Nasi dziadkowie uwielbiali ten gadżet. Zdawał egzamin w mroźne dni
Zdjęcie: Sylwetka bloku mieszkalnego z licznymi balkonami oraz drzewami bez liści na pierwszym planie, a po prawej stronie widoczne dłoń przytrzymująca kawałek kolorowego koca w odcieniach niebiesko-żółto-szar
Kto żył, ten pamięta: zima 1962/1963, paraliż komunikacyjny, zamknięte szkoły; zima 1978-79, pokrywa śnieżna o grubości sięgającej 80 centymetrów; zima 1986/87, -34 stopnie, rekordowe opady śniegu. Były w PRL "prawdziwe" zimy i nie mniej prawdziwe sposoby na radzenie sobie z nimi. Dziś przypominamy domowego pogromcę mrozów, przyjaciela farelki: koc grzewczy.







