Narzeczona na wynajem — Ślub odwołany! — podczas kolacji Polina zaskoczyła rodziców niespodziewaną decyzją. Mama prawie zakrztusiła się ze zdumienia. — Polinko! Co ty wyprawiasz? Suknia ślubna kupiona, obrączki zamówione, sala opłacona… Twój Wojtek czeka na ten ślub jak na zbawienie… Pola, powiedz, iż żartujesz — zaniepokoiła się mama. — Nie, mamusiu, nie żartuję. Wyjeżdżam z Brianem do Londynu. To poważne — postawiła sprawę jasno Polina. — Jaki Londyn? Tam wszystko obce, nieznane. Inni ludzie, inny świat. Zgubisz się za grosz! Opamiętaj się, córeczko! Ten Brian zrobił ci wodę z mózgu! Pewnie ma żonę i gromadkę dzieci! Jest dużo starszy! Twój Wojtek kocha cię jak własną! Nie odrzucaj prawdziwej miłości. Za wszystko trzeba kiedyś zapłacić — błagała zdenerwowana mama. — Nic nie szkodzi, poradzę sobie — dziewczyna była nieugięta. …Kilka tygodni później Polina i Brian wyjechali do Anglii. Polina od dziecka marzyła zobaczyć, jak żyją ludzie za granicą. Uczyła się francuskiego, angielskiego znała perfekcyjnie, zaczęła też hiszpański… Po studiach pracowała jako tłumaczka w biurze podróży. To tam poznała Briana, którego musiała oprowadzać po Polsce. Od razu zwrócił na nią uwagę. Polina była komunikatywna, zawsze uśmiechnięta i ładna – miała w sobie tę młodość! Miała 23 lata, Brian – 46. Początkowo traktowała jego zaloty z przymrużeniem oka, nie sądziła, iż Brian oświadczy się po tygodniu znajomości! Nie powiedziała mu, iż lada moment wychodzi za ukochanego Wojtka. Dziewczyna nie wiedziała, co robić. Szansa na życie za granicą już się nie powtórzy… Może nie było tam wielkiej miłości, ale Polina liczyła na nowe życie pełne wrażeń i przygód! Brian na pewno doceni wdzięczną młodą żonę, a Wojtek z czasem zapomni, bo przecież jest młody… Tak rozmyślała Polina, pakując się w nową, nieznaną przyszłość. Telefonicznie poinformowała niedoszłego narzeczonego o wszystkim. Wojtek, nie rozumiejąc, co się wydarzyło, życzył jej szczęścia na nowej drodze życia i pogrążył się w długiej rozpaczy. … Brian i Polina wylądowali w Londynie. Ona była szczęśliwa, nie wierzyła własnym oczom – czy to naprawdę spełniły się jej marzenia? …Brian przywiózł narzeczoną do ogromnego domu, gdzie czekała jego rodzina: dwóch dorosłych synów – Kamil i Adam (później Polina poślubi Adama i odnajdzie prawdziwe szczęście). W pewnej chwili pojawiła się też była żona Briana, Helena – zadbana, elegancka kobieta, która była wściekła: — Zwariowałeś, Brian? Kim ona jest? Z nami ma mieszkać? — krzyczała. — Tak, ona będzie mieszkać tutaj. To jest mój dom. Polina będzie moją żoną. Proszę, nie dokuczaj jej, Heleno — poprosił Brian. Polina poczuła się nieswojo, widać było, iż choć rodzina była rozbita, wszyscy przez cały czas mieszkali razem pod jednym dachem. Helena trzymała wszystkich silną ręką… Ale w sercu Poliny pojawił się Adam. To nie był Wojtek z jego łzami i rozpaczami – tutaj była prawdziwa, czysta, wieczna miłość… Adam miał 24 lata, bardzo przypominał matkę, był przystojny i od razu zwrócił uwagę na tajemniczą nieznajomą z Polski. Między nimi zaiskrzyło, a dusze zadrżały