— Czy to w ogóle normalne? — mówi ze smutkiem 25-letnia Magda. — Dwa tygodnie przed ślubem mama oznajmia mi, iż nie przyjdzie, bo nie usiądzie przy jednym stole z „tamtą kobietą”. Woli nie przyjść wcale! A jak wyobrazić sobie ślub bez mamy? choćby jeżeli robimy wszystko skromnie, jej obecność jest dla mnie bardzo ważna…
Poszłam więc do taty i zapytałam, czy mógłby przyjechać sam, bez żony. On jednak też się uparł. Powiedział wprost, iż bez Anny nigdzie nie jedzie. A w takiej sytuacji również prezent stoi pod znakiem zapytania. A chodzi o coś naprawdę poważnego — tata planuje podarować mi mieszkanie z okazji ślubu.
Rodzice Magdy rozwiedli się dwanaście lat temu. Mama jest przekonana, iż winna rozpadu małżeństwa była właśnie Anna. Jak się później okazało, ojciec spotykał się z nią jeszcze na długo przed rozwodem. Ich relacja trwała dwa, może trzy lata, aż w końcu prawda wyszła na jaw.
— Mój tata był bardzo dobrze sytuowany, pracował jako menedżer wysokiego szczebla w dużej firmie — opowiada Magda. — I tej Annie udało się rozbić naszą rodzinę.
Magda wie, iż pewnego dnia Anna przyszła do jej mamy i powiedziała wprost o romansie z jej mężem, przedstawiając choćby dowody. Mama była pewna, iż ojciec będzie błagał o wybaczenie i zrobi wszystko, by zostać z rodziną — wcześniej już bywało podobnie. Tym razem jednak było inaczej. Ojciec bez słowa spakował się i wyszedł z domu, nie zabierając choćby zapasowych rzeczy.
Zamieszkał z Anną i zaczął nowe życie. Rodzice się rozwiedli, Magda została z mamą. Ojciec ożenił się ponownie, a kilka lat później urodził mu się syn. W nowej rodzinie jest szczęśliwy, a o córce nigdy nie zapomniał: płacił solidne alimenty, dawał prezenty, finansował wyjazdy, kolonie, sprzęt elektroniczny, zapraszał do siebie. Mama jednak była przeciwna tym kontaktom.
Magda nie była już wtedy małym dzieckiem i sama decydowała, czy chce spotykać się z ojcem. Jeździła do niego — nie do jego żony. Anna nie budziła w niej żadnych silnych emocji, pozytywnych ani negatywnych. W praktyce niemal się nie znały — najwyżej wymieniały uprzejme „dzień dobry” w przedpokoju.
Magda dorosła, skończyła studia — opłacone zresztą przez ojca — i dzięki jego pomocy dostała dobrą pracę. Właśnie tam poznała Piotra, z którym teraz planuje ślub.
Uroczystość ma być niewielka, tylko najbliżsi — oczywiście także rodzice.
— Kiedy powiedziałam tacie o ślubie, najpierw pogratulował, a potem zapytał, gdzie zamierzamy mieszkać — wspomina Magda. — Odpowiedziałam, iż planujemy wynajmować. Wtedy powiedział tajemniczo: „Poczekaj, na ślub będzie niespodzianka”.
Z nieoficjalnych informacji wynika, iż ogląda kawalerkę w nowym budownictwie.
Zapraszając ojca, Magda oczywiście zakładała, iż przyjedzie z żoną — przecież tak się chodzi na wesela. Mama jednak była przekonana, iż były mąż przyjdzie sam. Po co miałaby tam być jego druga żona? Co dobrego zrobiła dla panny młodej? W opinii mamy to właśnie tej kobiecie Magda „zawdzięcza” rozwód rodziców i dzieciństwo bez ojca.
I po tym wszystkim ona miałaby jeszcze bez wstydu pojawić się na weselu, trzymając ojca pod rękę?
Trzeba przyznać, iż mama Magdy zawsze była rozsądną kobietą i bardzo dobrą matką. Zrobiła dla córki wszystko, co mogła. Dlatego Magdzie trudno choćby pomyśleć o ślubie bez niej.
Z drugiej strony — nie zaprosić Anny, by mama przyszła spokojnie, też się nie da. Ojciec poczułby się urażony, i trudno mu się dziwić. Anna od dawna jest jego żoną i matką jego dziecka. jeżeli ona nie jest mile widziana, on też nie przyjedzie. A wtedy trudno oczekiwać prezentu, który — jak Magda niemal pewna — ma być mieszkaniem.
— Zacząć wspólne życie we własnym mieszkaniu to zupełnie co innego niż wynajem bez pewnej przyszłości — tłumaczy Magda. — Tak powiedziałam mamie. A ona na to: „Wszystko jasne. Wymieniłaś mnie na mieszkanie. Świętuj, bierz prezenty, rób co chcesz. Jesteś dorosła, matka nie jest ci już potrzebna”.
Do ślubu zostało bardzo kilka czasu. Zamiast euforii — rozpacz. Narzeczony Magdy nie ma takich problemów: jego rodzice są razem i przyjadą wspólnie. A co pomyślą krewni, gdy matka panny młodej nie pojawi się na weselu? Na pewno nic dobrego.
Trudno się nie zgodzić — sytuacja jest bardzo skomplikowana. Magda naprawdę stanęła przed wyjątkowo trudnym wyborem.
