Mojemu mężowi nie podobała się moja pełniejsza figura i zostawił mnie dla szczupłej kobiety, a po 5 latach ponownie się spotkaliśmy.

newsempire24.com 21 godzin temu

Kiedy urodziła się moja córka, trochę przytyłam. Waga tak naprawdę się nie zmieniła, jednak… Mój mąż zaczął narzekać, iż wyglądam inaczej i wszystko związane z tym tematem.

Zamiast powiedzieć: Nic się nie stało, kochanie, jesteś dla mnie najważniejsza i poczekać aż dojdę do siebie, on po prostu odszedł. Wyszedł pewnego dnia tak stanowczo, iż już nigdy nie wrócił. Zostałam z dzieckiem na rękach, myślę, iż detale są zbędne, każdy może sobie wyobrazić co przeżyłam.

Na początku ciężko było mi się pozbierać, ale w końcu dosyć miałem użalania się nad sobą. Zebrałem siły, żeby na nowo zacząć żyć. Kupiłem sobie psa, wzięłem go na spacery i zacząłem biegać z nim każdego ranka. Ćwiczyłem brzuch, choć psychicznie było bardzo ciężko, jednak odciągało mnie to od czarnych myśli. Przywykłem do sportu i z czasem, kiedy znalazłem pracę, zapisałem się do klubu fitness.

W przeciwieństwie do trenera z naszego lokalnego centrum sportowego, trener fitness okazał się osobą wyrozumiałą i cierpliwą. Po kilku latach systematycznych wizyt na siłowni nie tylko odzyskałem dobrą sylwetkę, ale choćby w pewnych miejscach ją poprawiłem))))) Przynajmniej półtora raza))))) Znowu pokochałem siebie, swoje ciało.

Pewnego dnia, wracając do domu z torbą sportową i w stroju treningowym, zobaczyłem mojego byłego męża stojącego przed wejściem do bloku. Trzymał kwiaty i pudełko czekoladek… Najwyraźniej dzwonił do drzwi, ale moja córka nie otwierała mu. Zrozumiałem wtedy, iż mam wyjątkową szansę mogę zrobić to, o czym marzyło wielu porzuconych…

Sprawić, by żałował i płakał z wyrzutów sumienia. Poprawiłem fryzurę, gwałtownie zrobiłem kilka przysiadów, wyprostowałem klatkę piersiową i zrobiłem w jego stronę krok…

A wiesz co do mnie powiedział? Przepraszam, pani, mieszka pani w tym bloku? Może pani otworzyć drzwi?

Zacząłem się śmiać gorzko, zakryłem twarz dłońmi i z poczuciem nieopisanego triumfu odsunąłem się… Powiedziałem coś śmiesznego? Zapytał zirytowany… Z czego się pan śmieje? Zapytał… W urzędzie stanu cywilnego… kiedy przysięgałem kochać i chronić… Odwróciłem się do niego z prostą twarzą i powiedziałem: przez cały czas potrafię się śmiać! Spojrzał na mnie zdziwiony. Ma pan dziesięć sekund, żeby opuścić tę klatkę poinformowałem go już bez uśmiechu. Mogę chociaż zobaczyć córkę? Błagał. Proszę wyjść… wyjść! Odszedł… Patrzyłem za nim, odwracał się wiele razy… Ale nic to nie dało. Marzenia się spełniają, jeżeli naprawdę się tego chce.

Idź do oryginalnego materiału