Mój syn przyprowadził dziewczynę do naszego mieszkania i nie mam pojęcia, jak się jej pozbyć

twojacena.pl 6 dni temu

Mój syn przyprowadził do naszego mieszkania dziewczynę i nie mam pojęcia, jak ją wyprosić.

O takich sprawach można się zwierzyć tylko anonimowo. Czuję w sobie tyle rozgoryczenia, iż nie potrafię tego dłużej tłumić. Wiem, iż pewnie zostanę skrytykowany, ale liczę na zrozumienie ze strony innych ojców, których dzieci nagle stały się dorosłe.

Wychowujesz dziecko, troszczysz się o nie po rozwodzie, bo z żoną już nie mogłeś wytrzymać. Robisz, co się da, żeby Twój syn nie czuł się gorszy bez matki, tyrasz w dwóch pracach, jeszcze gotujesz, jakbyś miał trzeci etat, kupujesz te wszystkie telefony, opłacasz korepetycje. I nagle:

Tato, Kinga zamieszka z nami.

Z kim? W naszym mieszkaniu o powierzchni 44,2 metra? Dziewczyna będzie mieszkać w pokoju mojego syna? Będzie tu jadła? Pranie też będzie robić? Może będzie teraz dwóch gospodarzy?

Mój syn był zachwycony, jak mi to powiedział. Chciał, żebym się uśmiechnął, ucieszył i od razu biegł zrobić wolne miejsce w szafach dla Kingi, kiedy?

Kinga jest w porządku, ale to nie znaczy, iż chcę mieć pod dachem kogoś jeszcze. Dorośli są niech biorą kredyt hipoteczny albo wynajmują mieszkanie! Po co te wszystkie oszczędności, żeby nie musieć płacić za wynajem? Czy warto dla tych pieniędzy poświęcać nerwy ojca?

Tak się czułem, ale pozwoliłem dziewczynie wejść. Syn przecież ma także prawo do tego mieszkania, więc może ją przyprowadzić. Kłamię, ale obiecałem napisać szczerą prawdę. Znajomi mnie strofowali: Nie troszczysz się o szczęście syna, co z ciebie za ojciec?

A teraz wracam do domu i wszystko działa mi na nerwy. Jeszcze na korytarzu buty na środku, brudna kuchenka w kuchni, bo Kinga gotowała. I co z tego, iż zużyła zakupy za moje pieniądze? Ja nie wydaję forsy byle jak. No ale co zrobić, kiedy nagle w trakcie gotowania kończy się mąka? No i te codzienne walki o łazienkę

Przyznaję się chcę, żeby Kinga wyprowadziła się z mojego mieszkania. Nie potrzebuję dodatkowej gospodyni.

I wtedy nasunęła mi się myśl: a gdybym ja przyprowadził kobietę? Przez tyle lat ukrywałem, iż mam kogoś, bo opiekowałem się synem. W końcu ma swój pokój, czemu nie miałby zobaczyć, jak to jest, gdy i ja zaproszę kogoś z walizką i wszyscy będziemy mieszkać na tych samych 44,2 metrach?

Taki nietypowy list dostałem. I dla mnie, jako ojca jeszcze małego chłopca, trudno jest wyobrazić sobie siebie w takiej sytuacji, dlatego z zainteresowaniem przeczytam Wasze komentarze.

Jak sądzicie, drodzy Czytelnicy? Wasze dzieci mają już tyle lat, iż zetknęliście się z podobnym problemem? Dogadujecie się z partnerkami lub partnerami swoich dzieci? Czy mężczyzna ma prawo wyprosić Kingę z mieszkania?

Idź do oryginalnego materiału