Mieszkanie ślubnym prezentem – ale kto wyremontuje? Przyszły zięć odmawia inwestowania, bo nieruchom…

polregion.pl 4 godzin temu

Mieszkanie kogoś innego? Zapłać czynsz!

Nie wiem, czy ślub mojej córki w ogóle się odbędzie. Wszyscy się poróżnili, atmosfera robi się coraz bardziej napięta. Do wesela zostały dwa tygodnie, a przyszły zięć zachowuje się zupełnie nie do poznania. Jak to się wszystko skończy, nie mam pojęcia, żal mi córki żali się Henryka.

O co tyle zamieszania?

choćby byś nie zgadła o mieszkanie! Chcieliśmy z mężem zrobić dzieciom przyjemność, więc zebraliśmy wszystkie nasze oszczędności i kupiliśmy kawalerkę w Warszawie jako prezent ślubny. Żeby uzbierać pełną kwotę, musieliśmy sprzedać działkę rekreacyjną nad Mazurami i jeszcze nasz stary garaż. Akt własności jest wystawiony tylko na moją córkę Zofię. Ale przecież skoro mają się pobrać, to co za różnica, na kogo jest mieszkanie?

Raczej nie powinno mieć znaczenia

My też tak myślimy z mężem. Ale mieszkanie, wiadomo, jest puste jak łan w listopadzie. Remont, zakup mebli nie mamy już na to pieniędzy. Mąż zaproponował przyszłemu zięciowi, Grzegorzowi, żebyśmy razem odnowili mieszkanie, by dzieci mogły się wprowadzić jak najszybciej. A on nie chce choćby brać się za żaden remont!

Dlaczego?

Bo to jego zdaniem nie jest jego mieszkanie. Nie zamierza inwestować w czyjąś nieruchomość. Powiedział wprost, byśmy sami się tym zajęli, a on co najwyżej może kupić jakieś drobiazgi, ale nie będzie wykładał większych pieniędzy.

No to może niech na razie mieszkają tak, jak jest, bez remontu?

To niemożliwe! Mieszkanie jest kompletnie puste, nie ma choćby podstawowych sprzętów, instalacja wodno-kanalizacyjna stara, elektryka do wymiany. Podłogi krzywe, ściany się sypią, a okna lepiej od razu wymienić, bo niedługo same wypadną. Trzeba zrobić chociaż podstawowe wykończenie mówi Henryka.

Według mnie nie da się tam mieszkać, choćby dla skromnych ludzi. Jak młodzi mają zaczynać wspólne życie w takiej ruinie? To wstyd. Grzegorz, przyszły zięć, ma dobrą posadę w firmie informatycznej, zarabia naprawdę przyzwoite pieniądze, ale żal mu złotówki. Bo, jak twierdzi, woli odkładać na własne mieszkanie, by kiedyś nie zostać na lodzie.

Myślę, iż chce się dorobić naszym kosztem. Wymaga, byśmy całość remontu sfinansowali my. Więc powiedziałam mu w końcu, iż skoro uważa mieszkanie za cudze, to niech płaci czynsz. A on tylko się uśmiechnął i bez słowa się zgodził westchnęła Henryka.

I co na to Zofia?

Roztrzęsiona, nie może powstrzymać łez. Bardzo Grzegorza kocha, ale my nie możemy przepisać mieszkania także na niego. Teraz mówi, iż ani mieszkanie, ani remont nie są jej potrzebne. Ale ja nie rozumiem, jak facet może nie chcieć zainwestować w swoje życie rodzinne. Co będzie dalej? choćby nie są jeszcze po ślubie, a już myślą o rozwodzie i podziale majątku wzdycha Henryka.

Czy wy uważacie, iż przyszły zięć powinien przynajmniej trochę zaangażować się w to mieszkanie? Chce tu mieszkać, zakładać rodzinę, wychowywać dzieci. Czemu tak bardzo przejmuje się kwestią własności? Może jednak jego stanowisko jest racjonalne? Co byście zrobili na moim miejscu?

Idź do oryginalnego materiału