Morsy wdrapały się na szczyt

radiokielce.pl 2 godzin temu
Zdjęcie: Morsy wdrapały się na szczyt


Kilkadziesiąt osób podjęło w sobotnie (21 lutego) przedpołudnie niecodzienne wyzwanie. Postanowili zdobyć najwyższy szczyt Gór Świętokrzyskich – Łysicę w krótkich spodenkach, strojach kąpielowych, czy fantazyjnych przebraniach.

Ta nietypowa forma morsowania trwała ok. 40 minut, dostarczając uczestnikom sporej dawki adrenaliny i wyjątkowych wrażeń na świeżym powietrzu.

Organizatorem wydarzenia, które odbyło się już po raz szósty była grupa z Morawickiego Stowarzyszenia Morsów „Byle do zimy”, znana z promowania aktywnego trybu życia.

Prezes stowarzyszenia, Marcin Łazarczyk podkreśla, iż zarówno morsowanie, jak i górskie wędrówki mają pozytywny wpływ na zdrowie.

– Ekspozycja ciała na niskie temperatury jest bardzo korzystna. Działa jak swoista szczepionka na przeziębienia i różnego rodzaju infekcje. O zaletach morsowania można mówić długo. To naprawdę świetna forma dbania o organizm – zaznacza.

Organizatorzy podkreślają, iż bezpieczeństwo podczas takich inicjatyw jest kluczowe. W wyprawie uczestniczyły osoby doświadczone, a w plecakach nie zabrakło ciepłych ubrań.

21.02.2026 Święta Katarzyna. Morsy wchodzą na Łysicę / Fot. Jarosław Kubalski – Radio Kielce

Wśród uczestników była także m.in. Anna Krzeszowska z Zamkowej Drużyny Morsów z Chęciny. Jak przyznała, po raz pierwszy zdobyła Łysicę w krótkich spodenkach. Podkreśla, iż lubi wyzwania i dobrą atmosferę, jaka towarzyszy takim inicjatywom. Chętnie angażuje się społecznie i motywuje innych do udziału w podobnych akcjach pokazując, iż aktywność i wspólne działanie mogą być nie tylko formą dbania o zdrowie, ale też świetną zabawą i integracją.

– To niesamowite przeżycie. To wyjście ze swojej strefy komfortu, ogromna dawka adrenaliny i mnóstwo endorfin. Człowiek czuje się naprawdę wyśmienicie. Stres schodzi na dalszy plan, bo skupiamy się na tym, żeby wejść na szczyt i pokonać bariery, które nas ograniczają – tłumaczy.

Z kolei Rafał Głód z buskich morsów podkreśla, iż udział w zimowym wejściu na Łysicę stał się już ich tradycją.

– Wchodzimy po raz czwarty, więc można powiedzieć, iż jesteśmy już weteranami. Sprawia nam to ogromną radość. Polecamy to każdemu. To świetna okazja, by sprawdzić samego siebie i przekonać się, czy damy radę – dodaje.

Po górskiej wyprawie przyszedł czas na tradycyjne morsowanie w Wilkowie. Na uczestników czekał przerębel, ognisko i wspólna integracja, która jak przyznają morsy jest równie ważna, jak sama aktywność.

Idź do oryginalnego materiału