– Nadziu, wróciłem, witaj w domu! – L-Leszek?! Co Ty tu robisz tak wcześnie? Miałeś być dopiero za …

polregion.pl 2 dni temu

Reniu, wróciłem do domu, witaj!

J-Janku?! Dlaczego tak wcześnie? Przecież miałeś wrócić dopiero za trzy dni…

Kobieta, na oko trzydziestoletnia, wyszła do przedpokoju, w pośpiechu otulając się jedwabnym szlafrokiem i niepewnie patrzyła na męża stojącego w drzwiach.

Chciałem Ci zrobić niespodziankę, Renatko. Widzę, iż się udało! Nie cieszysz się?

Postawny, wysoki mężczyzna uśmiechał się szeroko, wyraźnie zadowolony z efektu swojego powrotu.

Bardzo się cieszę! Idź od razu do kuchni, podgrzeję Ci obiad.

Uradowany Janek skinął głową żonie i ruszył do kuchni. Tam czekał na niego pięknie zastawiony stół: świeże truskawki, czekolada, obiad jeszcze pachnący z piekarnika… Jakby specjalnie dla niego.

No, Renia, naprawdę mnie zaskoczyłaś! Skąd wiedziałaś, iż wrócę tak wcześnie? Jesteś niesamowita!

Nałożył sobie sporą porcję jedzenia i z apetytem zaczął jeść. Żona jakoś nie pojawiała się w kuchni, ale uznał, iż może przebiera się dla niego w ładną sukienkę i nie wołał jej.

Janek, ja… My…

Reniu, ten Twój gulasz jest przepyszny! A sałatka, naleśniki palce lizać… Krzysiek?!

Odwróciwszy się, Janek zobaczył żonę Renatę, trzymającą pod rękę jego rodzimego brata, Krzysztofa. Kobieta zerkała nieśmiało w podłogę, a Krzysztof, ubrany w szorty i podkoszulek, przecierał zmęczone oczy, jakby dopiero co się obudził.

Tak, Janku, to ja. Cześć, bracie…

Dzień dobry. No to, proszę, wytłumaczcie mi, co się tu adekwatnie dzieje? Choć chyba już nie trzeba…

Janek, ja… Już od dawna chcę Ci powiedzieć. Kocham Twojego brata, Krzyśka. Chcę być tylko z nim. Przepraszam wyrzuciła z siebie Renata, nie patrząc już na męża.

Janek wypuścił z ręki talerz. Naczynie z resztkami obiadu z hukiem potoczyło się po podłodze.

To znaczy… Wy dopiero co…?

Tak. Właśnie teraz byliśmy razem.

Wspaniale, po prostu cudownie! I Ty, Krzyśku, też gratuluję! Teraz już wiem, po co ta wspaniała kolacja… I dla kogo!

Renata ze wstydem wodziła wzrokiem po pokoju. Wydawało się jej, iż jeżeli tylko spojrzy mężowi w oczy, cała odwaga ją opuści.

A Zosia? Co z naszą córką? Wie cokolwiek?

Nie, nie wie…

Gdzie ona teraz jest?

U sąsiadki, ogląda bajki.

Często ją tam zostawiasz?

Od prawie pół roku…

Jankowi zabrakło pytań. I emocji. Był wykończony podróżą i nie widział sensu w robieniu awantur. Z natury nie był człowiekiem, który długo się gniewa, miał spokojny charakter.

Czasami jednak, kiedy już wyprowadzić go z równowagi, lepiej było zejść mu z drogi. Takie sytuacje zdarzały mu się jednak rzadko.

Tym razem był zdumiony zdradą dwóch najbliższych osób. Przez chwilę nie wiedział, co powiedzieć.

Żeby Cię tu za dziesięć minut nie było. Czas start! powiedział, sącząc herbatę, choćby nie patrząc na brata.

Ciekawe, czym Renata się w Krzyśku zauroczyła? Przecież wyglądamy podobnie, choćby pieprzyki mamy te same… Do pracy go nie ciągnie, rozumem też nie grzeszy… Straci przy nim wszystko. Ale, jej wybór! myślał Janek, popijając herbatę.

Nie wyjdę stąd, póki nie dostanę Twojej zgody nagle odezwał się Krzysiek.

Na co niby zgodę chcesz ode mnie, Krzysztofie?

Na rozwód… Wypuść Renatę, ona Cię nie kocha!

Widzę to przecież… uśmiechnął się gorzko Janek. Chcecie rozwodu? Będzie, ale przez sąd! Ciekawe, ile wydacie na adwokatów…

Janku… Żona położyła mu rękę na nadgarstku Janku, proszę Cię, zróbmy to spokojnie. Przecież Ty jesteś dobry człowiek, wiem to…

Westchnął tylko.

Dobrze. Ale nie jesteś już moim bratem, Krzysztofie Władysławowiczu!

Mamy jeszcze jedną prośbę…

No?

Zostaw mi mieszkanie po rozwodzie, Janku! Renata uśmiechnęła się słodko, przez cały czas głaszcząc go po ręce.

