Dziennik osobisty Warszawa, 14 czerwca
Minęły już trzy lata od naszego ślubu. Początkowo wszystko układało się dobrze aż do samej ceremonii. Wtedy mój mąż, Rafał, przeszedł ogromną przemianę. Stał się chłodny i zdystansowany, zupełnie jakby mu na mnie nie zależało. W domu czułam się przezroczysta moje choćby najmniejsze prośby pozostawały bez odpowiedzi i ignorowane. Kiedy zaszłam w ciążę, szukałam u niego wsparcia i ciepła, ale w odpowiedzi słyszałam tylko krytykę lub drwiny. W rodzinie Rafała panowała stara tradycja żona powinna być całkowicie podporządkowana rodzinie męża, a zwłaszcza teściowej.
Rodzice Rafała nie tylko nie zaakceptowali mnie jak córki, ale obrzucali mnie wyzwiskami i bez przerwy krzyczeli. Rafał nigdy nie stanął w mojej obronie wręcz przeciwnie, zawsze stawał po ich stronie, powtarzając, iż to oni powinni mnie „wychowywać” i wytykając mi każdą drobnostkę. Każda próba podjęcia rozmowy czy obrony siebie kończyła się jeszcze większą awanturą. Najgorszy był moment, w którym teściowa uderzyła mnie potraktowała mnie brutalnie, a potem zamknęła w piwnicy na trzy dni. Była wobec mnie otwarcie wroga, nie czułam z jej strony ani grama życzliwości. Teść był równie nieuprzejmy bez przerwy krytykował mnie bez żadnego powodu, sprawiając, iż czułam się winna wszystkiemu, choć nie rozumiałam, czym zawiniłam.
Ostatnio coraz częściej myślę o rozwodzie. Mam już dość życia w lęku przed ich oceną i ciągłą kontrolą. Wychodząc za Rafała, marzyłam o ciepłej, kochającej się rodzinie, gdzie liczy się wzajemne wsparcie i zrozumienie. Zamiast tego każda wizyta u jego rodziców kończyła się kłótnią, a ja nie mam już siły milczeć i znosić ich obelg. Modlę się o to, by Rafał się zmienił i stał ponownie tym troskliwym człowiekiem, którego pokochałam przed ślubem. Ale nie potrafię już dłużej tolerować zachowań jego rodziny. Jestem przekonana, iż w rodzinie najważniejsze są szacunek i wzajemna życzliwość.
Dwa miesiące temu powiedziałam Rafałowi, iż chcę żyć osobno. On oczywiście się nie zgodził i doszło do potężnej kłótni. Mimo tego spakowałam się i odeszłam. Teściowa natychmiast zaczęła rozpowiadać plotki, jakobym została wyrzucona z domu, bo niby byłam nieposłuszna i nie do opanowania.
Wczoraj Rafał zadzwonił do mnie i prosił, żebym wróciła. Może w końcu zrozumiał swoje błędy. Nie wiem, co mam dalej robić. Z jednej strony chciałabym wierzyć w zmianę na lepsze, z drugiej pragnę wyrwać się na stałe z tego toksycznego środowiska. Czuję się rozdarta, nie wiem, jaką podjąć decyzję.