z pragnienia nieznanych uczuć. …Brian powiedział Polinie, iż z weselem trzeba jeszcze poczekać, nie podając powodów. Polina zgodziła się bez słowa, absolutnie nie zamierzała wracać do kraju. Przydzielono jej przytulny pokój w wielkim domu, a z Brianem miała ciepłe, ale niewinne relacje. Helena ignorowała Polinę na każdym kroku. … Minęły trzy miesiące. W tym czasie Polina zbliżyła się do Adama, który otworzył jej oczy na rodzinne układy: Brian wciąż kochał Helenę, a ona jego, ale po wielkiej kłótni się rozstali. Po latach nie pogodzili się i Brian postanowił „podrażnić” byłą żonę – znalazł sobie nową narzeczoną, Polinę, tylko po to, by wzbudzić zazdrość. Jak tylko była żona się z nim pogodzi, Polina miała wrócić do Polski z upominkami. Po tym wyznaniu Adam Polina wybuchła śmiechem: — To mi się należy! Jestem narzeczoną na wynajem! Kiedyś sama uciekłam z własnego ślubu… I co mam teraz robić? — Pola, nie wyobrażam sobie życia bez ciebie! — zadeklarował Adam. — Ja też nie! Wreszcie się przyznałeś! Już myślałam, iż ci zabraknie odwagi! — A jak miałem się przyznać, skoro byłaś narzeczoną mojego ojca? O wszystkim powiedział mi Kamil. Od razu byłem najszczęśliwszy, bo dziewczyna, którą kocham, nagle stała się wolna! A wyszłabyś za mojego ojca, Polino? — spytał Adam niepewnie. — Ech, Adaś! Jak cię tylko zobaczyłam, wszystkie moje plany się zmieniły! Ojcu bym odmówiła — roześmiała się dziewczyna. Młodzi rzucili się sobie w ramiona. Polina wybaczyła Brianowi i Helenie. Bo czymże jest potknięcie na drodze życia, jeżeli znalazło się prawdziwą miłość… W tej zawiłej historii jedno było dobre – Polina spotkała Adama! Za szczęściem ludzie gonią, a ono leży tuż pod ich stopami… Polina i Adam wzięli ślub. On obawiał się, iż ukochana wróci do kraju, więc nie zwlekał długo i Polina urodziła syna, a po dwóch latach córkę. Adam otoczył ją opieką, a w ich domu panowało szczęście. Brian i Helena także się pogodzili, zostali kochającymi dziadkami. … Pewnego dnia Polina dostała z Polski list od mamy z prośbą o odwiedziny. Zostawiła dzieci pod opieką babci Heleny i ruszyła do domu. Mama, płacząc, wyznała z progu: — O Polinko, Wojtek twój zginął, a z nim i jego żona… Zostawili sierotę, trzyletnią córkę, którą na twoją cześć nazwali Pola. Dziewczynka jest sama jak palec. Co teraz z nią będzie? Wiesz, Polinko, Wojtek nigdy o tobie nie zapomniał… Zaraz po twoim wyjeździe znalazł nową kobietę, bardzo skromną, ale słuchała go i raczej kochała. Urodziła mu śliczną córeczkę. Biedna mała… Teraz czeka ją sierociniec. A na dzień przed wypadkiem Wojtek chciał ci dać prezent, żebyś pamiętała o nim całe życie… Ale nie zdążył… — mamę zalewały łzy. Polina wszystko wysłuchała, a potem powiedziała stanowczo: — Zdążył, mamo. Z Adamem adoptujemy małą Polę. To ten prezent od Wojtka… Adam mnie poprze, jestem pewna. Za wszystko trzeba ponosić odpowiedzialność, wiesz o tym dobrze… Teraz nakarm mnie, proszę. Jestem zmęczona i głodna po podróży. Marzą mi się kwaśne jabłka albo ogórek małosolny. Przyszłe mamy muszą jeść za dwoje! — Polina tajemniczo uśmiechnęła się do mamy…

