To było już tyle lat temu, a ja wciąż pamiętam, jak mój mąż, Zbigniew, nagle zaczął codziennie chodzić do kościoła. Myślałam wtedy, iż doznał jakiegoś duchowego olśnienia. Nikomu nie mówiłam o swoich domysłach, ale cieszyłam się, iż wreszcie próbuje odnaleźć spokój. Codziennie, punkt 17:30, zakładał płaszcz, chwytał różaniec i wychodził z naszego mieszkania na warszawskim […]