O, mamo, znowu smażysz rybę powiedziała Zofia, zaglądając do kuchni. Przecież otworzyłam okno i włączyłam okap odpowiedziała Monika.
Minęły cztery miesiące, odkąd córka zamieszkała z nią, a Monika łapała się na tym, iż każdego dnia szuka wymówek. Kolacja była za słona, Ciuchy zostały złożone nie tam, gdzie trzeba, Telewizor gra za głośno.
Monika nie zauważyła nawet, kiedy zaczęła chodzić na palcach po własnym mieszkaniu. Starała się robić wszystko cicho i dyskretnie, by nie przeszkadzać córce i zięciowi. Na początku wszystko wydawało się w porządku…
Po ślubie Zofia z mężem podjęli decyzję o mieszkaniu osobno. Wynajęli mieszkanie, a mamę odwiedzali w weekendy. To było zrozumiałe mieli pracę i swoje sprawy.
Pewnego dnia Monika źle się poczuła. Sąsiadka wezwała pogotowie ratunkowe, a po kilku minutach przyszła też córka. Gdy Zofia została wypisana ze szpitala, powiedziała mamie: Przygotowaliśmy ci niespodziankę. Myślę, iż ci się spodoba. Zobaczysz ją w domu.
Monika weszła do mieszkania i od razu natrafiła na torby w przedpokoju. Porozmawialiśmy i zdecydowaliśmy, iż od dzisiaj będziemy mieszkać z tobą. Zadbamy o ciebie.
Monika była zaskoczona decyzją dzieci. Na początku rzeczywiście Zofia troszczyła się o mamę: sprzątała, gotowała, prasowała ubrania. Jednak po dwóch miesiącach mieszkania razem zapomniała, po co tu przyszła. Monika wyzdrowiała i zaczęła znów robić wszystko sama. Gdy dzieci były w pracy, gotowała i sprzątała. Córka wielokrotnie prosiła ją, by mama zadbała o siebie, ale Monika przekonywała Zofię, iż czuje się znacznie lepiej.
Zofia i jej mąż zauważyli gwałtownie wszystkie zalety życia z Moniką. Nie muszą płacić czynszu, a mieszkanie zawsze jest czyste, jedzenie gotowe.
Mamo, dziś przychodzą do nas znajomi. Może pójdziesz do sąsiadki na herbatę? Będziemy się czuć swobodniej, a ty nie będziesz się nudzić powiedziała kiedyś Zofia.
Monika nie chciała wychodzić wieczorem, zwłaszcza iż sąsiadka wcześnie kładła się spać. Było ciepło, więc postanowiła przespacerować się wokół bloku i zaczerpnąć świeżego powietrza. Czas mijał, a goście nie zamierzali wychodzić. Monika chciała już się położyć, ale czekała, aż córka zadzwoni i zaprosi ją do środka.
Sąsiad z psem wyszedł z domu i po pół godzinie wrócił, ale Monika przez cały czas siedziała na ławce. Przepraszam, wszystko w porządku? spytał sąsiad. Tak, tylko przyszli goście do moich dzieci, nie chcę im przeszkadzać. Pewnie mnie pani pamięta. Mieszkam na parterze. Tak, kojarzę.
Spotykali się kilka razy na klatce, ale rozmowy ograniczały się do grzeczności. Żona Franciszka zmarła niedawno, a dzieci mieszkają osobno. Chodźmy do mnie na herbatę. Jest już późno, robi się chłodno. Zadzwoń do córki i powiedz, iż będziesz u mnie przez chwilę. Monika wybrała numer Zofii, ale nie odebrała. Wyglądało na to, iż nie miała dla mamy czasu. Chodźmy zgodziła się Monika.
Pili herbatę i rozmawiali. Nagle zadzwoniła Zofia: Mamo, gdzie jesteś? Goście dawno wyszli. Idziemy spać, a ciebie przez cały czas nie ma.
Głos córki znów brzmiał niezadowolony. Monika nie rozumiała, co zrobiła źle tym razem. Powoli szykowała się do wyjścia. Franciszek towarzyszył jej na klatce.
To przecież tylko dwa piętra powiedziała Monika. Odprowadzę cię, będzie mi raźniej odpowiedział Franciszek.
Od tamtej pory Monika często odwiedza sąsiada. Wspólnie piją herbatę lub razem coś gotują.
Czasami Franciszek przygotowywał dla nich posiłek według własnej receptury. Tym razem Monika znów zjawiła się u Franciszka. To były urodziny jej zięcia, więc w domu mieli gości. U ciebie jest tak spokojnie i cicho powiedziała kiedyś Monika. Możesz zostać ze mną na zawsze zaproponował Franciszek. Spojrzał na nią tak, iż Monika od razu wiedziała, iż mówi poważnie. Muszę się zastanowić odpowiedziała z uśmiechem. Choć wiedziała już, iż się zgodzi.














