Ca'Dario, zwany także Palazzo Dario, to piękny pałac położony nad Kanałem Grande obok Palazzo Barbaro Wolkoff w Wenecji. Miłośnicy malarstwa mogą kojarzyć go z dzieła Claude'a Moneta, który uwiecznił niezwykły budynek w serii impresjonistycznych obrazów. w tej chwili obiekt jest na sprzedaż. Zdawać by się mogło, iż bogata historia, wspaniała architektura oraz dogodna lokalizacja sprawią, iż chętnych na zakup nie będzie brakowało. Tymczasem jest wręcz odwrotnie. Niektórzy sądzą, iż potencjalnych kupców odstrasza nie cena (20 mln euro), a... klątwa, która krąży nad tym miejscem.
REKLAMA
Zobacz wideo W wielu miastach rośnie opór przeciwko turystom
Co zobaczyć w Wenecji? Niektórzy wierzą, iż to miejsce jest przeklęte
W 1486 roku wenecki pałac został przebudowany dla Giovanniego Dario, któremu zawdzięcza swą obecną nazwę. Mężczyzna był znanym dyplomatą oraz kupcem, któremu w 1479 roku udało się wynegocjować pokój z Imperium Osmańskim. Jak informuje serwis imagesofvenice.com, istnieją plotki, wedle których obiekt pierwotnie powstał na terenie dawnego cmentarza templariuszy. Gdy Dario zmarł w wieku 80 lat, przejęła go jego córka Marietta. Ciekawostką jest, iż jej mężem został Vincenzo Barbaro, syn właściciela sąsiedniego Palazzo Barbaro Wolkoff. Przez pewien czas, zanim przejęli go synowie Marietty i Vincenzo, wynajmowany był okazjonalnie jako rezydencja dla tureckich dyplomatów. Potem Ca'Dario przechodził z rąk do rąk. Wszystko przez splot strasznych wydarzeń.
Miejscowi sądzą, iż pałac jest przeklęty, a w jego murach zginęło co najmniej siedem osób. Pierwszą z nich był zięć samego Dario, wcześniej wspomniany Vincenzo, który został w nim zasztyletowany. niedługo potem Marietta targnęła się na swoje życie, a pierwszy syn pary został zamordowany na Krecie. Następną ofiarą klątwy miał być brytyjski naukowiec Radon Brown. Jak zaznacza portal imagesofvenice.com, cztery lata po zakupie pałacu zaczął mieć problemy finansowe, ponadto na jaw wyszedł jego związek z innym mężczyzną, przez co oboje popełnili samobójstwo w obiekcie.
W tym pałacu działy się niepokojące rzeczy. Tragedie dotknęły nie tylko właścicieli
Jak informuje theguardian.com, najstraszniejsza zbrodnia miała miejsce znacznie później, bo w 1970 roku. Wtedy też właścicielem obiektu był hrabia Filippo Giordano delle Lanze. Mężczyzna został zamordowany w jego murach przez swojego partnera, który po dokonanej zbrodni uciekł do Londynu, gdzie sam później zginął z rąk innych osób.
Kolejnym właścicielem został Christopher "Kit" Lambert, który zmarł po upadku ze schodów w Londynie. Mimo iż zdarzenie nie miało miejsca w przeklętym pałacu, to miejscowi upatrywali się związku klątwy z uzależnieniem mężczyzny od narkotyków oraz kryzysem finansowym, z jakim się zmagał. Co więcej, po zakupie obiektu Lambert miał spać w okolicznym hotelu. Wszystko ze względu na duchy, które rzekomo miały nawiedzać jego nowy nabytek. Mówiono, iż obiekt przynosi nieszczęście. Następnie Ca'Dario przeszło do rąk Raula Gardiniego, który targnął się na swoje życie w Mediolanie. Nieszczęścia miały spotykać także osoby, które wiązały swoje plany z pałacem lub dłużej w nim przebywały. Jednym z przykładów jest Mario Del Monaco. Gdy w 1964 roku jechał kupić posiadłość, przeszkodził mu w tym groźny wypadek samochodowy z jego udziałem. Po tym zmienił zdanie.
Przez wiele lat pałac stał pusty i niszczał. W 2006 roku został zakupiony przez amerykańską firmę, jednak wciąż kilka się z nim dzieje. Rozległy budynek składa się z dziewięciu sypialni, ośmiu łazienek i okazałych pokojów gościnnych udekorowanych freskami. Jak informuje theguardian.com, jest wystawiony za 20 mln euro. W rozmowie z serwisem wenecki historyk zaznacza jednak, iż w mieście nie brakuje innych obiektów, w których dochodziło do podobnych zdarzeń, a mimo to dziś mieszczą się w nich luksusowe hotele. Sam Ca'Dario ma wzbudzać ogromne zainteresowanie, przez co wierzy, iż prędzej czy później zostanie sprzedany. Wyjawił też, iż Wenecjanie uwielbiają historie związane z obiektem, choć niektóre są nieco przesadzone. Był_ś w Wenecji? Zapraszamy do udziału w sondzie oraz do komentowania.



