Musiałam kupić własną lodówkę do pokoju, bo mama ciągle zabierała mi zakupy – historia Ani, która ch…

polregion.pl 1 dzień temu

Musiałam kupić własną lodówkę, żeby mama nie zabierała mi jedzenia.

Musiałam kupić własną lodówkę zwierza się Zuzanna. To wszystko brzmi niedorzecznie, ale naprawdę nie mam innego wyjścia. Nie mam problemu ze sprzedażą mieszkania i podziałem złotówek po połowie. Ale mama stanowczo się temu sprzeciwia.

Zuzanna właśnie skończyła 24 lata. Ukończyła studia, znalazła swoją pierwszą poważną pracę, ale nie założyła jeszcze własnej rodziny. Jednak mieszkanie z mamą nie należy do najłatwiejszych. Zuzanna odziedziczyła połowę mieszkania po ojcu. Dom należał niegdyś do niego gdy zmarł dziesięć lat temu, ona i jej mama dostały go po równo, Zuzanna była wtedy jeszcze nastolatką.

Po śmierci taty wszystkim było bardzo ciężko. Mama Zuzanny rzuciła wcześniej pracę, kiedy była małą dziewczynką. Nie poszła choćby na urlop macierzyński tata zarabiał bardzo dobrze, a pieniędzy wystarczało na wszystko. Mama poświęciła się zarządzaniu domem. Po odejściu ojca często płakała: Kto zatrudni czterdziestolatkę? Może sprzątaczką?.

Zuzanna opowiada: Dostawałam rentę po ojcu, ale mama nie odmawiała sobie wizyt w butikach i kupowania sukienek, choć ledwo starczało nam na życie. Na początku wspierał nas wujek, ale w końcu miał dosyć.

Wujek powiedział mamie, Eli, iż powinna znaleźć pracę, bo on ma swoje dzieci i nie jest w stanie utrzymać wszystkich. Po jakimś czasie Elżbieta przyprowadziła do domu pana. Przedstawiła go jako Leszek. Powiedziała, iż Leszek zamieszka z nimi. Miała nadzieję, iż rozwiąże to ich problemy finansowe poprzez ślub. Leszek faktycznie zarabiał dobrze, ale nie dogadywał się zupełnie z Zuzanną.

Leszek powtarzał: Ciągle tylko jesz. Lepiej by było, gdybyś coś pomogła posprzątała albo zrobiła pranie. Po co ci studia? Myślisz, iż będę cię całe życie utrzymywać? Do roboty!

Zuzanna nie potrafiła się odezwać. Renta, którą dostawała, trafiała prosto do rąk jej mamy. Matka nie broniła córki przed nowym mężem bała się, iż straci źródło utrzymania.

Bez niego sobie nie poradzimy mówiła Elżbieta. Po prostu nie wchodź mu w drogę i rób, co mówi. To on nas utrzymuje.

Zuzannie udało się dostać na studia i potem zatrudnić. Przez cały czas traktowano ją jak niepotrzebny ciężar, który musi wyżywić Leszek. Liczył każdy grosz, który teoretycznie na nią wydał.

Gdy tylko dostałam pierwszą wypłatę, kupiłam własną lodówkę opowiada Zuzanna. Umieściłam ją w pokoju, bo Leszek zamknął wspólną lodówkę na klucz.

Masz pracę? To się utrzymuj powiedział Leszek.

Mama milczała choćby wtedy, kiedy Leszek przynosił jej rachunki za prąd i wodę, każąc córce spłacać coś, co przez lata na nią wydawał. Leszek stracił pracę wtedy razem z Elżbietą zaczęli częściej zaglądać do lodówki Zuzanny. Opłaty za mieszkanie spadły na jej barki. Przez pewien czas płaciła za innych, ale po roku bezrobocia Leszka nie wytrzymała i założyła kłódkę na lodówkę. Elżbieta krytykowała decyzję, tłumacząc, iż Leszek całe życie ich utrzymywał.

Zuzanna odpowiedziała: Możesz mi pomóc zacznij pracować. Nie jestem pierwsza, która musi wszystko dzielić w tym domu.

Leszek niedawno się wyprowadził. Elżbieta ma już dosyć mężczyzny, który nie zarabia. Zuzanna jednak nie zdejmuje kłódki z lodówki, bo uważa, iż mama też powinna podjąć pracę. Czy postępuje adekwatnie?

Czasem trzeba postawić własne granice, by nauczyć bliskich odpowiedzialności za siebie i innych. Życie razem polega na wzajemnej pomocy i szacunku, a nie wykorzystywaniu drugiej osoby.

Idź do oryginalnego materiału