Rozmowa z Andrzejem Jarząbkiem Fisiem – ‚Paganinim Podhala’, liderem zespołu FiśBanda o najnowszej płycie zespołu „Jak te góry kocham Cię”
Redakcja: Właśnie ukazał się nowy album FiśBandy „Jak te góry kocham Cię”. Co było główną inspiracją do jego powstania?
Andrzej Jarząbek Fiś: Głównym źródłem inspiracji są oczywiście góry – Tatry, a szerzej Karpaty i cała ich dzikość oraz majestat. Chcieliśmy, żeby muzyka tego albumu była jak podróż po górskich krajobrazach: z jednej strony, jak halny, pełna energii, a z drugiej – refleksyjna, pozwalająca się zatrzymać i poczuć spokój i ukojenie. Ten nasz folk to żywioł, który z jednej kłania się historii i tradycji podhalańskiej, a z drugiej pięknie otwiera się na dźwięki wszystkich państw łuku Karpat i klimaty bałkańskie, romskie czy klezmerskie. To emocje od Dunajca po Dunaj.
Redakcja: FiśBanda to na pewno wirtuozerski zespół folkowy, ale Wy o sobie mówicie jeszcze „pop Karpat”. Co macie na myśli?
Fiś: To, iż my jesteśmy żywym folkiem, iż nie odgrywamy muzyki ludowej. Folklor to nasza codzienność, a tradycja to nasz charakter, więc muzyka folkowa to nasza rozrywka. To właśnie nasz pop, pop w najlepszym znaczeniu. Nasza popularna muzyka rozrywkowa Karpat. Chodzi o to, iż poza wirtuozerią, której od strony technicznej wymaga nasze granie, ta muzyka jest dla ludzi – energiczna, pełna emocji. Wpadająca w ucho, ale – mamy nadzieję – na długo zostająca w sercu. Chcemy z z jednej strony zachowywać głębię i szacunek do tradycji, a z drugiej dawać słuchaczom zabawę na najwyższym poziomie. Naszą folkową biesiadę – pełną wzruszeń, tańca, wspólnego śpiewania. Tak właśnie zachęcamy do słuchania naszego ostatniego albumu – zapraszamy na nasze góralskie świętowanie życia muzyką.
Redakcja: Album promuje kilka singli, m.in. „Jak te góry kocham Cię”, „Duszo ma”, „Turnie moje”, „Juhas” i „Twoje zdrowie”. Każdy z nich wydaje się być osobną opowieścią muzycznie jak i lirycznie. Opowiedz o nich proszę.
Fiś: Tak, każdy singiel to rzeczywiście inna historia i inny muzyczny klimat. Tytułowy utwór „Jak te góry kocham Cię” to wciągający swoją energią w wir karpackiego folkloru hymn o miłości. Wielkiej i niezmiennej jak góry. W warstwie muzycznej połączyliśmy tradycję podhalańską z nowoczesnym, dynamicznym brzmieniem, tworząc melodię, która mam nadzieję trafia w serca i zachęca do świętowania miłości. A w warstwie wizualnej postawiliśmy na naszą największą miłość, czyli na Tatry.
Z kolei pierwszy teledysk promujący płytę „Jak te góry kocham Cię” powstał do singla „Juhas”. Słyszymy od widzów, iż to dla nich wizualnie szczególny klip, bo przypomina najpiękniejsze sceny z serialu „Janosik”. A dla nas ‚Juhas’ to pieśń o wolności i życiu pięknym jak szczyty gór, o życiu w zgodzie z naturą. I o sile charakteru, którą kształtuje kontakt z dziką przyrodą. A muzycznie łączy tradycję wołoską z podhalańską, pokazując jak dawne rytmy i instrumenty pasterskie wpływały na lokalną muzykę. Jednocześnie brzmi świeżo i nowocześnie.
I nasz trzeci klip a w kolejności drugi, został zrealizowany do utworu „Duszo ma”. Ta piosenka to nasze muzyczne zawołanie, by zwolnić, przystanąć w codziennym biegu, dać sobie chwilę zadumy. I zwrócić się do wewnątrz – do swojego najlepszego przewodnika w ziemskiej podróży. Do własnej duszy.
Redakcja: W teledyskach FiśBandy góry pojawiają się bardzo wyraźnie – jak istotny jest dla Was kontakt z krajobrazem w muzyce i wizualizacjach?
