Moja teściowa obraziła się na mnie z powodu mieszkania i zaczęła buntować swojego syna przeciwko mnie.

newsempire24.com 4 dni temu

Mój syn wpadł w sidła dziewczyny, która manipuluje nim wedle własnego uznania. Niedawno zaczęła go nastawiać przeciwko mnie. Wmawia mu, iż nie dbam o ich szczęście, ponieważ martwię się tylko o siebie. Takie wnioski wyciągnęła, bo odmówiłem zamiany mieszkań.

Mój mąż zmarł kilka lat temu, a syn jest moim jedynym dzieckiem. Wychowałem go w miłości i trosce, zapewniłem solidną edukację. Przed ślubem syn mieszkał z nami. Zaczął pracować już na studiach, a gdy skończył naukę, od razu dostał dobrą pracę.

Syn jest moją dumą. Ma świetny charakter i radzi sobie doskonale zawodowo. Ja i mój zmarły mąż nigdy nie byliśmy w stanie kupić mu mieszkania, bo zawsze żyliśmy skromnie. Sami kupiliśmy mieszkanie dopiero w wieku czterdziestu lat, wcześniej wynajmowaliśmy, więc nie miałem środków na kupno drugiego lokum dla syna. Ale przecież sam może sobie zarobić na mieszkanie, tak jak my kiedyś.

Gdy Marek powiedział mi, iż spotyka się z dziewczyną, ucieszyłem się bardzo. Starałem się budować dobre relacje z synową: nigdy jej nie pouczałem ani nie krytykowałem. Nie obchodziło mnie, kto zostanie moją synową, najważniejsze było dla mnie szczęście syna z tą dziewczyną. Początkowo bardzo polubiłem Jagodę, była uprzejma i skromna. Jednak dopiero po ślubie pokazała swoje prawdziwe oblicze.

Po weselu Marek i Jagoda pojechali w podróż poślubną, a po powrocie synowa rzuciła pracę. Twierdziła, iż szefowie byli nieprzyjemni i chce znaleźć lepsze miejsce. Ale na tym się nie skończyło. Od dwóch lat Jagoda żyje na koszt syna i nie zamierza szukać zatrudnienia.

Syn i synowa mieszkają w jej kawalerce na obrzeżach Warszawy. Skoro synowa siedzi w domu, syn nie może sobie pozwolić na nowe mieszkanie, bo Jagoda wydaje wszystkie pieniądze na salony kosmetyczne i ubrania.

Nie mieści mi się w głowie, jak można przez dwa lata nie znaleźć pracy. Podejrzewam, iż zmyśla o chodzeniu na rozmowy rekrutacyjne. Najpewniej lubi siedzieć na garnuszku męża i przyjemnie żyć.

Pewnego razu zapytałem, czy planują mieć dziecko. O jakich dzieciach tu mowa, skoro mieszkamy tak ciasno? odpowiedziała synowa. Może warto z czasem odłożyć na wkład do kredytu powiedziałem. Nie mamy po co oszczędzać, ledwo starcza nam na życie odparła Jagoda.

Powstrzymałem się od komentarza, iż gdyby poszła do pracy, dawno mogliby coś odłożyć. Gdyby zaczęli oszczędzać na mieszkanie, z pewnością bym im pomógł, bo mam już trochę odłożonych pieniędzy. Ale teraz nie zamierzam dawać im pieniędzy, bo wiem, iż synowa wszystko roztrwoni na głupoty.

Ostatnio synowa znów zaczęła temat dziecka. Narzekała, iż czas ucieka i trzeba myśleć o potomku, ale czy da się wychować dziecko w takich warunkach? Syn stopniowo zgadza się z Jagodą.

Tato, wiesz co, my z Jagodą myśleliśmy, czemu nie zgodzisz się na zamianę mieszkań? Nic nie podpisujemy po prostu zmieniamy się i już. Nie musimy martwić się o kredyt, a Tobie wystarczy nasza powierzchnia.

Słowa syna mnie zabolały. Na pewno nie wpadł sam na taki pomysł. Odpowiedziałem, iż będę daleko od ich domu, bo muszę pracować, a stare drzewa się nie przesadza.

Zostało Panu parę lat pracy i damy Panu wnuki powiedziała Jagoda z ironicznym uśmiechem.

Odrzuciłem ich korzystną propozycję, bo nie spodobała mi się ani trochę. Nie chcę opuszczać swojego mieszkania.

Od tego czasu syn jeszcze kilka razy wracał do tematu, a jego słowa były coraz bardziej przykre. Nigdy wcześniej nie próbował się bogacić kosztem kogoś innego, a teraz żona go do tego namawia.

Chodź, idziemy do domu. Mówiłam ci, iż twój ojciec ma gdzieś nas i nasze dzieci. Nie kiwnąłby dla nas palcem! rzuciła synowa podczas ich ostatniej wizyty.

Od tamtej pory syn przestał się ze mną kontaktować, nie odbiera telefonu i nie oddzwania. Nie pojmuję, dlaczego syn się tak zachowuje; nie jest głupi, ale gdy żona jest obok, wydaje się, iż traci rozum.

Idź do oryginalnego materiału