Mój mąż zaczął codziennie wracać do domu coraz później. Najpierw pół godziny, potem godzina, w końcu dwie. Za każdym razem wypływało z niego inne wytłumaczenie spotkanie się przedłużyło, korek na Grójeckiej, nagła robota do zamknięcia. Telefon miał niemal zawsze wyciszony, jadł tyle co nic, szedł prosto pod prysznic i zalegał w łóżku, prawie nic nie […]