Mocny apel ws. krakowskich koni dorożkarskich. „Koń nie jest rekwizytem”

krknews.pl 1 godzina temu

W Krakowie, od lat rozgrywa się ten spór o wykorzystywanie koni do ciągnięcia dorożek na Starym Mieście. Turyści z całego świata wsiadają do nich, by poczuć ducha dawnej stolicy. Wszystko wygląda idealnie: błyszczące uprzęże, przyozdobione konie, romantyczna aura. Jednak aktywiści od lat apelują o wprowadzenie zakazu dla takiej formy atrakcji. Kamila Nalepa, prowadząca działania w ramach inicjatywy „Uwolnić Konie”, opublikowała w mediach społecznościowych wpis, w którym demaskuje działania, które dla przechodnią mogą być dekoracją, a dla zwierząt prawdziwym cierpieniem.

Warkocz, który zmienia życie konia w koszmar

Kamila Nalepa zwraca uwagę na detal, który zdaje się być standardem w krakowskim dorożkarstwie: ciasno zaplecione i podwinięte u nasady ogony zwierząt. Autorka postu wyjaśnia, iż ten „zabieg upiększający” ma na celu nadanie koniowi „schludnego” i „tradycyjnego” wyglądu, który lepiej prezentuje się na zdjęciach robionych przez turystów. Nalepa stawia jednak sprawę jasno, to klasyczny przykład przedmiotowego traktowania żywej istoty.

W swoim wpisie aktywistka tłumaczy, dlaczego z perspektywy biologicznej to praktyka niebezpieczna i krzywdząca. Ogon nie jest dla konia jedynie „akcesorium”, ale niezbędnym narzędziem przetrwania. „Im dłużej taki warkocz pozostaje bez rozplatania, tym większe ryzyko i tym poważniejsze konsekwencje. Koń pracuje 12 godzin, a potem ciągnie dorożkę do stajni oddalonej kilka do kilkunastu km. za Krakowem. Tak długo ogon jest splątany, a jak długo taki pozostaje? Warkocz jest robiony rano albo zostaje z dnia poprzedniego. Wieczorem gdy koń po nocy wraca do stajni często zostaje taki sam (bo „ładnie wygląda” i „nie plącze się”)? Przecież nie ma kontroli” – czytamy w opublikowanym wpisie.

Czego nie widzi turysta?

Nalepa szczegółowo wylicza funkcje, których dorożkarskie konie zostają pozbawione przez ciasny splot. W jej ocenie ogon nie może swobodnie poruszać się, by odganiać muchy czy gzy, co w warunkach miejskich prowadzi do ataków owadów na wrażliwe okolice zadu i krocza. Dodatkowo przestaje funkcjonować naturalna bariera konia odpowiadająca za utrzymywanie prawidłowej temperatury ciała.

Skutki „urody”: ból, infekcje i stres

Autorka postu nie ogranicza się do opisu dyskomfortu. Wskazuje na konkretne konsekwencje zdrowotne, z jakimi zmagają się zwierzęta. „Ciasne, nienaturalne podwijanie i zaplatanie ogona wpływa na zdrowie i komfort konia i może powodować: Ból i chroniczny dyskomfort. Warkocz ciągnie za korzenie włosów i napina mięśnie oraz ścięgna przy nasadzie ogona, w okolicy rzepu ogonowego i mięśni pośladkowych. Koń odczuwa stały ból lub swędzenie, co może objawiać się nerwowym zachowaniem, przyciskaniem ogona do ciała lub stereotypiami (powtarzalnymi ruchami wskazującymi na stres). Obciążenie całego organizmu przez nieustanny dyskomfort pogłębiają ogólny stres związany z pracą dorożkarską (twardy bruk, hałas, upał lub mróz, ograniczenie ruchu) przyczyniając się do problemów behawioralnych, osłabienia odporności i szybszego zużycia organizmu konia. Wypadanie oraz uszkodzenia włosów i skóry. Długotrwałe napięcie niszczy cebulki włosowe, powodując trwałe przerzedzenie ogona. Uszkodzone włosy odrastają wolno (nawet kilka lat), a skóra w tym rejonie staje się bardziej podatna na otarcia, infekcje bakteryjne i grzybicze. Zaburzenia krążenia. Zbyt mocny ucisk ogranicza dopływ krwi do tkanek ogona, co prowadzi do obrzęków, bólu, drętwienia. W dłuższej perspektywie dochodzi do wypadania włosów, bliznowacenia skóry i przewlekłego dyskomfortu. Koń może stale pocierać ogonem o przedmioty, pogarszając uszkodzenia” – pisze Kamila Nalepa.

Koń jako rekwizyt, a nie partner

Autorka posta apeluje o podpisywanie petycji w tej sprawie kierowanej do władz Krakowa. Przypomina, iż za „zdjęciami z wakacji” stoi życie zwierzęcia w warunkach permanentnego stresu, hałasu, pracy na twardym bruku, bez realnej możliwości odpoczynku, a często również bez nadziei na godną emeryturę.

Kraków na przestrzeni lat pod naciskiem organizacji prozwierzęcych i opinii publicznej wprowadził m.in. punkty z wodą, obowiązkowe badania weterynaryjne czy zakazy pracy koni w trakcie dni z ekstremalnie wysokimi temperaturami. Mimo to, w oczach aktywistów zmiany te mają charakter jedynie doraźny i techniczny.

Patryk Trzaska

Fot. Bogusław Świerzowski / krakow.pl

Idź do oryginalnego materiału