Milczałam przez długi czas. Nie dlatego, iż nie miałam nic do powiedzenia, tylko wierzyłam, iż jak będę zaciskać zęby i łykać łzy, to uda mi się zachować spokój w rodzinie.
Moja synowa, Aneta, nie polubiła mnie od pierwszego dnia. Najpierw miało to być niby żarty. Potem stało się zwyczajem. A w końcu codziennością.
Gdy z moim synem, Rafałem, brali ślub, zrobiłam wszystko, co każda polska matka by zrobiła. Oddałam im pokój, pomogłam z meblami, urządziłam im mieszkanie. Powtarzałam sobie: Są młodzi, dogadają się. Ja będę cicha, nie będę się wcinać.
Ale ona nie chciała, żebym była na uboczu. Ona chciała, żeby mnie po prostu nie było.
Każda moja pomoc spotykała się z pogardą.
Nie ruszaj, bo tylko zepsujesz.
Daj, zrobię to jak należy.
Ile można się uczyć zwykłej rzeczy?
Niby mówiła cicho, ale każde słowo kłuło jak drzazga. Czasem przy Rafale, czasem przy gościach, czasem przy sąsiadach jakby była dumna, iż potrafi wyznaczyć mi miejsce w szeregu. Zdawała się promieniować, bawiąc się głosem słodkim, miękkim, ale przepełnionym jadem.
Kiwnęłam głową.
Zamilkłam.
Uśmiechałam się, gdy chciałam wyć.
Najgorsze nie było jednak to, co ona mówiła tylko iż mój syn milczał.
Udawał, iż nie słyszy. Czasem tylko wzruszał ramionami, czasem patrzył w swój telefon. Gdy zostawaliśmy sami, mawiał:
Mamo, nie przejmuj się. Ona taka już jest nie bierz do siebie.
Nie bierz do siebie
Jak mam nie brać do siebie, skoro we własnym domu zaczęłam się czuć jak intruz?
Bywały dni, gdy odliczałam minuty do ich wyjścia. Żeby posiedzieć w spokoju. Oddychać. Usłyszeć ciszę, a nie jej głos.
Zachowywała się, jakby byłam gosposią, która powinna siedzieć w kącie i nie wydawać dźwięku.
Czemu zostawiłaś szklankę tu?
Czemu jeszcze tego nie wyrzuciłaś?
Czemu tyle gadasz?
A ja ja już prawie nic nie mówiłam.
Jednego dnia ugotowałam zupę. Nic nadzwyczajnego. Domowa, rozgrzewająca. To, co zawsze robię, kiedy gotuję dla tych, których kocham.
Aneta weszła do kuchni, zajrzała do garnka, powąchała i parsknęła:
No to już jest szczyt. Znowu twoje wiejskie obiadki. Wielkie dzięki
Potem powiedziała coś, co do tej pory szumi mi w uszach:
Serio, gdyby cię nie było, wszystko byłoby łatwiejsze.
Rafał siedział przy stole. Usłyszał. Zobaczyłam, jak zaciska szczękę, ale znowu milczał.
Odwróciłam się, żeby nie widzieli łez. Powtarzałam sobie: Nie płacz. Nie sprawiaj jej satysfakcji.
A wtedy znowu, już głośniej:
Tylko przeszkadzasz! Wszystkim! I mnie, i jemu!
Nie wiem czemu może tym razem coś pękło. Może nie we mnie, tylko w nim.
Rafał wstał od stołu. Powoli. Bez trzaśnięcia, bez krzyku.
Powiedział tylko:
Przestań.
Aneta znieruchomiała.
Co przestań? zaśmiała się dziwnie. Mówię tylko prawdę.
Rafał podszedł do niej i po raz pierwszy usłyszałam go takim tonem:
Prawda jest taka, iż poniżasz moją mamę. W domu, który ona utrzymuje. Rękami, które mnie wychowały.
Aneta otworzyła usta, ale on jej nie pozwolił się wtrącić.
Milczałem za długo. Myślałem, iż tak zachowuje się facet. Że chronię spokój. Ale to było tylko pozwalanie na coś podłego. I teraz to się kończy.
Zbladła.
Ty wybierasz ją zamiast mnie?!
Wtedy Rafał powiedział coś, co będę pamiętać do końca życia:
Wybieram szacunek. jeżeli nie możesz go okazać, to jesteś nie we adekwatnym miejscu.
Zapadła cisza. Ciężka jak kwaśna zupa na rodzinnej Wigilii.
Aneta poszła do ich pokoju, trzasnęła drzwiami i zaczęła coś mamrotać, ale to już naprawdę nie miało znaczenia.
Rafał spojrzał na mnie. Oczy mu się zaszkliły.
Przepraszam, mamo, iż zostawiłem cię samą.
Nie odpowiedziałam od razu. Usiadłam. Ręce mi się trzęsły.
On ukląkł obok, ujął moje dłonie, jak dawniej, gdy był mały.
Nie zasługujesz na to. Nikt nie ma prawa cię poniżać. choćby osoba, którą kocham.
Zapłakałam. Ale tym razem nie z bólu. Z ulgi.
Bo w końcu ktoś mnie dostrzegł.
Nie jak zawalidroga. Nie jak stara baba. Tylko jak mamę. Jak człowieka.
I tak, długo milczałam ale pewnego dnia mój syn przemówił za mnie.
Wtedy zrozumiałam coś ważnego: czasem cisza nie daje świętego spokoju tylko kryje czyjąś okrutność.
A wy jak uważacie czy matka powinna znosić upokorzenie dla zgody w rodzinie, czy może cisza tylko potęguje ból?












