Myślałam, iż moje małżeństwo układa się świetnie, dopóki znajoma nie zadała mi pewnego pytania

newskey24.com 1 tydzień temu

Ożeniłem się bardzo młodo z wielkiej miłości. Spotykaliśmy się przez cztery lata, zanim zostaliśmy mężem i żoną. Razem przeszliśmy przez wiele trudnych chwil.

Teraz mieszkamy razem już ponad sześć lat. Mam pełne zaufanie zarówno do siebie, jak i do mojego męża. Mój małżonek jest bardzo czuły, troskliwy i uważny. Zawsze pomaga mi w domowych obowiązkach. Nie jest może najodważniejszym ani najpotężniejszym z mężczyzn. Ciężko też nazwać go przystojniakiem, ale ma wyjątkowo dobre serce i bije od niego niesamowita pozytywna energia, która pozwala przetrwać choćby najcięższe chwile.

Jednak brakuje mu zdecydowania i absolutnie nie potrafi podejmować radykalnych decyzji. Nie chce wychodzić ze swojej strefy komfortu i trudno mu ruszyć do przodu. Poza tym jest bardzo nieśmiały i szalenie przyzwoity. Przez te sześć lat nie zmienił się wcale.

Nie chce zadbać o siebie ani o swoje zdrowie. Przerażają go jakiekolwiek zmiany w życiu. Mój mąż jest ode mnie prawie dziesięć lat starszy. Kiedy ja mam dwadzieścia sześć lat, cieszę się życiem. Mam świetną pracę, kupiłem własny samochód, a do tego spłacam kredyt hipoteczny na nasz dom. Ostatnio koleżanka zapytała mnie: Po co ci on adekwatnie?

Wtedy skończyło się moje osobiste poczucie szczęścia i teraz siedzę, zastanawiając się: Po co mi on tak naprawdę?.

Idź do oryginalnego materiału