Nadchodzi dramat milionów Polaków. W 2026 roku dotknie każdego z nas. Dane mówią wprost

warszawawpigulce.pl 4 godzin temu

Przez ostatnie miesiące wydawało się, iż najgorsze za nami. Inflacja spadła do 2,1 procent, Narodowy Bank Polski ciął stopy procentowe, a ekonomiści mówili o „miękkim lądowaniu”. Tymczasem nowe dane Grant Thornton, marcowy odczyt GUS i rewizja prognoz banków po eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie układają się w jeden, niezbyt optymistyczny obraz: ceny w Polsce będą dalej rosnąć, a rok 2026 może być droższy, niż ktokolwiek zakładał jeszcze kwartał temu.

Fot. Warszawa w Pigułce

3 na 5 firm już zaplanowało podwyżki

Firma audytorsko-doradcza Grant Thornton przeprowadziła badanie wśród średnich i dużych przedsiębiorstw działających w Polsce w ramach globalnego projektu International Business Report, obejmującego 38 krajów. Wyniki są jednoznaczne: 60 procent ankietowanych firm planuje podnieść ceny swoich produktów lub usług w ciągu najbliższych 12 miesięcy. To o 3 punkty procentowe więcej niż przed rokiem, gdy takie zamiary deklarowało 51 procent firm. Obniżkę cen rozważa zaledwie 3 procent przedsiębiorców.

Wskaźnik netto – czyli różnica między odsetkiem firm szykujących podwyżki a odsetkiem planujących obniżki – wynosi 57 punktów procentowych. To wynik bezsprzecznie wysoki, choć wyraźnie niższy niż w szczycie kryzysu inflacyjnego z lat 2021-2023, gdy przekraczał 80 punktów.

Niepokojąca jest nie tylko skala odsetka firm planujących wzrost cen, ale przede wszystkim głębokość planowanych podwyżek. Najczęściej wskazywanym przedziałem są podwyżki o 5-7 procent rocznie – taką odpowiedź wybrało 38 procent spośród wszystkich firm deklarujących zamiar podniesienia cen. Kolejne 33 procent planuje wzrost o 3-4 procent. Co dziesiąta firma (10 procent) mówi o podwyżkach rzędu 8-10 procent, a co dwunasta (ok. 8 procent) planuje wzrost przekraczający 10 procent – a więc potencjalnie kilkanaście lub choćby kilkadziesiąt procent w skali roku.

Marcowy odczyt GUS: inflacja skoczyła do 3 procent

Te deklaracje firm mają już swoje potwierdzenie w najświeższych danych statystycznych. Według szybkiego szacunku Głównego Urzędu Statystycznego inflacja CPI w marcu 2026 roku wyniosła 3 procent rok do roku – po tym, jak przez styczeń i luty trzymała się na poziomie 2,1 procent. W stosunku do samego lutego wzrost wyniósł 1 procent, co jest skokiem odczuwalnym przez każde gospodarstwo domowe.

Główną przyczyną marcowego przyspieszenia były paliwa i smary do prywatnych środków transportu, które w marcu 2026 roku były o 8,5 procent droższe niż rok wcześniej. Dynamika cen żywności i napojów bezalkoholowych obniżyła się do 2,0 procent rocznie (z 2,4 procent w lutym), a ceny energii elektrycznej i gazu rosły w tempie 3,9 procent. Inflacja usługowa – ta „lepka”, najtrudniejsza do schłodzenia – utrzymała się w lutym na poziomie 4,8 procent rocznie, znacząco przekraczając cel NBP.

Równolegle GUS opublikował dane o oczekiwaniach inflacyjnych Polaków. Wskaźnik oczekiwań zmian cen konsumpcyjnych skoczył w marcu do poziomu 33,3 punktu – z 19,8 punktu w lutym. Rok wcześniej, w marcu 2025 roku, wynosił 27 punktów. Wzrost jest wyraźny: konsumenci spodziewają się dalszych podwyżek i zaczynają to uwzględniać w swoich decyzjach zakupowych.

Konflikt w Iranie wywrócił prognozy banków do góry nogami

Do tej pory główne instytucje finansowe zakładały, iż 2026 rok upłynie spokojnie pod względem inflacji. Marcowa projekcja NBP zakładała wzrost CPI w przedziale 1,6-2,9 procent, a ścieżka centralna trzymała się blisko celu 2,5 procent przez cały horyzont prognozy. Podobnie ostrożni byli ekonomiści Grant Thornton, prognozując inflację na poziomie 2,8 procent.

Eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie te prognozy skomplikowała. Bank Credit Agricole BP w najnowszej „Makromapie” podniósł prognozę inflacji w Polsce na 2026 rok z 2,2 do 3,9 procent – to rewizja w górę o 1,7 punktu procentowego. Ekonomiści banku zakładają, iż inflacja będzie gwałtownie rosnąć od marca, osiągając w grudniu 2026 roku poziom 5,1 procent rok do roku. Na 2027 rok Credit Agricole prognozuje inflację średnio na poziomie 3,6 procent, z dynamiką cen żywności sięgającą w II kwartale 2027 roku choćby 8,6 procent.