newsempire24.com 2 miesięcy temu

NARZECZONA NA WYNAJEM

Ślub odwołany! oznajmiła przy kolacji Pola, zaskakując swoich rodziców.

Mama aż się zakrztusiła z wrażenia, słysząc niespodziewane słowa córki.

Polusiu! Ty zwariowałaś? Suknia ślubna już kupiona, obrączki, dom weselny zamówiony… Twój Darek czeka na ten ślub jak na zbawienie… Pola, powiedz, iż żartujesz matka zadrżała ze zmartwienia.

Nie, mamusiu, nie żartuję. niedługo wyjeżdżamy z Fryderykiem do Londynu. To poważna decyzja postawiła sprawę jasno Pola.

Co!? Do Londynu? Przecież tam wszystko jest obce. Inni ludzie, inny kraj. Przepadniesz tam za niewielkie pieniądze, opamiętaj się! Ten cały Fryderyk cię owinął wokół palca, zobaczysz! Pewnie jest żonaty! Może ma dzieci jak mrówków! Jest przecież dużo starszy! Darek tak bardzo cię kocha… Jest nam z ojcem prawie jak syn! Nie krzywdź miłości. Za wszystko trzeba będzie kiedyś odpowiedzieć matka próbowała przekonać córkę.

Poradzę sobie. Nie boję się Pola była nieugięta.

Kilka tygodni później Pola i Fryderyk wyjechali razem do Anglii.

Pola od dzieciństwa marzyła, aby choć przez chwilę przyjrzeć się, jak żyją ludzie w innych krajach. Znała francuski, angielski opanowała biegle, zaczęła choćby hiszpański przecież nigdy nie wiadomo, dokąd los ją rzuci… Po studiach pracowała jako tłumaczka w biurze podróży. To tam właśnie poznała Fryderyka. Jej zadaniem było towarzyszyć gościom zagranicznym podczas różnych wydarzeń. Fryderyk od razu zwrócił na nią uwagę.

Pola była otwarta, uśmiechnięta, ładna i, co najważniejsze, bardzo młoda miała 23 lata, a Fryderyk 46. Początkowo Pola traktowała zaloty obcokrajowca z dystansem. Nie spodziewała się oświadczyn… A jednak padły! Po zaledwie tygodniu znajomości! Pola nie powiedziała Fryderykowi, iż już niedługo wychodzi za mąż za swojego ukochanego.

Dziewczyna była rozdarta. Co zrobić? Taka okazja ślub z obcokrajowcem to rzadkość! Nie mogła jej przepuścić choćby jeżeli brak w tym uczucia. Przecież to zupełnie nowe życie! Pełne euforii i przygód! Pola liczyła, iż będzie wdzięczna Fryderykowi po kres za wszystko, przecież za młodą żonę to nie tak mało. Darek, wiadomo, będzie cierpiał. Ale czas leczy rany. Zapomni o niej, pozostało młody, znajdzie swoje szczęście.

Tak myślała Pola, pakując się w podróż w nieznane.

O wszystkim poinformowała Darka przez telefon. Ten, zdezorientowany, życzył jej szczęścia i zniknął w topieli długiego, rozpaczliwego ciągu alkoholowego.

Pola i Fryderyk wylądowali w Londynie.

Dziewczyna kipiała ze szczęścia! Nie wierzyła własnym oczom czy to możliwe, iż marzenia się spełniają? Miała ochotę uściskać cały świat Jak chwycić tę chwilę szczęścia?

Fryderyk przywiózł narzeczoną do ogromnego domu. Czekała tam już jego rodzina: dwóch dorosłych synów, Henryk i Eryk. (Kiedyś Pola zostanie żoną Eryka i będzie z nim naprawdę szczęśliwa). niedługo z drugiego piętra zeszła również była żona Fryderyka Leonora zadbana, elegancka kobieta.

Nie kryła oburzenia.

Ty oszalałeś, Frycu? (Tak nazywała po domowemu byłego męża). Kim ona jest? Skąd ją przywlokłeś? Ma tu z nami mieszkać? zaczęła krzyczeć kobieta.

Tak, będzie tu mieszkać. Przypomnę, iż to mój dom. Pola niebawem zostanie moją żoną. Nie rób jej przykrości, Leonoro odparł Fryderyk niemal błagalnie.