Zosia jest związana z tym miejscem, ma tu dużo przyjaciół w szkole… Gdybyśmy musieli sprzedawać i kupić nowe, nie starczy nam pieniędzy, musielibyśmy wracać na wieś…

Janek wsparł podbródek na splecionych dłoniach i zamyślił się. Widział, iż Renata próbuje go przekonać, więc jeszcze lepiej grała rolę:

Janku, kochany… Zrób to dla córki. Przecież masz świetną pracę, zarobisz jeszcze dużo pieniędzy Proszę, w końcu to Twoje jedyne dziecko!

Uspokój się, Renato przerwał jej spokojnie Mam lepszy pomysł.

Jaki? rozpromieniła się Renata Myślisz, iż zostawisz nam też samochód? Zosia by się ucieszyła…

Zosia będzie mieszkać ze mną.

Słucham?! Czy Cię pogięło? Przecież nie umiesz się z nią zajmować! Cały czas w delegacjach, prawie nie widzi Cię na oczy…

Zaraz to sprawdzimy, powiedział stanowczo i ruszył do drzwi.

Po chwili wrócił, trzymając córkę za rękę. Dziesięcioletnia dziewczynka, świeżo po przejściu do czwartej klasy, ściskała mocno dłoń ojca i z uśmiechem patrzyła na niego.

Po co ją tu przyprowadziłeś? Chcesz, żeby była świadkiem awantury?! żona rzuciła wściekle.

Janek usiadł z córką na kolanach i spojrzał jej w oczy:

Zosiu, córeczko, mogę zadać Ci kilka pytań?

Jasne! odpowiedziała radośnie.

Ale obiecaj, iż będziesz mówić prawdę. Porozmawiam z Tobą jak z dorosłą.

Tak jak z tymi panami w Twojej pracy?

Właśnie tak.

Dziewczynka skinęła głową, interesująca i nieco podekscytowana.

Powiedz mi, czy mama Cię krzywdziła? Uderzyła Cię w ostatnim tygodniu?

Zosia zawstydziła się i spuściła wzrok. Bawiła się nerwowo materiałem sukienki.

Co Ty sobie wyobrażasz?! krzyknęła Renata Daj dziecku spokój!

Cicho, Renato. Rozmawiam z córką mruknął Janek i pogładził ją po głowie. Nie bój się, Zosiu. Obiecałaś być szczera.

Zosia przytaknęła. W oczach pojawiły się łzy, objęła mocno ojca za szyję i wyszeptała:

Tak, trzy razy. Najpierw za trójkę w dzienniku, potem za rozlane mleko, a trzeci raz, jak nakrzyczałam na wujka Krzysia. Mama się z nim całowała, kiedy byłeś w delegacji.

Już dobrze, córeczko, nie płacz. Jestem przy Tobie, już nic złego się nie stanie.

Kłamie! rzuciła Renata Nigdy jej choćby nie dotknęłam!

Mieszkanie i samochód chcesz dostać dla córki? Janek spojrzał z przekąsem. Zosiu, odpowiedz mi jeszcze, proszę gdybyś mogła wybrać, z kim chcesz mieszkać: ze mną czy z mamą?

Dziewczynka zawahała się, strach i niepewność malowały się na jej twarzy. Matka wyciągnęła do niej ręce.

Obiecujesz, Tato, iż nie wyjedziesz na długo?

Obiecuję, bez wahania odpowiedział Janek.

Wtedy chcę mieszkać z Tobą, Tato.

Ty! krzyknęła Renata, ale Janek przytulił Zosię silnie, chroniąc ją. Brat w tej scenie nie odezwał się ani słowem.

I tak, Renato, wygląda nasza rozmowa. Więcej jej nie zobaczysz, powiedział spokojnie ojciec i z córką poszli pakować rzeczy.

Kilka minut później Janek pomógł córce spakować ubrania. Szczęście, iż jego własna walizka z delegacji była już gotowa. Wyszedł z Zosią do hotelu, który często rezerwował służbowo na drugim końcu Warszawy.

…Po kilku miesiącach odbył się proces w sądzie. Mając na uwadze brak stałego dochodu i mieszkania u Renaty i jej nowego partnera, sąd postanowił, iż Zosia zostaje z ojcem.

Tym bardziej, iż sama tego chciała.

Janek podzielił mieszkanie tak, jak planował, a swoją część sprzedał. Córka mogła widywać się z matką w weekendy, ale na co dzień zamieszkała z ojcem w nowym lokum.

Janek zupełnie odmienił swój tryb życia, żeby poświęcić czas córce. Wyjazdy na długie delegacje zniknęły z jego kalendarza. Zosia coraz częściej się uśmiechała, a żadne pieniądze nie były cenniejsze od jej radości.

Czasem życie burzy nasze plany, ale wierność własnym wartościom i dobro dziecka powinny być najważniejsze. W trudnych chwilach warto być odważnym, ale i sprawiedliwym, bo rodzinna miłość i bezpieczeństwo są dla dziecka najważniejsze.

Idź do oryginalnego materiału