Teściowa przez lata śmiała się, iż moja mama sprząta u ludzi dziś sama sprząta w moim domu.
Nigdy nie zapomnę pierwszego razu, kiedy przyprowadziłam męża do rodziców w Krakowie. Mama ugotowała swoje legendarne schabowe, a ja siedziałam spięta jak licealistka na pierwszej randce. Nie tyle przez swoich rodziców ile przez jego matkę.
A czym ty się zajmujesz, kochanie? zapytała moja mama, nakładając sałatkę z buraczkami.
Jest inżynierem. Pracuje w dużej firmie budowlanej.
To, czego nie powiedziałam, to iż jego matka nigdy nie omieszkała wbić mi szpilę, skąd pochodzę.
Pierwsza wizyta w jej domu jakieś trzy lata temu. Powitała mnie sztucznym uśmiechem, w eleganckim żakiecie, perłach, meble aż wrzeszczały o złotych czasach. Patrzyła, jak piję herbatę z porcelanowej filiżanki, po czym rzuciła:
Słyszałam, iż twoja mama sprząta u ludzi? Ton, którym powiedziała sprząta, brzmiał, jakby mówiła okrada banki.
Tak. Jest uczciwą, ciężko pracującą kobietą.
No tak, każda uczciwa praca jest warta szacunku stwierdziła, choć można było wyczuć, iż ma na myśli zgoła coś innego. No, ale człowiek zawsze chce, żeby dzieci miały lepiej wykształcenie, karierę
Studiuję administrację na Uniwersytecie Jagiellońskim odpowiedziałam z dumą.
A kto płaci za studia? Bo z pensją sprzątaczki
Wtedy wtrącił się mój przyszły mąż. Po raz pierwszy publicznie.
Ela ma stypendium. Należy do najlepszych na roku.
Ale przesłanie już się niosło.
Następne lata to były drobne upokorzenia, ziarenko po ziarenku.
Ty możesz zebrać talerze, przecież masz wprawę rzucała na rodzinnych obiadach.
Dziwne, iż córka sprzątaczki jest taka wybredna przy jedzeniu
Mógł wybrać córkę lekarza
Mama zawsze mi powtarzała:
Nie przejmuj się. Ludzie się nie zmienią.
Ale ja się zmieniłam.
Skończyłam studia z wyróżnieniem. Dostałam świetną pracę w międzynarodowej firmie. Wzięliśmy ślub. Na weselu teściowa wyglądała, jakby była na nabożeństwie żałobnym, ale głosu nie podniosła.
A potem życie wywróciło wszystko do góry nogami.
Firma jej męża zbankrutowała. Stracili dom, samochód, status. Przeprowadzili się do malutkiego mieszkania. Jej duma legła w gruzach razem z kontem bankowym.
Moja kariera rosła jak drożdżowe ciasto. Kupiliśmy piękny dom na obrzeżach Warszawy.
Pewnego wieczoru mój mąż patrzy na mnie z troską:
Rodzice są w kiepskim stanie. Moja mama się załamuje. Uważasz, że?
Żeby zamieszkali z nami? dokończyłam.
Mogłam odmówić. Miałam prawo. Ale przypomniałam sobie mamę jak wracała zmęczona po sprzątaniu cudzych domów, ale zawsze pogodna, z godnością.
Niech przyjadą powiedziałam.
Kiedy weszła do naszego domu, coś w niej pękło. Widziałam to w jej oczach przestrzeń, światło, cisza.
Pięknie tu wymamrotała.
To też pani dom odpowiedziałam.
Na początku była cicha, zamknięta. Potem pewnego ranka znalazłam ją w kuchni, jak szorowała blat.
Nie trzeba powiedziałam delikatnie.
Odwróciła się, łzy w oczach.
Byłam okrutna. Dla ciebie i twojej mamy. Teraz rozumiem Godność nie zależy od pracy, ale od tego, jak ją wykonujesz i dla kogo. W miłości do bliskich.
Przytuliłyśmy się.
Dziś gotuje razem z mamą. Śmieją się jak koleżanki, bawi się z wnukami.
Wczoraj, składając razem pranie, powiedziała:
Dawniej wyśmiewałam się z twojej mamy, iż sprząta po ludziach. Dzisiaj sprzątam tutaj i czuję, iż to najbardziej godna praca, jaką wykonywałam. Bo robię to z wdzięcznością.
Pani nie sprząta mojego domu powiedziałam cicho. Pani jest u siebie.
Życie ma dziwny sposób uczenia nas lekcji, których najbardziej potrzebujemy.
Zdarzyło się wam kiedyś przebaczyć komuś, kto bardzo was zranił i poczuć, iż to was wyzwala najbardziej?