Pola odczuła napięcie i poczuła się nieswojo. Okazało się, iż choć rodzina się rozpadła, wszyscy mieszkali razem pod jednym dachem. Było ewidentnie widać, iż Leonora wszystkim rządzi. Ale w sercu i myślach Poli już zadomowił się Eryk. To nie ten słaby Darek ze swoimi ciągami i płaczliwymi przeprosinami na kolanach. Tu było coś innego. Miłość bezgraniczna, czysta i wieczna

Eryk, młodszy syn, miał 24 lata. Był uderzająco podobny do matki przystojniak. Od razu zwrócił uwagę na piękną nieznajomą, którą ojciec przywiózł z Polski. Między Polą a Erykiem natychmiast zawiązało się niewypowiedziane, bolesne porozumienie. Dusze im zadrżały. Chciało się rzucić razem w otchłań niespełnionych uczuć.

Fryderyk powiedział Poli, iż na ślub trzeba trochę poczekać nie podał przyczyny.

Pola się zgodziła. I tak nie planowała wracać do kraju.

Przydzielono jej przytulny pokój (dom wielki, to i miejsca nie brakowało). Z Fryderykiem panowały ciepłe acz beznamiętne stosunki. Leonora z kolei całkowicie ignorowała Polę.

Minęły trzy miesiące. W tym czasie Pola zbliżyła się do Eryka. To właśnie on otworzył jej oczy na rodzinną sytuację.

Otóż Fryderyk wciąż kochał swoją byłą żonę Leonorę, a ona jego. Ale jedna wielka kłótnia zakończyła ich długie małżeństwo.

Czas mijał, ale nie potrafili się pogodzić. Wtedy Fryderyk postanowił wzbudzić zazdrość Leonory. Pomyślał, iż znajdzie młodą dziewczynę i ogłosi z nią ślub. Świetnie do tej roli nadawała się Pola.

Gdyby tylko byli małżonkowie się pogodzili, Polę z angielskimi pamiątkami odstawiliby na lotnisko i kupili bilet powrotny.

Po wysłuchaniu opowieści Eryka, Pola wybuchła nerwowym śmiechem.

A więc tak miało być! Jestem narzeczoną na wynajem! Sama kiedyś zostawiłam narzeczonego Eryk, i co ja teraz zrobię?

Pola, nie wyobrażam sobie życia bez ciebie! odparł odważnie chłopak.

Ja też nie. Wreszcie się przyznałeś! Już myślałam, iż zabraknie ci odwagi z ulgą westchnęła Pola.

Jak miałbym się odważyć, skoro byłaś narzeczoną mojego ojca? Nie wiedziałem o tych żartach rodziców. Dowiedziałem się od Henryka. Byłem wniebowzięty, iż dziewczyna, którą pokochałem, jest wolna!

Powiedz mi szczerze, wyszłabyś za mojego ojca? spytał niepewnie Eryk.

Oj, Eryczku (tak nazywała go Pola po swojemu)! Gdy tylko cię zobaczyłam, wszystko się zmieniło! Odmówiłabym twojemu ojcu uśmiechnęła się Pola.

Objęli się jak najbliżsi.

Pola wybaczyła Fryderykowi i Leonorze tę całą szopkę. Dla miłości człowiek wiele zniesie Kto się czubi, ten się lubi. A jednak w tej całej mało chlubnej historii był jeden promyk szczęścia Pola poznała Eryka! Bóg przydzielił jej prawdziwego partnera na drugim końcu świata!

Szczęście jest tam, gdzie się go nie szuka leży pod naszymi nogami. Pola i Eryk niedługo wzięli ślub.

Eryk wciąż się bał, iż Pola kiedyś ucieknie do domu. Dlatego nie zwlekał z dziećmi. Pola urodziła syna, rok później córkę.

Eryk otoczył ją opieką, a ich dom dosłownie kipiał euforią i miłością.

A co do Fryderyka i Leonory dogadali się na nowo i ułożyli stosunki. Przecież każda uraza kiedyś mija. Teraz dbali o siebie bardziej i nie musieli się jużgać aż do takich podstępów. Z przyjemnością już wspólnie bawili swoje wnuki.

