Mistyka: Odkryj Tajemnice i Cuda Polskiego Świata

polregion.pl 1 miesiąc temu

Łucja obudziła się tego poranka z uczuciem ciężkiej choroby. Dopiero dzień wcześniej była na cmentarzu w dzielnicy Praga w Warszawie, gdy mąż, Stanisław, poprosił ją, by posprzątała przy grobie jego babci. Szukając jej miejsca pochówku, Waleria zauważyła stado kruków skulonych na zardzewiałej bramie. Jakby wyczuła ich wpatrzenie, skierowała wzrok na metalowy pomnik. Na czarno-białym zdjęciu widniała staruszka w chustce. Nagle zza pleców odezwał się surowy, męski głos:

Na co tak patrzysz? Posprzątaj!

Waleria, nie rozumiejąc, dlaczego to ona ma zajmować się cudzym grobem, podjęła się pracy. To nie był koniec dziwów. Gdy Stanisław odnalazł miejsce spoczynku swojej babci, wydawało się, iż stary pomnik został zastąpiony nowym, marmurowym. Fotografia staruszki również uległa zmianie zamiast zmęczonej twarzy z krzywą głową, patrzyła na niego młoda kobieta z uśmiechem na ustach.

Nie wiem, co się dzieje! wykrzyknął zdezorientowany Stanisław. Kto mógł to zrobić? Nie ma już żadnych krewnych. Tu wszyscy leżą.

Nie potrafię pojąć, jak to się stało wymamrotała Łucja, trąc się po policzkach.

***

Ręce Walerii pulsowały bólem, a myśl o tym, kto podmienił pomnik babci Stanisława, nie dawała jej spokoju.

Czy to może być halucynacja albo czarna magia? zapytała męża.

Idź do lekarza doradził Stanisław. A ja sam nie rozumiem, co się stało z tym pomnikiem.

W szpitalu Łucja wpadła w wir kolejnych badań. Chirurg zalecił zastrzyki do stawów, których odmówiła. Rentgen nie wykazał niczego niepokojącego, a lekarz wypisał receptę na maść i środki przeciwbólowe. Do bólu w dłoniach dołączyła osłabienie i niskie ciśnienie. Wydawało się, iż w jej ciele nie ma już żadnego zdrowego organu. Tak trwało kilka dni, a lekarze nic nie mogli znaleźć. Łucja zaczęła przygotowywać się na najgorsze. Sąsiadka z korytarza, Violetta, weszła po sól i nie rozpoznała jej:

Co się z tobą stało, kochana? spytała z troską. Wyglądasz źle.

Łucja opowiedziała jej historię głosu, który nakazał jej oczyścić obcy grób, i nagłego zamienienia się pomnika przy grobie babci Stanisława.

Mówisz o głosie? Pomnik i zdjęcie zmieniły się? zamruczała zamyślona starsza pani. To chyba pan cmentarza, który kazał ci wziąć czyjąś chorobę na siebie. Może ktoś mu się spodobał, a może za to zapłacił.

Co to ma znaczyć? szlochnęła Łucja.

Czarna magia! wykrzyknęła Violetta. Musisz iść do kościoła.

Kościół nie przyniósł Łucji ulgi. Przez rok dręczyła ją niewyjaśniona choroba, musiała odejść z pracy, a codzienne poruszanie się po mieszkaniu stało się koszmarne. Po Wielkanocy, w dniu Zaduszki, mąż zaproponował, iż odwiedzą duchy przodków:

Spróbujesz?

Spróbuję odparła.

Ty jesteś panem cmentarza! zapłakała ciężko chora. Weź mój dar! Nie chcę umierać! Mam dzieci, męża! Oddaj cudze choroby!

Łucja wyłkała się płaczem, a wszystkie duchy zdawały się przyglądać jej w bezsilnym smutku. W oczach mężczyzny na zdjęciu przeszła chwila współczucia.

Weź pieniądze! szepnęło w jej uszach. Idź z Bogiem! Ten, co cię wezwał, dostanie odpowiedź.

Po co płaczesz przy obcym grobie? usłyszał podniecony głos Stanisława. Chodźmy!

Pomnik babci Stanisława powrócił do starego kształtu. Na fotografii znów stała staruszka z zamyślonym wyrazem twarzy.

Co za koszmar! wykrzyknął przerażony Stanisław.

Chcę żyć! znowu wycedziła Waleria. Panie cmentarza, chroń mnie!

***

Następnego poranka Łucja obudziła się całkiem zdrowa. Myśli o wczorajszym zdarzeniu krążyły w jej głowie. Zauważyła, iż to kuzynka męża, Zofia, od pierwszego spotkania nie darzyła jej sympatią, niedługo zachorowała i zmarła. Łucja nie chciała wierzyć w to, co się stało, ale w sercu czuła, iż zło wywołała właśnie ona.

Idź do oryginalnego materiału