Moja mama w kuchni jest cudotwórczynią. Rosół w jej wykonaniu od zawsze wychodzi taniutko, a wygląda i smakuje restauracyjnie.
Wystarczy włoszczyzna, kilka prostych przypraw i odrobina sprytu. Ta królewska zupa jest intensywna i przyjemnie esencjonalna. W dodatku mruga uroczo złocistymi oczkami - takiego zaproszenia do jedzenia się nie odmawia.