Fiś: Góry uczą pokory i szacunku do życia. W teledyskach chcieliśmy pokazać nie tylko piękno krajobrazów, ale też to, jak muzyka FiśBandy powstaje i żyje wśród gór. Ta surowość, przestrzeń, majestat, zapierające widoki, kształtują charakter, wrażliwość, hardość człowieka. Nasza muzyka to my sami, bo tu w górach bije nasze źródło. I każdy teledysk, od „Juhasa” po „Duszo ma”, stara się przekazać emocje, które góry w nas wywołują. Z gór jesteśmy zbudowani, i mocą gór dzielimy się ze słuchaczami, stąd między innymi tytuł płyty „Jak te góry kocham Cię”. Stąd także nasza muzyczna oda do gór i ich majestatu czyli utwór „Turnie moje”. Ta muzyka to moje muzyczne DNA – cała moja wrażliwość, sposób myślenia o dźwięku, o przestrzeni i o ciszy. Chciałem, by ten utwór był jak obraz – żeby słuchacze mogli zobaczyć te turnie moimi oczami i stanąć muzycznie na grani. „Turnie moje” to także
Redakcja: Album współtworzyliście z fantastycznymi gośćmi, jak Przemek Sokół czy Anna Jarząbek. Jak wpłynęli na brzmienie płyty?
Fiś: Bardzo cieszymy się z udziału Przemka i Ani, bo to nowe muzyczne barwy i świeżość, które idealnie wkomponowują się w nasze brzmienie. Przemek to wirtuoz trąbki i znawca muzyki bałkańskiej, a Anna, czyli moja córka – ma niezwykłą, pełną dojrzałych emocji barwę głosu, do tego słychać jej jazzowe fascynacje. Dzięki nim album zyskał dodatkową ekspresję i wielowymiarowość. W „Ajde Jano” – jedenym z najpiękniejszych miłosnych utworów w historii Bałkanów – chcieliśmy z Przemkiem stworzyć przestrzeń, w której muzyka mówi więcej niż słowa. W której każdy dźwięk niesie uczucie i tęsknotę za miłością, która wymyka się opisom. Chcieliśmy stworzyć soundtrack do miłości, którą nosi w sobie każdy z nas. Przemek Sokół to trębacz, który ma w sobie bałkańską żywiołowość, ale też ogromne wyczucie stylu i instrumentalny smak. Jego trąbka to nie jest zwykła partia instrumentu – to jak dodatkowa warstwa emocjonalna. Więc ta nasz rozmowa między skrzypcami a trąbką w zamyśle ma nieść spokój i dawać słuchaczom wolność, by w tej muzyce odnajdowali swoje własne emocje i wspomnienia.
Z kolei Ania Jarząbek, z czego jako ojciec jestem bardzo dumy, wniosła do tej płyty wrażliwość, która była nam absolutnie potrzebna przy bardziej lirycznych utworach. Jej głos ma w sobie światło. Jest delikatny, ale pewny i emocjonalnie głęboki. Anna dodaje naszej muzyce zupełnie nowego rodzaju intymności. Jej barwa głosu otwiera drzwi do zupełnie nowych przestrzeni, co świetnie słychać w znanym na świecie utworze „Tango to Evora”, któremu wierzę, iż w ten sposób daliśmy nowe, wciągające muzycznie życie.
Ale są też goście, którzy pomogli ubrać nasze dźwięki w słowa, mam na myśli Krzysztofa Koehlera, który jest autorem tekstu do „Juhasa” oraz dobrego ducha zespołu i naszego managera, Mikołaja Jaroszyka, który napisał słowa do „Jak te góry kocham Cię”, „Twoje zdrowie” oraz wspólnie z Jackiem Jaroszkiem do „Duszo ma”. I ta kooperacja jest szczególna, bo opiera się na wspólnych, najczęściej nocnych rozmowach o życiu, o tym co ważne dla mnie jako górala i twórcy muzyki. A to rozmowy, które łączą góry i niziny, most między Zakopanem i Poznaniem. I na tej kanwie powstają teksty.
Redakcja: Na koniec, jak chcielibyście, żeby słuchacze odbierali album „Jak te góry kocham Cię”?
Fiś: Ta płyta nie jest jednowymiarowa, tak jak jednowymiarowe nie są góry. Jest w niej ogień i jest cisza. Jest biesiada i jest samotność na grani. Jest euforia i jest nostalgia. Dlatego życzyłbym sobie i słuchaczom, żeby poczuli, iż muzyka może być miejscem, do którego się wraca po siłę i po radość. Po inspirację. Chciałbym, żeby ta płyta była dla ludzi jak spotkanie z górami – takim prawdziwym, szczerym, w którym coś w człowieku cichnie, ale jednocześnie budzi się nowa energia. Góry mają to do siebie, iż potrafią w jednej chwili zatrzymać i zachwycić, a w drugiej postawić do pionu i przypomnieć, co jest w życiu naprawdę ważne. I na koniec, żeby każdy mógł znaleźć w naszej muzyce coś swojego: jedni – radość, spontaniczność i taniec, inni – moment oddechu, zadumy i uspokojenia myśli. jeżeli ta muzyka będzie w jakimś sensie powodem do celebrowanie wolności i piękna w codzienności, to będzie znaczyło, iż daliśmy z siebie wszystko.
Redakcja: Dziękujemy za rozmowę i gratulujemy płyty.
Fiś: Dziękujemy! I zapraszamy wszystkich do wspólnej przelotu po muzycznych Karpatach – gwarantujemy, iż z FiśBandą czeka Was emocjonująca podróż. Wasze zdrowie!








