– „Moja mama nie lubi bałaganu, dobrze o tym wiesz.” „Ale twoja mama uwielbia darmowe naprawy” – odpowiedziała Sara.

newsempire24.com 2 dni temu

Kupimy fioletową tapetę mówi do niej mąż, Marcin. Przecież widzisz, iż nie będzie pasować do podłogi. Może lepiej beżową? Mojej mamie nie podoba się beżowy, dobrze o tym wiesz odpowiada Marcin. Za to Twoja mama przepada za darmowymi remontami, ripostuje Zuzanna.

Teściowa kiedyś mimochodem rzuciła, iż dobrze by było odświeżyć jej mieszkanie. Zuzanna przemilczała temat. Marcinowi jednak wizja remontu bardzo się spodobała w końcu chodziło o jego matkę. Zuzanna była przeciwna, ale nie powiedziała ani słowa.

W końcu to nie jej sprawa. jeżeli mąż uważa, iż powinien pomóc proszę bardzo. Teściowa od razu pokazała, iż liczą się tylko efekty. Żadnego dziękuję, tylko spis żądań. Zuzanna, to przecież nie darmowy remont, tylko prezent od syna zapewniał ją Marcin. Oczywiście, iż tak.

Oczywiście. Mama lubi wszystko, co za darmo. Dlatego zawsze powtarzała Marcinowi jak coś jej nie pasowało, zaraz trzeba było poprawiać. Zuzanna miała rację. W końcu remont dobiegł końca, matka wróciła. Obejrzała mieszkanie i rzuciła:

Nie podoba mi się. Tapeta nie taka, jaką sobie wyobrażałam. Kuchnia też zła. A te szafki? Wszystko tak źle zrobione, iż brak mi słów. Najchętniej zgłosiłabym sprawę do sądu. Przeciwko komu? Przeciwko własnemu synowi, który wszystko zrobił na własny koszt? Daj spokój, Zuzanno, to taki żart.

Mama Marcina ewidentnie nie była w najlepszym humorze. Liczyła prawdopodobnie na drogi, ekskluzywny remont, a dostała po prostu solidny, schludny. Wszystko świeże, ładne, ale pewnie nie tak kosztowne, jak się spodziewała. Dlatego nic jej się nie spodobało. Marcin i Zuzanna nie są na tyle majętni, by pozwolić sobie na luksusowe naprawy. Zrobili, co mogli a matka choćby nie powiedziała dziękuję. Zuzanno, mam wrażenie, iż mamie nie podoba się nasz remont wyznał kiedyś Marcin. A czy Twojej mamie kiedykolwiek coś odpowiada? Chciała czegoś lepszego… Wiesz, iż nie stać nas na takie wydatki. Może byście wzięli kredyt? nagle wtrąciła się teściowa.

Zuzanna była pewna, iż teściowa nie słucha, co się mówi. Dla swojej mamy to może i Marcin by coś pożyczył czy wziął kredyt w banku, może by i oddał, choćby z odsetkami. Ale Zuzanna stwierdziła, iż to już przesada. Marcin jednak wyszedł przed szereg: Mamo, jaki kredyt? Przecież wiesz, co sądzę o takich rzeczach. Zwłaszcza na remonty. Wszystko zrobione solidnie i ze smakiem, czego chcesz więcej? Chociaż kuchnię moglibyście poprawić. I wyszła z pokoju. Marcin, uważam, iż nie ma już żadnych oporów rzuciła Zuzanna. Zuzanno, przecież wiesz, iż ma trudny charakter.

W sklepie budowlanym było dziś mnóstwo ludzi. Zuzanna w dłoni trzyma nowy obrus, Marcin zaś elementy do hydrauliki. Niby nic wielkiego, a rachunek spory. Tak właśnie wygląda ten remont, który chyba nigdy się nie skończy.

Nagle Zuzanna przystanęła. Mówiłeś, iż nie mamy już pieniędzy na remont! Masz rację, musiałem trochę pożyczyć. Mam już dość! rzuciła Zuzanna, odkładając obrus na półkę. Niech ktoś sobie go kupi. My już wystarczająco dużo zrobiliśmy dla Twojej mamy. Pożyczyłeś jeszcze pieniądze? To już przesada. Tylko się ze mną nie kłóć! Zuzanna ruszyła energicznie w stronę wyjścia. Marcin poszedł za nią. choćby jeżeli chodzi o mamę to już chyba naprawdę wystarczy.

Idź do oryginalnego materiału