Bogna, wychodzę za mąż powiedziała Wiktoria z niepewnym uśmiechem. Ślub w najbliższy piątek. Przyjdziesz? Będę bardzo szczęśliwa, widząc cię wśród gości.
Żartujesz? Ty? Z kim? Tak nagle? wewnątrz Bogny zamarzło, jakby przyjaciółka ją zdradziła.
Nie przypuszczała, iż tak bardzo bolało ją to, co usłyszała. Zawsze patrzyła z żalem na nieśmiałą Wiktorię i wątpiła, iż znajdzie kogoś, kto ją poślubi.
Dlaczego nagle? My znamy się pół roku z Patrykiem odpowiedziała Wiktoria.
A ty milczałaś? Kto to? Nie widziałam go. Gdzie go chowasz?
Chować? roześmiała się Wiktoria. Pracujemy razem. Głównie na budowie i rozmawialiśmy przy kawie. Nie spodziewałam się, iż zaproponuje… i zgodziłam się!
On też jest malarzem, jak ty? lekko skrytyła wargi Bogna.
Patryk potrafi wszystko. Kieruje firmą budowlaną, w której pracuję.
Bogna wstrzymała oddech. Nie wiedziała, co odpowiedzieć. Patrzyła na przyjaciółkę, próbując odczytać, czy to żart. Wiktoria wydawała się jednak spokojna i daleka od dowcipu.
Uczyły się razem w jednej szkole, przyjaźniły się od szóstej klasy. Bogna zawsze była lepsza łatwiej jej szło w nauce, była ładniejsza, smuklejsza, lepiej się ubierała, a chłopcy kręcili się wokół niej. Na Wiktorię nikt nie zwracał uwagi. Bogna współczuła jej, sądząc, iż los i przyroda zatruły biedną dziewczynę. Nie mogła pochwalić się ani twarzą, ani sylwetką. Uczyła się słabo i po dziewiątej klasie poszła na technikum murarskogipsarskie.
Czy nie ma ciekawszej profesji? zdziwiła się wtedy Bogna. Może zmienić kierunek, przejść na coś innego?
Po co? Moja mama całe życie pracuje jako murarka. Dlatego i ja wybrałam to samo.
Całe życie w brudnej roboty? Coś nowoczesnego i lepiej płatnego, w czystym biurze, wśród kulturalnych ludzi? Ja zamierzam studiować projektowanie wnętrz.
Nie rozumiem tego projektowania. A gipsować i malować pomagałam mamie od dziecka, podoba mi się. Wyrabiam się w tym nieźle, i przy tych umiejętnościach nie dostanę się na studia z moimi ocenami.
Bogna też nie dostała się od razu. Zakończyła najpierw technikum, a potem, dzięki wysokim wynikom, wstąpiła na wydział projektowania wnętrz. Chociaż ich drogi edukacyjne się rozeszły, dziewczyny wciąż się spotykały i utrzymywały przyjaźń.
Bogna była bardzo towarzyska i często zapraszała Wiktorię na wspólne wyjścia z przyjaciółmi. Dzięki temu Wiktoria wyróżniała się w tłumie i przyciągała uwagę chłopców. Bogna wierzyła, iż znajdzie męża przystojnego, stabilnego, perspektywicznego. Nagle przyszedł taki zwrot Gdzie jest sprawiedliwość?
Czy przyjdziesz na ślub? zapytała ponownie Wiktoria.
Oczywiście, nie mogę przegapić! odpowiedziała zdecydowanie Bogna. Poznam pana młodego?
Oczywiście.
Bogna liczyła, iż Patryk okaże się przystojnym, bogatym facetem, który poślubi Wiktorię tylko po to, by zaoszczędzić na wykończeniach swoich willi. Okazało się jednak, iż Patryk, choć nie był modelką, był wesołym, sympatycznym młodym mężczyzną z gęstą brodą. Spojrzał na swoją narzeczoną z zachwytem, nie zwracając uwagi na nikogo wokół.
Na weselu Bogna kręciła się przy Wiktorii, próbując przyciągnąć do siebie uwagę pana młodego. Młodzi patrzyli tylko na siebie, nie zauważając jej wysiłków. Zauważyła to jednak matka panny młodej, Teresa.
Co tu kombinujesz? popchnęła Bognę w stronę Teresy. Ja jestem po prostu robotniczą dziewczyną, szybka i praktyczna.
Nie rozumiem, o co ci chodzi?
Ty wszystko rozumiesz. Nie będę cię dwa razy ostrzegać.
Mam pana młodego, nie taki jak twój zięć skłamała Bogna. I my też niedługo się pobierzemy.
No to graj z nim uśmiechnęła się Teresa, wciąż pilnując szczęścia córki.
Bogna nie mogła się uspokoić. Jej ego było mocno potrącone. Niedawno rozstała się z chłopakiem i nie udało jej się doprowadzić go do urzędu. Wiktoria zaś przyciągnęła pięknego chłopaka, ale on wybrał ją, bo Bogna nie była w pobliżu. Gdyby Bogna była przy stole, to nie Wiktoria siedziałaby jako panna młoda.
