Maluj mnie światłem,
które zostało na Twoich dłoniach.
Nie wygładzaj zmarszczek
- każda z nich zna drogę
do jakiegoś jutra
i jakiegoś wczoraj.
Namaluj oczy,
co jeszcze umieją
szukać zachwytu
w kropli deszczu,
w skrzydle motyla,
w cichym „jestem”.
Nasącz kolorami
puste miejsce przy Tobie,
muśnij usra burgundem
i połącz z Twoimi ustami.
A jeżeli zabraknie światła
namaluj mnie ciszą.
Iluminacją kolorów wypełnię
wszystko, co potem się stanie.






