cd.
Poczynił burdę nową prezes Jar z Naćpanem,
by Zondy skryć aferę, jak senność nad ranem.
Kolejnego sędziego (przewagę dał małą
prawidłowo wybranym w gremium Trybunału,
Konstytucyjnym zwanym. Wcześniej polityczni,
wybrani w rządach pisu byli bardziej liczni)
nie chciał Pisdęt też widzieć. (Znów tradycję złamał,
by być przy ślubowaniu, które tenże składał).
Sędzia, przez Sejm wybrany, w nim miał uroczystość,
a Batyr wprost pokazał: ”Jestem nikt, a nie ktoś”.
Godzilla, niby-prezes w tymże Trybunale
(przydomek jak uszyty. Strzec prawa? A wcale!)
nowych sędziów nie wpuszcza, rozparł się jak goryl
(gdy immunitet straci… już ma pełne pory).
Pisdęt go więc pociesza, prezes też – drze ry… nawija,
a pis-posłowie zwieźli „słuchaczy Maryja”
(z naszych podatków kryjąc koszt każdej wycieczki
i po stówce do rączki oraz kanapeczki).
Nie wyszło nic z miliona – miast być „tłumnym ludem”,
pod Trybunał dotarło ledwie tysiąc… z trudem.
----
cdn.



