Mieszkam z facetem, który twierdzi, iż pieniądze mają „niską energię”. Jesteśmy razem prawie dwa lat…

newsempire24.com 4 godzin temu

Mieszkam z mężczyzną, który twierdzi, iż pieniądze to niska energia. Jesteśmy w związku prawie dwa lata i do niedawna wszystko układało się normalnie. On pracował, dokładał się do wydatków, miał swoje zajęcia. Ale pewnego dnia wrócił do domu i oznajmił, iż przeżył duchowe przebudzenie uznał, iż jego praca nie jest już zgodna z przeznaczeniem. Już w kolejnym tygodniu złożył wypowiedzenie.

Na początku go wspierałam. Powiedział, iż potrzebuje czasu, by nawiązać kontakt z samym sobą, iż jest zmęczony systemem i chce żyć z poziomu świadomości. Ja wciąż pracowałam jak zwykle. Wstawałam wcześnie, wychodziłam zabiegana, wracałam wykończona. On zostawał w domu medytował, oglądał filmiki o rozwoju osobistym i palił kadzidła. Twierdził, iż leczy siebie.

Po dwóch tygodniach przez cały czas nie dorzucił się choćby do czynszu. Kiedy go o to zapytałam, stwierdził, żebym się nie martwiła Wszechświat zawsze zapewni wszystko, co potrzeba. Tym wszechświatem, jak się okazało, byłam ja. Zaczęłam sama opłacać jedzenie, rachunki, bilety wszystko. On jadł, korzystał z mieszkania, internetu, wody, prądu, ale mówił, iż nie wierzy w rachunki, bo to życie w strachu.

Pewnego dnia, po całym dniu pracy, wróciłam wyczerpana, a on leżał i słuchał nagrań o przyciąganiu obfitości. Powiedziałam, iż musimy porozmawiać o pieniądzach. Odpowiedział mi, iż jestem w trybie braku, iż mój stres ściąga złe wibracje, i iż powinnam puścić kontrolę. Zdenerwowałam się. Odpowiedziałam, iż to nie kontrola, tylko odpowiedzialność. Popatrzył na mnie ze współczuciem i stwierdził, iż jeszcze się nie przebudziłam.

Obiecał, iż niedługo zacznie zarabiać na wiedzy będzie prowadził konsultacje, sesje, coś w tym stylu. Mijały dni i nic się nie zmieniało. Jedyna zmiana polegała na tym, iż zaczął poprawiać mnie we wszystkim słowa, myśli, zachowania. Gdy narzekałam, iż jestem zmęczona, mówił, iż mam niskie wibracje. Gdy wracałam w złym humorze, twierdził, iż mam blokady emocjonalne.

Był jeden moment, który zapadł mi w pamięć. Wróciłam ze sklepu z siatkami, położyłam je na stole i poprosiłam, by pomógł mi rozpakować zakupy. Odpowiedział, iż jest w głębokiej medytacji i nie może teraz przerwać swojego przepływu energii. Zamilkłam. Kiedy sama układałam produkty, pomyślałam, iż nie mam partnera, tylko dorosłego, który nie chce wziąć odpowiedzialności za własne życie.

Ostatnio poprosiłam go, żeby poszukał jakiejkolwiek pracy. Odpowiedział, iż nie będzie się znów podporządkowywał systemowi, tylko po to, by płacić rachunki, bo to go wyniszcza. Że powinnam go rozumieć i wspierać jako świadoma partnerka. Odpowiedziałam, iż wspierać to jedno, a utrzymywać kogoś, kto nie robi nic, to drugie. Obraził się. Powiedział, iż nie wierzę w niego.

Dziś przez cały czas pracuję, opłacam wszystko i zastanawiam się, kiedy bycie dziewczyną przerodziło się w sponsorowanie duchowego stażu we własnym mieszkaniu. Nie wiem, czy jestem jeszcze jego partnerką, czy już duchowym mecenasem. Wiem tylko, iż jestem zmęczona i nieważne ile kadzideł zapalę, rachunki w złotówkach same się nie zapłacą.

Co powinnam zrobić?

Idź do oryginalnego materiału