Wyobraź sobie taki numer myślisz, iż znasz kogoś, wiesz o nim wszystko, a tu się okazuje, iż kompletnie nie masz pojęcia, kim ta osoba jest naprawdę! Słuchaj tego
Jest luksusowy butik w Warszawie, sprzedają tam najlepsze szwajcarskie zegarki, jakie można sobie wyobrazić. Kierownik typ spod linijki, marynarka, fryzura na żel i mina taka, iż już wiesz, iż chce ci powiedzieć, iż cię tu nie powinno być. Wchodzi para młodych ludzi totalny luz, szerokie bluzy, trampki, wygląda jakby zaraz mieli iść na koncert, a nie kupować zegarki warte fortunę.
Kierownik choćby się nie stara być miły, tylko z niewielką pogardą pokazuje im drzwi i mówi:
To nie jest atrakcja turystyczna. Proszę wyjść, zanim poproszę ochronę, żeby was odprowadziła.
Chłopak już nabiera powietrza widać, iż zaraz coś odburknie, ale ta dziewczyna, Ola, kładzie mu spokojnie rękę na ramię i tylko patrzy kierownikowi prosto w oczy, jakby wyzywała go na pojedynek.
A ten wciąż swoje, uśmiecha się niewyraźnie:
Nie interesuje mnie, czego tu szukacie. Tu nie ma miejsca dla takich jak wy.
Chwyta się za czerwony przycisk pod ladą wiesz, taki do wzywania ochrony. I wtedy Ola ciężko wzdycha, sięga do kieszeni po dziwną, przezroczystą, totalnie ekskluzywną kartę i przykłada ją do szklanej gabloty. Po całym sklepie roznosi się dźwięczny, magiczny sygnał, jakby ktoś zadzwonił kryształowym dzwonkiem.
Kierownik zamarza. Chwilę potem jego telefon, leżący na ladzie, zaczyna wibrować jak szalony. Na ekranie wielkimi literami: PREZES OSOBISTY. Patrzy to na telefon, to na Olę, i dosłownie robi się cały blady.
Ona pochyla się lekko, usta jej wyginają się w półuśmiechu:
No, odbierz. Z chęcią posłucham, jak wytłumaczysz prezesowi, dlaczego odmówiłeś obsługi nowej właścicielce tej sieci.
Kierownik jest już prawie zielony, trzęsącą się ręką podnosi telefon. Słyszę, jak mówi:
Dzień dobry, panie prezesie Nie wiedziałem naprawdę nie wiedziałem
W słuchawce lodowaty męski głos:
Jesteś zwolniony, nie masz prawa powrotu. Połóż klucze.
Ola odwraca się do swojego chłopaka, który stoi jak wmurowany:
Szymek, wybacz, miałam ci to powiedzieć po kolacji Chyba niespodzianka wyszła trochę wcześniej. No to co, wybierzesz sobie prezent?
Przechodzi obok skamieniałego kierownika elegancko, jakby go w ogóle nie widziała. Kierownik powoli odpina złotą plakietkę z nazwiskiem, chyba już wie, iż dla niego świat luksusów się właśnie skończył.
Wiesz co? Nigdy nie oceniaj ludzi po wyglądzie. Szacunek nie ma określonej ceny na metce. Ale czasem sprawiedliwość przychodzi wtedy, kiedy najmniej się tego spodziewaszChłopak jeszcze przez chwilę patrzy na Olę z niedowierzaniem, potem szeroko się uśmiecha. Zamiast pierwszego lepszego zegarka wskazuje na coś na samym końcu witryny najbardziej klasyczny model, prosty, bez zbędnych zdobień. Ola kiwa głową z aprobatą, a w oczach błysk w końcu to nie zegarek świadczy o wartości człowieka.
Sprzedawcy, którzy do tej pory byli w cieniu, nagle niemal się prześcigają, kto pierwszy będzie mógł pomóc. Razem z olbrzymim szacunkiem prowadzą Olę i Szymka do specjalnego pokoju. Tam, przy kawie, w cichym śmiechu i beztroskiej atmosferze, wybierają zegareknie ten najdroższy, nie najnowszy, ale dokładnie taki, jaki Szymkowi zawsze się podobał.
Kiedy wychodzą z butiku, drzwi otwierają się przed nimi szeroko. Na zewnątrz świat wygląda zupełnie zwyczajnie, ale coś w powietrzu jest inne lekkie, uwolnione od uprzedzeń. Ola i Szymek idą ramię w ramię, trochę bogatsi, ale dużo mądrzejsi.
Bo nieważne, ile masz na koncie, jaki nosisz zegarek i gdzie kupujesz buty. Najważniejsze jest to, z kim idziesz przez życie i czy patrzycie na siebie jak na ludzi, a nie metki czy status. Reszta to już tylko dodatki.










