Moja synowa obraziła się na mnie przez mieszkanie i zaczęła nastawiać mojego syna przeciwko mnie Mó…

newsempire24.com 7 godzin temu

Dziennik.

Ostatnio moja synowa bardzo się na mnie obraziła z powodu mieszkania i zaczęła nastawiać mojego syna przeciwko mnie.

Mój syn trafił na dziewczynę, która zdecydowanie nie jest szczera i manipuluje nim jak chce. Od niedawna wyraźnie podburza go przeciwko mnie. Wmawia mu, iż nie zależy mi na ich szczęściu, bo myślę tylko o sobie. Takie wnioski wyciągnęła, ponieważ nie zgodziłem się zamienić z nimi mieszkań.

Moja żona odeszła kilka lat temu, a Piotr to nasz jedyny syn. Wychowałem go z miłością i troską, zapewniłem dobrą edukację. Przed ślubem Piotr mieszkał z nami. Zaczął pracować już podczas studiów, a gdy tylko obronił dyplom, gwałtownie dostał dobrą pracę.

Syn jest moją dumą. To porządny chłopak, który radzi sobie świetnie zawodowo. Ja z żoną całe życie żyliśmy skromnie, dlatego nie byliśmy w stanie kupić mu własnego mieszkania. Sami pierwsze własne M kupiliśmy dopiero mając czterdzieści lat, wcześniej wynajmowaliśmy. Dlatego nie mieliśmy oszczędności na mieszkanie dla syna. Ale przecież może sobie sam na nie zapracować tak jak my kiedyś.

Kiedy Piotr powiedział mi, iż zaczął spotykać się z dziewczyną, bardzo się ucieszyłem. Naprawdę starałem się mieć z synową dobre relacje: nigdy jej nie upominałem ani nie pouczałem. Nie obchodziło mnie skąd będzie moja synowa najważniejsze, żeby Piotr był przy niej szczęśliwy. Na początku bardzo ją lubiłem. Katarzyna była miła, uprzejma i skromna. Ale dopiero po ślubie pokazała swoją prawdziwą twarz.

Zaraz po weselu Piotr i Katarzyna pojechali w podróż poślubną, a gdy wrócili synowa natychmiast zwolniła się z pracy. Twierdziła, iż w firmie jej grozili i chce znaleźć coś lepszego. Na tym jednak się nie skończyło. Od dwóch lat nie pracuje i nie zamierza tego zmieniać, żyjąc na utrzymaniu mojego syna.

Zamieszkali w jej kawalerce na obrzeżach Warszawy. Gdy Katarzyna siedzi w domu, Piotr nie może pozwolić sobie na zakup większego mieszkania, bo pensję w całości pochłaniają kosmetyczki i ubrania żony.

Nie mogę pojąć, jak przez dwa lata można nie znaleźć pracy. Gdy mówi, iż chodzi na rozmowy kwalifikacyjne, nie dowierzam. Jestem przekonany, iż po prostu odpowiada jej życie na koszt Piotra, bez najmniejszego wysiłku.

Kiedyś spytałem, czy planują dziecko.
Jakie dziecko, skoro tu ledwo się mieścimy? odpowiedziała synowa.
Może zacznijcie odkładać na wkład własny do kredytu zaproponowałem.
Nie ma z czego, ledwo wiążemy koniec z końcem odparła Katarzyna.

Ugryzłem się w język, choć miałem ochotę powiedzieć, iż gdyby pracowała, dawno mogliby coś odłożyć. Gdyby naprawdę starali się o swoje mieszkanie, na pewno bym im pomógł trochę oszczędności już uzbierałem. Ale teraz nie zamierzam dawać pieniędzy, bo wiem, iż synowa wszystko roztrwoni.

Ostatnio Katarzyna znowu zaczęła mówić o dziecku, narzeka, iż czas ucieka i trzeba pomyśleć o przyszłości rodu, ale czy to są warunki na wychowanie malucha? Piotr coraz częściej przyznaje jej rację.

Tato, wiesz, myślimy z Kasią, czy nie zgodziłbyś się zamienić mieszkania. Nic nie będziemy podpisywać po prostu wymienimy się, bez papierologii. Będzie ci łatwiej, a nam nie trzeba będzie się martwić kredytem. Tobie kawalerka przecież wystarczy.

Zabolało mnie to. Nie wierzę, iż syn sam wpadłby na taki pomysł. Odpowiedziałem, iż nie wyobrażam sobie przeprowadzki, zwłaszcza w tym wieku starego drzewa się nie przesadza.

Tylko kilka lat do emerytury, dostaniesz wnuki i wszystko się ułoży uśmiechnęła się synowa.

Stanowczo odmówiłem tej “korzystnej oferty”, bo nie chciałem oddawać własnego domu, w którym tyle wspomnień.

Potem Piotr jeszcze kilkukrotnie wracał do tematu, a każde kolejne podejście bolało mnie coraz bardziej. Mój syn nigdy wcześniej nie chciał dorabiać się cudzym kosztem, a teraz żona go do tego namawia.

Chodź, idziemy, mówiłam ci, iż twojemu ojcu nie zależy na tym, czy będziemy mieć dzieci! choćby palcem nie kiwnie, żeby nam pomóc powiedziała kiedyś synowa przy ostatniej wizycie.

Od tamtego czasu Piotr się do mnie nie odzywa, nie odbiera telefonów, nie oddzwania. Nie pojmuję, czemu tak się zachowuje przecież nie jest głupi, ale jak tylko ona jest obok, traci rozsądek.

Na koniec muszę przyznać, iż życie nauczyło mnie jednego nie warto poświęcać tego, co się budowało latami, choćby dla najbliższych, jeżeli czujesz, iż zostajesz wykorzystany. Trzeba umieć postawić granice, i choć boli, czasem lepiej być samotnym niż pozwolić sobą manipulować.

Idź do oryginalnego materiału