Mój syn przyprowadził dziewczynę do naszego mieszkania i nie mam pojęcia, jak ją wyprosić.

twojacena.pl 1 tydzień temu

Mój syn przyprowadził dziewczynę do naszego mieszkania i nie wiem, jak ją wyprosić.

Tylko anonimowo można się tak szczerze wyżalić, jak zamierzam zrobić to dziś. Czuję tyle żalu i rozgoryczenia, iż już dłużej nie mogę tego dusić w sobie. Wiem, iż spotkam się z krytyką, ale wierzę, iż matki, których dzieci nagle stały się dorosłe, mnie zrozumieją.

Rodzisz dziecko, wychowujesz je, rozstajesz się z jego ojcem, bo już dłużej nie możesz tego wytrzymać, zabierasz dziecko na spacery, robisz wszystko, by nie czuło się gorsze przez brak ojca, harujesz na dwóch etatach, potem jeszcze sterczysz przy kuchence jakby to była trzecia zmiana, kupujesz kolejne telefony, opłacasz szkołę… a potem słyszysz:

Mamo, Hania się do nas wprowadzi.

Do kogo? Do naszego dwupokojowego mieszkania o powierzchni 44,2 metra kwadratowego? Ona będzie mieszkała w pokoju z moim synem? Będzie jadła z nami? A może i prała swoje rzeczy? Czy teraz będą już dwie gospodynie?

Mój syn był wniebowzięty, przekazując mi swoją wiadomość spodziewał się, iż uśmiechnę się szeroko, podskoczę z euforii i może od razu opróżnię dla Hani półki w szafie?

Hania to porządna dziewczyna, ale to wcale nie znaczy, iż chcę, by ktoś jeszcze z nami mieszkał. Dorośli? Niech wezmą kredyt na mieszkanie, albo wynajmą coś razem! Oszczędzają, żeby nie musieć płacić za wynajem? Żal ich pieniędzy, ale co z moimi nerwami?

Tak się wtedy poczułam, ale pozwoliłam jej wejść. W końcu mój syn też ma prawo do tego mieszkania, więc może przyprowadzić tu kogoś bliskiego. Kłamię, bo obiecałam, iż będę szczera: znajome zarzucały mi, iż nie dbam o dobro syna. Co z ciebie za matka?

Wracam do domu i wszystko mnie drażni. Jeszcze w przedpokoju: cudze buty. Kuchenka ubrudzona, już wiem Hania gotowała. A co z tego, iż zużyła produkty, które ja kupiłam na niedzielę? Naprawdę te zakupy nie spadają z nieba. A potem się okazuje podczas gotowania, iż skończyła się mąka. I te wieczne kolejki do łazienki

Przyznaję chciałabym, żeby Hania wyprowadziła się z mojego mieszkania. Nie potrzebuję tu drugiej gospodyni.

I wtedy przyszła mi do głowy myśl: a może też powinnam przyprowadzić jakiegoś mężczyznę? Czemu przez tyle lat kryłam się z własnym życiem uczuciowym tylko dla dobra syna? Przecież i on ma swoje życie, własny pokój, ale dlaczego nie miałabym zaprosić mężczyzny z walizką, żebyśmy wszyscy razem próbowali się pomieścić na tych 44,2 metrach?

Taki oto nietypowy list trafił do moich rąk. Jako matce małego chłopca trudno mi wyobrazić sobie siebie w podobnej sytuacji, więc tym bardziej czekam na wasze komentarze.

Co sądzicie, drodzy Czytelnicy? Czy wasze dzieci już dorosły i znaleźliście się w podobnej sytuacji? Jak układały wam się relacje z partnerami waszych dzieci? Czy kobieta ma prawo prosić Hanię o opuszczenie domu?

Z tej sytuacji płynie ważna lekcja: domy i serca rosną, gdy dzielimy je z innymi, ale trzeba też znaleźć w nich miejsce dla własnego spokoju i szczęścia. Uczmy się rozmawiać ze sobą szczerze tylko wtedy nowi domownicy nie będą ciężarem, ale wspólną radością.

Idź do oryginalnego materiału