Końcówka stycznia i początek lutego przyniosły kolejne uderzenie zimy. Siarczyste mrozy dają się we znaki i sprawiły, iż Motława zamarzła po raz pierwszy od kilkunastu lat. Po sieci krążą viralowe filmiki, a tłumy mieszkańców i turystów wybrały się na niedzielny spacer po rzece, która stała się deptakiem. Służby apelują o zachowanie rozsądku, bo takie formy spędzania wolnego czasu mogą się źle skończyć.
Zamarznięta Motława stała się chodnikiem dla gdańszczan
W minionych dniach w Gdańsku panowały mrozy, a według prognoz w tym tygodniu termometry dalej wskazywać będą ujemne temperatury, również w ciągu dnia. Rzeka Motława zamarzła, co – jak można się domyślać – wywołało ogromne zainteresowanie. Niestety, chodzenie po lodzie (a to stało się niedzielną rozrywką gdańszczan i turystów) do bezpiecznych nie należy. Korzystanie z rzeki jak z chodnika może i przynosi sporo frajdy, nie tylko najmłodszym, ale zdecydowanie warto dwa razy się nad tym zastanowić.
Sieć zalały viralowe filmiki ze spacerów po Motławie. Stały się one atrakcją dla rodzin z dziećmi, właścicieli psów, a także turystów (niektórzy ciągnęli po rzece walizki na kółkach). Zdarzali się i tacy, którzy jeździli na łyżwach po zamarzniętej rzece. Wielu z tych osób prawdopodobnie choćby nie przyszło do głowy, jak niebezpieczna może być taka forma rozrywki, i to nie tylko ze względu na ryzyko pęknięcia tafli lodu. Służby apelują o rozwagę.
Chodzenie po skutej lodem rzece jest niebezpieczne
Spacery po zamarzniętej wodzie są ryzykowną formą spędzania wolnego czasu. Po pierwsze, nie wiemy, jak gruba jest pokrywa lodu i jaki ciężar jest w stanie utrzymać. Na Motławie wynosi ona podobno ponad 10 cm grubości, co powinno utrzymać dorosłego człowieka, ale choćby wtedy zagrożenie jest realne. Wystarczy trafić na miejsce, gdzie lód jest cieńszy, i może to doprowadzić do nieszczęścia. Wpadnięcie do wody może zaś skończyć się hipotermią i śmiercią. O niebezpieczeństwie niech świadczy fakt, iż pod lodem ginie kilkanaście osób rocznie.
"Na Zielonym Moście stał radiowóz Straży Miejskiej, która przez megafon ostrzegała, iż chodzenie po lodzie może być groźne dla życia. Nikt się tym nie przejmował" – relacjonują dziennikarze serwisu Gdansk.pl.
Funkcjonariusze policji również ostrzegają przed taką formą aktywności. Gdańscy policjanci przekazali "Faktowi", iż pod koniec stycznia kilkukrotnie interweniowali wobec osób, które wchodziły na skutą lodem powierzchnię rzeki.
– Funkcjonariusze między innymi informowali te osoby, iż takie zachowania mogą stwarzać zagrożenie dla życia i zdrowia oraz podejmowali działania, by osoby znajdujące się na zamarzniętej rzece opuściły ten teren – przekazała podinsp. Magdalena Ciska z Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku.
Służby ostrzegają
Policja przypomina, iż lód nie jest odpowiednim miejscem do zabawy, a dla zachowania bezpieczeństwa należy korzystać z zabezpieczonych, wyznaczonych lodowisk. Podobny apel wystosowali gdańscy urzędnicy, a czuwanie nad bezpieczeństwem w Gdańsku zapowiadała straż miejska. Jak jednak przypomina "Fakt", nie może ona karać za spacery po zamarzniętej wodzie, a co najwyżej prosić o zejście z lodu i zachowanie rozsądku.
Temat spacerów po gdańskiej Motławie wywołuje dyskusje również wśród internautów. Jedni zwracają uwagę na niebezpieczeństwo i sugerują konieczność surowego karania amatorów zimowej rozrywki. Inni z kolei przekonują, iż to niezła frajda. Cóż, apele służb mówią jednak same za siebie.




