Mój mąż wciąż jest żonaty z inną kobietą i ma z nią córkę – jak żyć w takim małżeńskim trójkącie?

polregion.pl 4 godzin temu

Słuchaj, muszę ci coś opowiedzieć, bo czuję, iż tylko z bliską osobą mogę o tym szczerze porozmawiać.

Naprawdę kocham mojego partnera. Jesteśmy razem już ponad siedem lat i mamy sześcioletniego synka, Antosia. On naprawdę świetnie się sprawdza w roli ojca bardzo często zabiera Antosia do warsztatu samochodowego, pokazuje mu różne rzeczy, albo planuje małe wycieczki na Mazury. Stara się dbać o mnie czasem przynosi kwiaty bez okazji albo zaprasza mnie na kolację do restauracji na Starym Mieście. Nasze życie jest zupełnie normalne, taka szczęśliwa, zwyczajna rodzina.

Niedawno pożyczyliśmy trochę pieniędzy od rodziców i udało nam się wreszcie kupić pierwsze własne mieszkanie na Pradze. Uwielbiam kiedy w domu jest przytulnie, czysto i pachnie świeżo upieczonym ciastem wiesz, taka atmosfera jak u babci na wsi. Pracuję trochę na czarno w salonie kosmetycznym, ale zarabiam wystarczająco, żeby nam spokojnie wystarczyło do pierwszego. Mam sporo prywatnych klientek, trochę układam fryzury, czasem wykonuję makijaże na śluby czy chrzciny. Marzę, żeby to mieszkanie jeszcze bardziej urządzić i zrobić z niego naprawdę nasze miejsce.

Mój partner zarabia dobrze, nie żyjemy ponad stan, ale gdy sobie coś postanowimy na przykład wyjazd nad morze albo zakup nowej pralki to potrafimy zacisnąć pasa i odłożyć potrzebne złotówki. Myśleliśmy o kupnie działki na Kaszubach, ale póki co wstrzymaliśmy się z tą decyzją.

Ogólnie jestem zadowolona z życia. Często powtarzam znajomym, iż długo czekałam na takiego faceta, ale było warto. Początek naszej historii nie był najprostszy, poznaliśmy się dopiero wtedy, kiedy oboje mieliśmy już swoją przeszłość.

Mój partner utrzymuje świetny kontakt ze swoją córką, Weroniką. Pomaga jej finansowo i odwiedza ją, kiedy mieszka u rodziców jego żony. Co się dzieje z jego żoną szczerze mówiąc, mi to nigdy specjalnie nie przeszkadzało i nie interesowało mnie za bardzo.

On nie wrócił do starego domu, mieszkał sam zanim się poznaliśmy. Ale coraz częściej zaczynam się martwić o to, iż formalnie przez cały czas nie rozwiódł się z tamtą kobietą. W pracy ludzie czasami pytają, kiedy się wreszcie pobierzemy, a ja zbywam to tekstem: Jeszcze się zastanawiamy, na razie nie planujemy. Odpowiadam tak, bo dla mnie ślub to raczej formalność przecież wszystko i tak funkcjonuje.

Niedawno moja mama postawiła sprawę jasno: żebym powiedziała Michałowi, iż musi się zdecydować. o ile chcemy być razem, czas najwyższy, żeby mi się oświadczył i uregulował sprawy z żoną.

Dla mamy to dziwne, iż on ma formalny związek z inną kobietą, a ze mną tylko życie i obowiązki. Prawda jest taka, iż mimo iż dopiero co wprowadziliśmy się do własnego mieszkania, to formalnie ono należy do niej, a nie do mnie. Jak to w ogóle nazwać takie dziwne małżeńskie trio?

Idź do oryginalnego materiału