Mechanizm jest prosty: wyższe ceny ropy naftowej – ropa Brent sięgała w ostatnich tygodniach okolic 110 dolarów za baryłkę – przekładają się w pierwszej kolejności na paliwa, a z opóźnieniem ok. 12-15 miesięcy uderzają w ceny żywności przez wyższe koszty transportu i produkcji rolnej. Konflikt w Iranie działa też w kierunku osłabienia popytu i wolniejszego wzrostu PKB – Credit Agricole obniżył prognozę wzrostu polskiej gospodarki w 2026 roku do 3,3 procent (z wcześniejszych 3,6 procent).

Dwie bariery, które nakręcają ceny: energia i płace

Dane Grant Thornton precyzyjnie wskazują, co napędza presję cenową u krajowych producentów. Pierwsza bariera to koszty energii: 59 procent średnich i dużych firm uznaje je za silną lub bardzo silną przeszkodę w dalszym rozwoju. To wynik przez cały czas wysoki, choć wyraźnie niższy niż w ostatnich trzech latach, gdy przekraczał 70-80 procent.

Drugą, i według badania choćby poważniejszą barierą, są koszty pracy. Jako istotną przeszkodę wskazuje je 64 procent ankietowanych firm – jeden z najwyższych wyników w historii tego badania realizowanego w Polsce. Przy bezrobociu oscylującym w okolicach 3 procent pracownicy mają silną pozycję negocjacyjną. Żądania płacowe są wysokie, bo lata 2022-2024 realnie obniżyły siłę nabywczą wynagrodzeń i pracownicy próbują to nadgonić. A rosnące koszty pracy firmy muszą gdzieś wkalkulować – najczęściej w cenę produktu lub usługi.

Jak tłumaczy dr Marcin Mrowiec, główny ekonomista Grant Thornton, inflacja konsumencka nie odzwierciedla bezpośrednio podwyżek stosowanych przez krajowych producentów – bo w ogólnym wskaźniku CPI mieszczą się też ceny importowanych towarów (zależne od kursu złotego) oraz regulowane ceny energii. To dlatego inflacja konsumencka może pozostawać stosunkowo niska, podczas gdy firmy i tak podnoszą swoje ceny o 5-10 procent.

Polska na tle 38 krajów: w połowie stawki, ale nie na dole

Zjawisko rosnącej presji cenowej nie jest specyficznie polskie. W globalnym badaniu International Business Report Grant Thornton International 9 spośród 38 badanych państw notuje wyższy odsetek firm planujących podwyżki niż Polska. Na szczycie zestawienia znajduje się Nigeria, gdzie aż 82 procent przedsiębiorstw deklaruje zamiar podniesienia cen – to efekt kryzysu walutowego i gwałtownej deprecjacji nairy. Tuż za nią plasuje się Turcja z 80 procentami, zmagająca się z chronicznie wysoką inflacją. W Wielkiej Brytanii i Indiach odsetki wynoszą po 70 procent.

Polska z wynikiem 60 procent mieści się w środku globalnej stawki – ale to niekoniecznie powód do ulgi. Dla konsumenta nie ma znaczenia, czy drożej jest u sąsiadów: liczy się to, ile zapłaci za chleb, prąd i lekarza w 2026 roku.

Co to oznacza dla Ciebie? Szykuj budżet na wyższe rachunki i droższe zakupy

Jeśli planujesz domowy budżet na najbliższe miesiące, masz przed sobą kilka konkretnych sygnałów ostrzegawczych. Oficjalna inflacja, którą publikuje GUS, może utrzymywać się w okolicach 3 procent lub nieco wyżej – to brzmi niegroźnie, ale ceny usług rosną niemal dwukrotnie szybciej. Za naprawę samochodu, wizytę u dentysty czy abonament w siłowni zapłacisz w 2026 roku wyraźnie więcej niż przed rokiem.

Paliwa – po marcowym skoku o 8,5 procent rok do roku – będą drogie szczególnie przez pierwsze półrocze, dopóki sytuacja na Bliskim Wschodzie pozostaje napięta. Planując zakupy większego sprzętu AGD, mebli czy usług remontowych, warto brać pod uwagę, iż 10 procent firm szykuje podwyżki o 8-10 procent, a kolejne 8 procent – o więcej niż 10 procent. jeżeli masz do negocjacji kontrakt na usługi lub zakup większej wartości, zrób to wcześniej, nie później.

Jeśli natomiast pracujesz najemnie i od dawna czekasz na podwyżkę – dane Grant Thornton pośrednio Ci sprzyjają. Presja płacowa pozostaje silna, a pracodawcy dobrze wiedzą, iż przy 3-procentowym bezrobociu trudno utrzymać pracownika bez konkurencyjnego wynagrodzenia. To dobry moment, żeby o podwyżkę zapytać.

Idź do oryginalnego materiału