Pewnego dnia Pola dostała zatroskany list od mamy. Prosiła, by córka wpadła na dłużej w odwiedziny.

Pola zaczęła szykować się w podróż do Polski. Dzieci postanowiła zostawić z babcią Leonorą były za małe na taki wyjazd.

Śpieszyła się do domu rodzinnego, czuła niepokój.

Mama witała ją we łzach.

O, Polinko! Twój Darek Zginął. Na motocyklu się rozbili, żonę swoją zabrał ze sobą… Osierocił córeczkę, trzyletnią. Taka bieda…

Wiesz, Polusiu, Darek cię nie zapomniał. Kochał. Ledwo wyjechałaś, od razu znalazł sobie kogoś, by nie cierpieć Przyprowadził jakąś dziewczynę spod Radomia czy skąd. Była biedna, pokrzywdzona, ale chyba go słuchała i choćby kochała. gwałtownie urodziła mu córeczkę bardzo mądrą! Córka piękna im się urodziła, nazwali ją Pola. Tylko w kogo ta mądrość Szkoda dzieciaka. Teraz tylko dom dziecka albo internat? I co najważniejsze, Darek przychodząc do mnie tuż przed śmiercią mówił, iż chciałby zrobić dla waszej Polinki prezent Żeby zawsze o nim pamiętała. Śmierć już go czekała, kto by przypuszczał Pomagał nam z ojcem w gospodarstwie, choć był dość pogubiony. A ty wtedy byłaś w tych swoich Angliach…

Nie zdążył jej dać tego prezentu ścierając łzy, załkała matka.

Pola wysłuchała do końca, po chwili zdecydowanie rzekła:

Zdążył, mamo. Ja i Eryk adoptujemy jego Polinkę. Taki prezent od Darka

Eryk na pewno mnie wesprze. Wszystko w życiu ma swoją cenę, mamo. Sama o tym wiesz

A teraz, proszę, daj mi coś do jedzenia. Pół Polski przejechałam i głodna jestem. Najchętniej kwaśne jabłko albo ogórka małosolnego. Przyszłe mamy muszą jeść za dwoje! tajemniczo uśmiechnęła się do mamy PolaMama otarła łzy i spojrzała na córkę z mieszaniną zaskoczenia i dumy.

Polinko, ty zawsze taka odważna… wyszeptała drżącym głosem.

Pola uśmiechnęła się ciepło i ujęła jej dłonie. Wszystkiego nauczyło mnie życie, mamo. A najważniejsze, żeby nie uciekać przed tym, co najważniejsze rodziną.

W domu zapachniało świeżym chlebem i ogórkami. niedługo Pola wróciła do Anglii z małą Polinką na ręku, witając z dumą swoje dzieci i Eryka, który, nie pytając o szczegóły, po prostu przytulił całą swoją rodzinę, nową i starą. Dzieci śmiały się, biegając między nogami dorosłych, świat kręcił się dalej pełen niespodzianek i cudów, których nie sposób przewidzieć.

A Pola? Czuła, iż wreszcie odnalazła swoje miejsce pomiędzy przeszłością a przyszłością, wśród bliskich, z kawałkiem dawnego świata na ręku. Bo czasem życie pisze scenariusze, na które nigdy nie bylibyśmy gotowi, ale na końcu wszystko jakoś się układa. I jeżeli kiedyś, z kubkiem herbaty, spojrzała wieczorem przez okno na rozświetlony Londyn, potrafiła się uśmiechnąć.

Bo wiedziała, iż szczęście to nie tajemniczy dar losu, ale wybór stawiany codziennie, cierpliwie, odważnie.

Serce Poli było spokojne. Przywiozła z Polski prezent od starego przyjaciela, miłość, nadzieję i odwagę. A przyszłość? Była pełna dziecięcych śmiechów, zapachu domowego chleba i gwaru wielopokoleniowej rodziny tu, gdzie niebo nad Londynem stykało się z polską łąką w jej sercu.

I odtąd już zawsze jej dom był tam, gdzie byli jej bliscy.

Idź do oryginalnego materiału