Choć dziś mało kto o tym pamięta, to właśnie w Stryszowej – małej wsi na terenie dzisiejszej gminy Gdów – swoje wojenne losy ważyła Janina Fischler-Martinho. Autorka poruszających wspomnień „Have You Seen My Little Sister?” spędziła tu końcówkę II wojny światowej. W wieku zaledwie 14 lat, z dala od rodzinnego Krakowa i po stracie najbliższych, rzuciła wyzwanie brutalnej rzeczywistości okupacyjnej.
Przed wojną Janina wiodła zwyczajne życie w Krakowie. Zdążyła ukończyć dwie klasy szkoły powszechnej u św. Anny przy ul. Topolowej. Jej ojciec był znanym lokalnie trenerem piłki nożnej w klubie Wisła, a mama zajmowała się krawiectwem. Beztroskie dzieciństwo przerwał wybuch wojny, która odebrała jej oboje rodziców – zostali oni zamordowani w niemieckim obozie zagłady w Bełżcu. Zostawszy zupełnie sama, dziewczynka musiała walczyć o przetrwanie. Chodziła od drzwi do drzwi, pukając do domów obcych ludzi. „Mówiłam, iż jestem sierotą, nie mam się gdzie podziać. I to była prawda. Resztę zmyślałam” – wspominała po latach. Choć ukrywała się pod różnymi nazwiskami i nie posiadała żadnych dokumentów, przez cały okres okupacji twardo trzymała się jednej zasady: nigdy nie zmieniła swojego imienia. Dla wszystkich napotkanych osób zawsze pozostała Janką.
Wojenne losy rzuciły nastoletnią Janinę do Stryszowej koło Gdowa. To tam uczyła się ciężkiej pracy, służąc u miejscowych gospodarzy i pasąc bydło. Z czasem jednak młoda dziewczyna wykazała się niezwykłą zaradnością, która pozwoliła jej wyrwać się z biedy i zależności od innych. Gdy w zimie 1945 roku nadchodził koniec wojny, Janina nie była już potulną służącą. Jak sama ironicznie i z dumą przyznawała, stała się „14-letnią bizneswoman”. Ryzykując życiem, zaczęła działać na lokalnym czarnym rynku. Regularnie podróżowała ze Stryszowej do Krakowa, handlując deficytowymi towarami – głównie kiełbasą oraz słoniną. Interes okazał się na tyle dochodowy, iż nastolatka zyskała pełną niezależność finansową. Stać ją było na wynajęcie własnego kąta w izbie u gospodarzy, solidne buty, flanelę, mydło oraz dwie sukienki, co w tamtych czasach stanowiło ogromny luksus.
Koniec wojny zastał ją o poranku w Stryszowej, gdy przez wieś zaczęły maszerować oddziały Armii Czerwonej. Widok rosyjskich żołnierzy w wielkich futrzanych czapach i ciężkich płaszczach sunących po śniegu zapisał się w jej pamięci niczym procesja. Dla mieszkańców wsi był to moment powszechnej radości, jednak w sercu 14-latki wywołał skrajne, bolesne emocje. Wokół panowała euforia, a młoda dziewczyna zadawała sobie dramatyczne pytania: „Jak to skończyła się wojna? I ja żyję?”. Zimą 1945 roku, mimo materialnego sukcesu na czarnym rynku, Janina czuła dojmującą pustkę i przekonanie, iż została zupełnie sama na świecie.
Niedługo po tych wydarzeniach, w sierpniu 1945 roku, Janina Fischler-Martinho podjęła decyzję o opuszczeniu Polski. Wyjechała do Anglii, gdzie ułożyła swoje życie na nowo. Pamięć o jej niezwykłej odwadze i harcie ducha, które pozwoliły jej przetrwać najtrudniejsze chwile w Stryszowej, przetrwała na kartach jej autobiograficznej książki.












