Mój mąż zawsze powtarzał, iż nie jestem wystarczająco kobieca. Początkowo rzucał to niby mimochodem …

polregion.pl 3 dni temu

Mój mąż zawsze mi powtarzał, iż nie jestem wystarczająco kobieca. Na początku mówił to mimochodem iż powinnam się bardziej malować, nosić sukienki, być delikatniejsza. Nigdy taka nie byłam. Od zawsze praktyczna, konkretna, nieprzykładająca nadmiernej wagi do wyglądu. Pracuję, rozwiązuję problemy, robię to, co trzeba. Taki mnie poznał. Nigdy nie grałam innej roli, nie udawałam nikogo.

Z czasem jego uwagi pojawiały się coraz częściej. Zaczął mnie porównywać do kobiet, które widział w internecie, do żon naszych znajomych, koleżanek z pracy. Powtarzał, iż jestem bardziej jego kumpelą niż żoną. Słuchałam, czasem się kłóciliśmy i żyliśmy dalej. Nigdy nie traktowałam tego poważnie. Wydawało mi się, iż różnice są czymś normalnym w związku.

W dniu, w którym pochowałam ojca, wszystko nagle przestało wydawać się nieważne. Byłam w szoku. Nie spałam, nie jadłam, nie potrafiłam myśleć o niczym innym, tylko o tym, jak przetrwać pogrzeb. Włożyłam pierwsze czarne ubrania, które znalazłam, nie sięgnęłam po makijaż, z włosami zrobiłam tylko tyle, ile musiałam. Nie miałam na nic siły.

Zanim wyszliśmy z mieszkania, mój mąż popatrzył na mnie i rzucił:
Tak pójdziesz? Nie mogłabyś się chociaż trochę ogarnąć?

Nie w pierwszej chwili nie zrozumiałam. Powiedziałam mu, iż naprawdę nie obchodzi mnie, jak wyglądam, właśnie straciłam ojca. Odpowiedział:
No tak, ale ludzie będą gadać. Wyglądasz na zaniedbaną.

Coś wtedy ścisnęło mnie w środku, jakby ktoś mnie zmiażdżył od środka.

Na pożegnaniu był z resztą rodziny. Składał kondolencje, ściskał dłonie, wyglądał poważnie. Ale wobec mnie był obojętny. Nie przytulił mnie, nie spytał jak się trzymam. W pewnym momencie, kiedy przechodziliśmy obok lustra w salonie, szepnął, żebym się trochę ogarnęła, iż tata nie chciałby mnie widzieć w takim stanie.

Po pogrzebie, wracając do domu, zapytałam go, czy naprawdę jedyną rzeczą, którą zauważył tego dnia, był mój wygląd. Czy nie widział, iż jestem rozbita. On odpowiedział, żebym nie przesadzała, iż po prostu mówi co myśli, iż kobieta nie powinna pozwolić sobie na zaniedbanie choćby w takich chwilach.

Od tamtego dnia patrzę na niego zupełnie inaczej.
Ale nie umiem odejść.
Czuję, iż nie potrafię bez niego żyć.

Idź do oryginalnego materiału