Po ślubie młodzi wprowadzili się do mieszkania Patryka. Bogna stała się częstym gościem w ich domu, udając troskę o przyjaciółkę, ale w sercu wciąż licząc na przyciągnięcie uwagi męża. Patryk spędzał całe dnie w pracy, a Wiktoria cierpiała na silny porażenie ciążowe.
Zróbmy obiad proponowała Bogna, wyciągając Wiktorię z kuchni. jeżeli tak reagujesz na zapachy.
Naprawdę nie mogę patrzeć na jedzenie przyznała Wiktoria. Prosiłam Patryka, żebyśmy zjedli w kawiarni, dopóki nie minie ten porażenie.
Kawiarnia drogo kosztuje, a domowa kuchnia jest lepsza. Nie martw się, zrobię wszystko.
W odpowiednim czasie Wiktoria urodziła córkę Maleńką Zosię. Pomoc Bogny znów okazała się niezbędna. Obie babcie były jeszcze młode i pracowały, przychodząc tylko w weekendy. Bogna wciąż studiowała, przeskakując lekcje, by znaleźć chwilę dla rodziny przyjaciółki. Patryk nie zwracał uwagi na jej zaloty, co tylko zwiększało jej determinację.
Odpocznij, ja pójdę popróbować z maleństwem namawiała Bogna Wiktorię. Wyprowadzę Zosię na spacer w wózku, to jej dobrze zrobi.
Wiktoria zgodziła się, bo po porodzie była bardzo słaba. Bogna organizowała spacery tak, by zdążyć, zanim Patryk wróci z pracy.
O, Zosiu, patrz kto idzie! Twój tata wołała, wskazując na Patryka, który podszedł, spojrzał w wózek i przywitał się.
Mimo wszystkich starań, relacja Bogny z Patrykiem pozostała czysto przyjacielska. On podziwiał żonę, a z Bogną był jedynie uprzejmy. Nie poddając się, Bogna przychodziła częściej i dłużej. Pewnego dnia spotkała się twarzą w twarz z Teresą.
Co tu robisz? zapytała matka Wiktorii, wchodząc do pokoju. Wiktoria, czy ona cię zarządza?
Mamo, spokojnie, Bogna bardzo mi pomaga. Nie dam rady sama.
Zatrudniłaś ją jako pomoc domową? Myślisz, iż bez męża sobie poradzisz? ostrzegła. Dlaczego cały czas mnie obrażasz? wybuchła Bogna. Chcę tylko pomóc.
Wiem, czego chcesz. Widziałam, jak na weselu patrzyłaś na Patryka. Odejdź, zanim będzie za późno.
Matka wypchnęła Bognę z mieszkania.
Nie bądź naiwna gderała, nie rozumiesz, jak to się skończy. Mężczyźni są słabi, jak woda w kranie. Nie zdążysz się oprzeć, a zostaniesz sama.
Bogna, rozczarowana, odwróciła się i wyszła. Kilka dni później wróciła wcześniej niż zwykle, kiedy wszyscy byli w pracy. Wiktoria właśnie kołysała Zosię i prała pościel, starając się nie hałasować.
Bałam się, iż już nie przyjdziesz. Nie gniewaj się na mamę, jest po prostu nerwowa przeprosiła Wiktoria.
Bogna usiadła na kanapie, skrzyżowała nogi i spojrzała wprost.
Twoja matka mówiła prawdę, tylko nie chcesz tego zobaczyć przytaknęła, przymrużając oczy. Ja i Patryk kochaliśmy się od dawna, ale bał się przyznać przed tobą. Żałuje, iż cię ranił.
Bóg mój przestań, Bogna wyszeptała Wiktoria, łamiąc się. Proszę, nie rób tego.
Nie mogłam dłużej milczeć. niedługo będziemy mieć dziecko. On kocha mnie naprawdę. Pozwól mu odejść.
W tym momencie w drzwiach stał Patryk. Przyszedł na obiad, chciał chwilę odpocząć i niespodziewanie zobaczył całą scenę. Bez słów podszedł do Bogny, objął ją za barki i wyprowadził na korytarz. Pomógł jej zdjąć buty, otworzył drzwi i wskazał, gdzie iść.
Nie wracaj tutaj rzekł stanowczo. Nie wracaj już nigdy.
Zamknął drzwi i odwrócił się do płaczącej Wiktorii.
Nie wierz niczemu, co słyszałaś powiedział surowo. Nie było nic między nami. Nie potrzebuję cię już.
Wiktoria szlochała: Ale dlaczego mnie tak nienawidzi?
Zazdrość, to wszystko dodał, podnosząc ją na ręce i prowadząc do sypialni, by ją uspokoić.
Po dziewięciu miesiącach w tej szczęśliwej rodzinie urodził się syn Szymon, prawie identyczny z ojcem.
Gdzie jest Bogna? Wiktoria już o niej nie myśli. Nie potrzebuje już pomocników.
Historia uczy, iż prawdziwa przyjaźń nie polega na podstępach i rywalizacji, ale na szczerej trosce i szacunku. jeżeli dążymy do własnych celów kosztem innych, tracimy to, co najcenniejsze ludzką godność i spokój serca.





