Moja ciotka zostawiła mi mały domek pod Krakowem, ale rodzice nie byli zachwyceni. Chcieli, żebym go sprzedał, wypłacił im pieniądze i zostawił sobie jedynie swoją część. Twierdzili jednomyślnie, iż nie mam do tego prawa.
Czasami najbliżsi potrafią być wrogami.
Trudno w to uwierzyć, ale rodzice chyba mnie po prostu nie lubią. Często myślę, iż nie są prawdziwą rodziną. Co do mojej młodszej siostry tej już nie można tak po prostu nazwać. Nie przypominamy się wcale, a jej charakter zupełnie mi nie odpowiada. Mimo to rodzice zawsze stawiali ją na piedestale.
Basia dopiero od ósmej klasy w szkole, ciągle niegrzeczna wobec starszych i kompletnie nie dba o siebie. Nie wiem, kogo mam naśladować Choć ja była najstarszą w rodzeństwie, Basia kupowała nowe ciuchy, podczas gdy ja nosiłam używane ubrania, które już nie chciała.
Nikt nie wierzył, iż naprawdę jesteśmy siostrami. Ja byłam schludna i uprzejma, ona wulgarną i bez zahamowań. Jedyną, która mnie kochała, była ciotka Barbara, siostra mojego ojca. Nie mając własnych dzieci, poświęciła mi całe serce i, szczerze mówiąc, była mi bliższa niż rodzice i siostra. Spędzałyśmy ze sobą mnóstwo czasu, a ona nauczyła mnie wszystkiego, co wiem. Czułam się przy niej bezpiecznie i nie chciałam wracać do domu.
Dziś mogę śmiało powiedzieć, iż to ciotka Barbara mnie wychowała. Była krawcową i przekazała mi miłość do szycia. Była nieuleczalnie chora, więc nie spieszyła się z zakładaniem rodziny. Gdy skończyłam szkołę, odszła. Po jej śmierci zostawiła mi swój mały domek.
To nie złagodziło bólu po stracie ukochanej osoby, ale spadek wydał się jak prezent losu. W końcu miałam szansę wydostać się z tej kłopotliwej sytuacji i prowadzić spokojne życie. Jedyną obawą było to, iż mój ojciec uzna siebie za właściciela domu. Przewidywałam już wielki skandal.
Moje obawy potwierdziły się, gdy rodzice i Basia dowiedzieli się o wszystkim. Chcieli, żebym sprzedała dom, oddała im pieniądze i zostawiła sobie jedynie resztę. Twierdzili jednogłośnie, iż nie mam do tego prawa.
Gdy zobaczyli, iż ich argumenty nie działają, zaczęli wzbudzać litość i przypominać, iż wciąż jesteśmy rodziną. Teraz już tylko wspomnienia o rodzinnych więziach.
Moim zdaniem: tak, sprzedam dom, ale tylko po to, by kupić inny, oddalony jak najdalej od nich. choćby przy wycelowanej w nie broni nie zdradzę im nowego adresu. Zasługuję na szczęśliwe życie bez ich wtrącania się.
Chcę to jak najszybciej zakończyć i rozpocząć nowy rozdział. (wartość domu wynosiła około 300000zł).







