Temat mięsa w diecie od lat wywołuje dyskusje. Marta Brodowska zaznaczyła na początku rozmowy, iż przedstawiciele Mięsa Wina nie są dietetykami, ale praktykami od lat związanymi z branżą mięsną. Zwróciła przy tym uwagę przede wszystkim na jakość surowca.
– Surowiec, który kładziemy na naszym talerzu, ma najważniejsze znaczenie. Warto wybierać produkty pełnowartościowe, nieprzetworzone i dobrej jakości – mówiła w programie „Hej Poznań”.
Jak podkreślała, w przypadku wołowiny na jej jakość składa się wiele czynników. Znaczenie ma między innymi sposób hodowli, żywienie zwierząt, warunki, w jakich są utrzymywane, a później także prawidłowy rozbiór i zachowanie odpowiednich standardów produkcyjnych oraz higienicznych.
– To wszystko musi być zebrane razem. Dobrostan zwierząt, sposób żywienia i hodowli, brak antybiotyków i stymulatorów, a później profesjonalny rozbiór w certyfikowanych zakładach – wyliczała Brodowska.
Mięsa Wina opiera swoją ofertę przede wszystkim na wołowinie polskiej i zagranicznej, w tym produktach certyfikowanych. W sklepie można znaleźć także rzemieślniczą wieprzowinę oraz jagnięcinę.
Mniej mięsa, ale większa uwaga na jakość
Jednym z ważnych wątków rozmowy była zasada „mniej znaczy więcej”. Zdaniem Marty Brodowskiej nie chodzi o to, by mięso pojawiało się na talerzu jak najczęściej, ale by przy jego wyborze zwracać większą uwagę na jakość i pochodzenie.
– Powtarzamy cały czas: zjedzmy mięso dwa, trzy razy w tygodniu, ale postawmy na jakość. Wybierajmy dobry produkt, bez konserwantów i sztucznych dodatków – mówiła.
Jak wskazywała, klienci coraz częściej pytają właśnie o skład, pochodzenie i sposób produkcji. Jej zdaniem rośnie świadomość, iż dobry produkt nie musi wymagać skomplikowanego przygotowania.
W rozmowie pojawił się także temat wartości odżywczych wołowiny. Brodowska zwracała uwagę na zawartość białka i tłuszczu, podkreślając jednocześnie, iż najważniejsze pozostaje rozsądne podejście do całego sposobu żywienia.
Bulion kolagenowy nie jest zwykłym rosołem
Osobnym tematem był bulion kolagenowy. Jak wyjaśniała rozmówczyni „Hej Poznań”, różni się on od tradycyjnego rosołu przede wszystkim czasem przygotowania i rodzajem wykorzystywanych składników.
– To nie jest tradycyjny rosół gotowany na mięsie. Taki wywar przygotowuje się przez wiele godzin, od dziewięciu, dwunastu choćby do dwudziestu czterech, wykorzystując produkty zawierające dużą ilość tkanki łącznej, między innymi kości wołowe szpikowe – tłumaczyła.
Długie, powolne gotowanie ma pozwolić na przejście do wywaru składników pochodzących z użytych produktów, w tym naturalnej żelatyny.
Według Brodowskiej taki wywar można traktować nie tylko jako samodzielny produkt, ale również wykorzystywać jako bazę do zup i sosów.
Nie tylko mięso. W ofercie sery, oliwy i trufle
Choć wołowina pozostaje podstawą działalności Mięsa Wina, oferta delikatesów jest znacznie szersza. Marta Brodowska wymieniała między innymi rzemieślnicze wędliny, sery kozie, krowie i owcze, produkty z truflami, oliwy, makarony, kawy, herbaty oraz wybrane polskie produkty.
Dużą wagę firma ma przykładać do selekcji asortymentu.
– W naszych delikatesach nigdy nie będzie przepełnionych półek, bo nie taka jest nasza filozofia. Produkty testujemy, sprawdzamy, czytamy i lubimy wiedzieć, co oferujemy klientom – podkreślała Brodowska.
Jej zdaniem lepszym rozwiązaniem jest ograniczona, ale starannie wybrana oferta niż bardzo szeroki asortyment produktów, o których sprzedawca kilka wie.
Jak przygotować dobry stek? Trzy proste zasady
Podczas rozmowy nie zabrakło również praktycznych wskazówek. Marta Brodowska wskazała trzy podstawowe zasady przygotowania steku w domu.
Pierwsza dotyczy temperatury mięsa. Stek nie powinien trafiać na patelnię bezpośrednio po wyjęciu z lodówki. Warto dać mu czas, by zbliżył się do temperatury pokojowej.
Druga zasada to krótkie smażenie w wysokiej temperaturze.
Trzecia wiąże się już z momentem po zdjęciu mięsa z patelni.
– Zawsze dajemy mięsu odpocząć. Odkładamy je na trzy do pięciu minut po usmażeniu, żeby soki równomiernie rozeszły się w środku – tłumaczyła.
Według rozmówczyni właśnie te proste czynności pozwalają łatwiej uzyskać w domu efekt kojarzony z restauracyjnym stekiem.
Klient nie musi wiedzieć, czym różni się antrykot od rostbefu
Ważną częścią działalności delikatesów ma być także doradztwo. Jak zaznaczała Marta Brodowska, klient nie musi znać nazw wszystkich elementów wołowiny ani wiedzieć, który z nich najlepiej nadaje się do określonego dania.
– Nie każdy, kto przychodzi do sklepu, musi wiedzieć, czym różni się antrykot od rostbefu albo jaki element wybrać do pieczeni, beef bourguignon czy chili con carne. To my jesteśmy od tego, żeby rozmawiać, słuchać i doradzać – mówiła.
Pomoc nie ma kończyć się przy ladzie. Pracownicy podpowiadają również, jak przygotować wybrane mięso w domu.
Zdaniem Brodowskiej właśnie taka edukacja buduje zaufanie i sprawia, iż klienci wracają po kolejne produkty.
Na co zwracać uwagę podczas zakupu wołowiny?
Na zakończenie Joanna Sobocińska-Korczak zapytała, jakie elementy powinien sprawdzić klient wybierający wołowinę.
Marta Brodowska wskazała przede wszystkim wygląd, zapach oraz pochodzenie.
Kolor mięsa może być zróżnicowany, dlatego nie zawsze jest wystarczającym kryterium oceny. Większą uwagę warto zwrócić na zapach oraz informacje o tym, skąd pochodzi dany produkt.
– najważniejsze jest pochodzenie. Kupujmy produkty, które znamy. Rozmawiajmy ze sprzedawcami, pytajmy o pochodzenie, skład i jakość – zachęcała.
Jej zdaniem właśnie rozmowa ze sprzedawcą może być najprostszym sposobem na dokonanie bardziej świadomego wyboru. Szczególnie wtedy, gdy sami nie mamy dużego doświadczenia w kupowaniu czy przygotowywaniu wołowiny.












