Tak bardzo wierzyliśmy, iż mama w końcu przejdzie na emeryturę, wyjedzie gdzieś na wieś pod Krakowem i zostawi nam z mężem to swoje trzypokojowe mieszkanie! wykrzyknęła Alicja z udręczeniem, łamiącym głosem, przyciskając szklankę herbaty, jakby próbowała się nią ogrzać przed goryczą świata.
Czekając aż wrócę z zakupów, stała na wycieraczce, nerwowo bawiąc się zamkiem swojego płaszcza. Chciałabym ci coś powiedzieć o swojej matce. Tylko nie wyśmiej mnie… szepnęła, rozglądając się nerwowo na klatce schodowej starej krakowskiej kamienicy.
Lucyna, jej mama, miała już 68 lat i całe życie mieszkała sama w trzypokojowym mieszkaniu na Krowodrzy. Ona zawsze była trochę inna, miała w sobie jakiś ogień, którego nie gasiły problemy dnia codziennego, ani choćby samotność. Jednak ostatnio wszystkich zaszokowała wynajęła mieszkanie młodej parze spod Nowego Sącza i wyjechała w podróż po Europie.
Alicja niemal wybuchła łzami:
Co ta moja mama sobie myśli? Zostawiła nas samych z tym wszystkim! Moja teściowa już mi wytyka, iż na stare lata i ja dostanę fioła, mówi, iż „niedaleko pada jabłko od jabłoni”. Z mężem dopiero co wzięliśmy kredyt na nowy samochód, a już dwa miesiące jesteśmy do tyłu z ratami. Tak bardzo liczyłam na to, iż mama pozwoli nam zamieszkać w swoim mieszkaniu albo chociaż pomoże finansowo… A ona co? Wyjeżdża sobie, śmieje się do zdjęć z Hiszpanii na Facebooku.
Popatrzyłam na Alicję z niedowierzaniem, szukając w sobie współczucia, ale znalazłam tylko zdziwienie:
Alicjo, dlaczego twoja mama miałaby spłacać wasz kredyt? To wy powinniście dbać o własne sprawy. Przecież mogłaś przez piętnaście lat małżeństwa uzbierać z mężem na własny kąt, a nie czekać aż los czy mama coś podarują…
Alicja tylko westchnęła głęboko:
Od zawsze mieliśmy nadzieję, iż kiedy mama pójdzie na emeryturę, wyjedzie gdzieś pod Tarnów na wieś, a my dostaniemy jej mieszkanie! choćby z teściową żyłoby się lżej
Chciałam ją trochę podpuścić, rozładować atmosferę. A co, jeżeli Lucyna zakocha się, jak ta twoja koleżanka z pracy? Przecież ona, o ile pamiętam, też wyjechała na wycieczkę do Chorwacji, poznała tam Staszka i została tam na stałe! Może Lucyna przywiezie sobie nowego męża z Portugalii i choćby nie wróci do Krakowa…
Po tej mojej uwadze Alicja popatrzyła na mnie jak na kosmitkę. A ja wiedziałam swoje niedawno widziałam zdjęcia Lucyny na Instagramie. Pływała w lazurowych wodach, jadła hiszpańskie tapas i żyła pełnią życia. I dobrze! Pomyślałam: każdy ma prawo być szczęśliwy, niezależnie od tego, ile ma lat. Dlaczego całe życie mamy czekać, aż coś się nam przytrafi, albo iż dzieci coś nam zawdzięczają? A może najlepszy czas na szaleństwo przychodzi właśnie wtedy, kiedy jesteś już wolna od wszystkiego i wszystkich?








