Mój przyjaciel uratował życie dziewczynie z Kaukazu, ale choćby nie przypuszczał, co czeka go w przyszłości.

polregion.pl 15 godzin temu

Słuchaj, opowiem Ci coś, co przeżyliśmy ostatnio z moim kumplem nad Bałtykiem. Siedzieliśmy sobie na plaży w Sopocie, tuż obok letniej kawiarni. W pobliżu był mały stragan z lodami, całkiem popularny, wszyscy ustawiali się w kolejce, żeby dostać coś na ochłodę. My w tym czasie sączyliśmy świeżą lemoniadę i przyglądaliśmy się, jak przed straganem robi się zamieszanie.

Nagle zauważyliśmy, iż ludzie się tłoczą, a na piasku leży jakaś dziewczyna. Była nieprzytomna. Tuż przy niej klęczała zapłakana kobieta, chyba jej mama, próbowała ją ocucić i robić sztuczne oddychanie. Mój kumpel, Michał, nie zawahał się ani przez chwilę. Od razu wziął butelkę wody, oblał nią dziewczynę, sprawdził jej puls, a potem zaczął niezwłocznie robić masaż serca. Dał mi szybkie polecenie: Dzwoń po karetkę!

Przyjechała ambulans dosłownie po paru minutach, zabrali dziewczynę do szpitala. Tuż przed odjazdem sanitariusze podziękowali Michałowi dosłownie uratował jej życie. Byłem pod wrażeniem, nie tylko jego odwagi, ale i tego, jak większość ludzi tylko się przyglądała, niektórzy robili zdjęcia, inni gapili się bez słowa. Nie wiem, czy sam potrafiłbym zareagować w podobnej sytuacji Ale najważniejsze, iż dziewczyna została uratowana.

Następnego dnia siedzieliśmy w tej samej kawiarni na śniadaniu. Nagle przed wejściem zaparkowały trzy wypasione zagraniczne auta aż się Michał rozmarzył: Ale bym chciał takie mieć Wyszło z nich sześciu gości, wyglądali na poważnych, raczej typ europejski. Podeszli do naszego stolika i pytają: Który z was uratował naszą siostrę wczoraj? Wskazałem na Michała, a oni, choć surowi, wydawali się wdzięczni i spokojni.

Podziękowali mu i wręczyli kluczyki do jednego z tych samochodów okazało się, iż to bracia tej dziewczyny. Powiedzieli, iż nie mogli nie podziękować, bo Michał uratował ich jedyną siostrę. Mój kumpel długo nie mógł dojść do siebie po tej niespodziance. Zbieraliśmy razem na samochód przez trzy lata, a tu los przyniósł mu taki prezent. To było niesamowite, prawdziwie polskie lato nie tylko morze i słońce, ale też życzliwość, odwaga i… szczypta szczęścia!

Idź do oryginalnego materiału