Na progu stał nieznajomy.
Marek jest zakochany w Krystynie jeszcze od czasów liceum. Pisał jej liściki, próbował na wszelkie sposoby zwrócić na siebie jej uwagę.
Jednak Krystynie podobał się Damian wysoki blondyn, który grał razem z nią w siatkarskiej drużynie szkolnej.
Na niezdarnego Marka, który dodatkowo radził sobie słabo z nauką, Krystyna w ogóle nie zwracała uwagi.
Wkrótce Damian zaczął chodzić z Olgą, dziewczyną z równoległej klasy.
Po maturze Marek jeszcze raz próbował zdobyć serce Krystyny.
Na studniówce choćby jej się oświadczył
Ale dziewczyna odpowiedziała ostro Nie!. choćby nie chciała o nim słyszeć.
Po studiach Krystyna podjęła pracę jako księgowa. Jej szef – przystojny brunet, starszy od niej o dziesięć lat – zrobił na niej wielkie wrażenie.
Krystyna podziwiała jego profesjonalizm, urodę, inteligencję.
Między nimi pojawiło się uczucie, Krystynie wcale nie przeszkadzało, iż jej wybranek jest żonaty i ma małego synka.
Pan Waldemar obiecywał, iż się rozwiedzie i przysięgał, iż kocha tylko Krystynę.
Minęło kilka lat, a ona przyzwyczaiła się już do samotnych weekendów i świąt. Wciąż czekała, iż jej ukochany rozstanie się z żoną i będą razem.
Pewnego dnia Krystyna zobaczyła Waldemara z żoną w sklepie spożywczym.
Jego żona była w ciąży, a on troskliwie ją prowadził za rękę. Potem wziął siatki z zakupami i razem wsiedli do auta.
Krystyna ze łzami w oczach patrzyła na tę sielankę.
Następnego dnia złożyła wypowiedzenie
Zbliża się Sylwester. Kobiecie nie chce się kupować jedzenia, stroić mieszkania ani przygotowywać się na Nowy Rok.
Pewnego dnia, wracając po pracy, zauważa, iż w domu jest zimno. Okazało się, iż piec przestał działać. Krystyna mieszka w wolnostojącym domu jednorodzinnym.
Próbuje zamówić fachowca, by naprawił piec, ale przed świętami wszyscy chcą za taką usługę ogromnych pieniędzy, szczególnie gdy słyszą, iż trzeba podjechać na obrzeża miasta.
Krystyna już prawie się poddaje i dzwoni do przyjaciółki. Jej mąż pracuje w tej branży, może pomoże.
Teresa obiecuje od razu zadzwonić do męża.
Po dwóch godzinach ktoś puka do drzwi.
Na progu stoi nieznajomy, ale po chwili Krystyna rozpoznaje w nim Marka, swojego kolegę z dawnej klasy.
Cześć, Krystyna, słyszałem, iż masz tu kłopoty?
Eee Skąd wiesz?
Szef do mnie zadzwonił, kazał tu przyjechać, bo masz w domu zimno. Odpowietrzyłaś kaloryfery, żeby nie popękały?
Nie, nie mam pojęcia, jak to zrobić.
No popatrz, tak łatwo można zostać bez ogrzewania. Dobrze, iż nie ma dużych mrozów.
Marek gwałtownie spuścił wodę z systemu, pogrzebał coś przy piecu, a potem pojechał po części.
Po godzinie wrócił z nowymi podzespołami.
Już niedługo w domu Krystyny znów było ciepło. Marek umył ręce i zapytał:
Krystyno, kran ci cieknie, żarówka miga Twój mąż nie potrafi tego naprawić?
Nie mam żadnego męża
Jak to? przez cały czas czekasz na ideał?
Jakie tam ideały Nikogo nie mam przyznała kobieta po chwili.
To czemu mi wtedy odmówiłaś? uśmiechnął się Marek.
Krystyna nie odpowiedziała.
Marek naprawił kran, wymienił żarówkę i pojechał do siebie.
A Krystyna przypomniała sobie swoje dzieciństwo i młodość, pulchnego chłopaka, który kiedyś był w niej zakochany.
Marek bardzo się zmienił, wyrósł na wysokiego, szczupłego mężczyznę o brązowych oczach. Ale jego uśmiech pozostał dokładnie taki sam.
Krystyna choćby nie zdążyła go spytać, czy się ożenił.
A 31 grudnia, tuż przed północą, ktoś znów zapukał do drzwi.
Krystyna zdziwiona idzie otworzyć nie spodziewa się gości.
Na progu stoi Marek. Ma na sobie nowy garnitur i trzyma w rękach bukiet róż.
Krystyno! Zapytam jeszcze raz. Wyjdziesz za mnie, czy będziesz czekać na księcia aż do emerytury?
Kobieta rozpłakała się i radośnie pokiwała głową.
Za drugim razem oświadczyny zostały przyjęteMarek uśmiechnął się szeroko, a w jego oczach zabłysło szczęście, którego Krystyna nigdy wcześniej u nikogo nie widziała. Bez słowa zarzuciła mu ręce na szyję, czując ciepło znacznie większe niż to, które wróciło do jej domu.
Gdy wybijała północ i za oknami rozbłysły pierwsze fajerwerki, Krystyna zrozumiała, iż to nie szukany przez lata ideał decyduje o szczęściu, ale ktoś, kto kocha i zostaje, choćby jeżeli kiedyś został odtrącony. W tym momencie postanowiła już nigdy więcej nie zamykać drzwi ani serca przed tym, kto przyszedł właśnie wtedy, kiedy najbardziej go potrzebowała.
Nowy Rok rozpoczął się od śmiechu, tańca w kuchni i marzeń, które po raz pierwszy wydawały się naprawdę możliwe. Za oknem śnieg pocichu sypał, przykrywając stare ślady i rozświetlając drogę przed nimi już wspólną, choć na przekór wszystkim początkom i zakończeniom, które dotąd wydawały się definitywne.
Bo czasem wystarczy otworzyć drzwi jeszcze raz.
















