Marta Nawrocka przebywa w Waszyngtonie, gdzie pojawiła się na organizowanym przez Melanię Trump szczycie "Fostering the Future Together". Inicjatywa żony Donalda Trumpa skupia się na temacie pomocy dzieciom. Marta Nawrocka siedziała tuż obok pierwszej damy USA, a także pierwszej damy Francji. Jak wypadła na tle innych żon prezydentów? Zapytaliśmy stylistów.
REKLAMA
Zobacz wideo Nawrocka pod lupą projektanta. To jej doradza
Fryzjer gwiazd zachwycony Nawrocką. Melania Trump się nie popisała
Fryzjer gwiazd Piotr Sierpiński stwierdził, iż Marta Nawrocka podczas szczytu w Waszyngtonie pokazała szyk i elegancję. - Na wydarzeniach tej rangi fryzura ma działać jak dobrze skrojona marynarka, ma być czysta w formie, dopracowana i "niewidzialnie" elegancka. Marta Nawrocka postawiła na prostotę i minimalizm, czyli klasykę, w której wypada najkorzystniej. Starannie zaczesane włosy, czysta linia, bez przesady i bez chaosu. Taka fryzura od razu pokazuje klasę, a całość daje szyk i elegancję, dokładnie to, co powinno wybrzmieć na oficjalnym szczycie - stwierdził ekspert. Co ciekawe, Piotr Sierpiński był zaskoczony fryzurą Melanii Trump, która, w jego opinii, wypadła najsłabiej.
- To jest o tyle zaskakujące, iż zwykle Melania Trump wygląda perfekcyjnie. Na zdjęciach włosy sprawiają wrażenie przyklapniętych, jakby przeciążonych produktem, z efektem "tłustej tafli" i mało starannego przeczesania. Przy mocnym świetle i obiektywach to od razu daje wrażenie niechlujności, choćby jeżeli stylizacja była zamierzona. Brigitte Macron, jak to u niej, trzyma swoją sprawdzoną formę. To ta sama fryzura od lat, ale wciąż działa, bo jest przewidywalna, schludna i pasuje do jej wizerunku. Bez fajerwerków, ale poprawnie - dodał ekspert w rozmowie z Plotkiem.
Nawrocka przemówiła na szczycie w otoczeniu Macron i TrumpOtwórz galerię
Stylistka zaskoczona wyborem Nawrockiej. "W takim otoczeniu to za mało"
O ocenę modowego wyboru Marty Nawrockiej poprosiliśmy stylistkę Ewę Rubasińską-Ianiro. Ekspertka była zaskoczona stylizacją pierwszej damy. - W pierwszy dzień powiedziała "A". Był może stylistycznie nierówny, ale przynajmniej czytelny - był kierunek, był komunikat, tylko jakość wykonania wymagała dopracowania. W języku wizerunku - intencja była, zabrakło precyzji. Drugi dzień? I tu zaczyna się interesująca historia. W momencie, kiedy Melania Trump i Brigitte Macron wchodzą w pełen tryb formalny wysokiego szczebla, czyli ostre kroje, dyscyplina formy, zero przypadkowości, Marta Nawrocka robi zwrot o 180 stopni i zamiast kontynuować linię tzw. power dressingu, którą już zaczęła budować, wraca do miękkiej, "bezpiecznej" kobiecości. Kolor? Piękny. Tkanina? Przyjemna. Tylko iż w takim otoczeniu to za mało - stwierdziła stylistka.
Pewne elementy stroju, w którym pojawiła się Marta Nawrocka, ekspertka wprost odebrała jako błąd. - Drobny wzór, który nie sprzyja wizji interferuje na nagraniach. Na tej międzynarodowej scenie kolor nie jest dekoracją, jest narzędziem siły przekazu. A tutaj działa odwrotnie: rozmywa, łagodzi, wygasza. Efekt? Gdy Macron i Trump komunikują strukturą i zdecydowaniem, Nawrocka wizualnie się wycofuje. Zamiast konkurować, znowu wtapia się w tło. A powinna teraz epatować siłą przekazu. I to jest największy problem tej stylizacji: brak konsekwencji. Raz dostajemy sygnał "to ja tu noszę spodnie", innym razem "schowam się za estetyką soft dobrej gospodyni z lat 50-tych". Wizerunkowo to balansowanie między dwoma światami, które w dyplomacji rzadko się opłaca. Bo siła wizerunku nie polega na tym, żeby ją miewać od czasu do czasu. Polega na tym, żeby nie dało się jej wyłączyć jednym strojem - dodała Ewa Rubasińska-Ianiro w rozmowie z Plotkiem.
