Miłość Pewnego wieczoru, sprzątając w ośrodku zdrowia, usłyszałam skrzypienie drzwi ciężkie, jakby ktoś się na nie opierał. Obracam się, patrzę no proszę! Wygląda jak Michał, nasz szanowany majster z podwarszawskiej wioski, człowiek złota rączka, zawsze z brodą siwą jak śnieg, pachnący trocinami i domowym papierosem. Ten jednak miał twarz gładką, bladą, a na szyi plaster […]