Miały być olbrzymie zmiany, wyszło jak zwykle. Konie wciąż kursują starą trasą w Tatrach

gazeta.pl 2 godzin temu
Od nowego roku miała być rewolucja, jednak finalnie kilka się zmieniło. Czy na Morskie Oko jeszcze jeżdżą konie? Tak i wiele wskazuje na to, iż pomimo planów, porozumień i obietnic w najbliższym czasie się to nie zmieni.
Zaprzęgi konne wożące turystów z Palenicy Białczańskiej do Morskiego Oka, a dokładniej do Włosienicy oddalonej od stawu o niecałe 2 km, to temat, który od lat wzbudza ogromne emocje. Ponad stuletni zwyczaj ma zarówno swoich przeciwników, którzy stawiają na dobro zwierząt, jak i zwolenników chcących bronić tradycji. Na przestrzeni lat pojawiało się wiele propozycji na kompromis. Wiele wskazywało na to, iż jeden został wypracowany, gdyż miał zacząć obowiązywać od 1 stycznia 2026 roku. Mimo iż termin minął, na ponad 7-kilometrowej trasie (w jedną stronę), wciąż można spotkać dorożki.


REKLAMA


Zobacz wideo gwałtownie zmieniające się warunki w Tatrach. Najpierw śnieżyca, a potem słońce


Czy na Morskie Oko jeżdżą konie? Wielkie plany zakończone klapą
Plan był prosty. W lutym 2025 roku doszło do porozumienia, wedle którego od nowego roku trasa pokonywana przez konie z Morskiego Oka miała zostać znacznie skrócona. Zamiast wozić turystów z Palenicy Białczańskiej do Włosienicy, powozy miały zatrzymywać się już przy Wodogrzmotach Mickiewicza, czyli po pokonaniu płaskiego odcinka mierzącego 2,8 km (w jedną stronę). Dalej chętni mogliby skorzystać z elektrycznych busów. Tak się jednak nie stało.


Jak informuje serwis tvn24.pl, jednym z powodów jest fakt, iż park wciąż nie otrzymał busów. W rozmowie z portalem dyrektor TPN Szymon Ziobrowski przekonuje, iż zmiany w organizacji ruchu będą wdrażane kompleksowo i zgodnie z planem działań, ale pod pewnym warunkiem. - Dopóki nie zostaną zrealizowane wszystkie elementy porozumienia, w tym uruchomienie w pełnym zakresie alternatywnego transportu, Tatrzański Park Narodowy nie może jednostronnie skrócić trasy zaprzęgów konnych - powiedział.


Jak można dotrzeć nad Morskie Oko?Morskie Oko. Fot. Marek Podmokły / Agencja Wyborcza.pl


Warto tutaj zaznaczyć, iż wypracowany kompromis zakładał zaangażowanie do obsługi busów fiakrów. W ten sposób mieliby nie stracić dochodów. Tymczasem brak kursowania powozami na dotychczasowej trasie połączony z brakiem busów oznaczałby znacznie niższe zarobki. Jak zaznacza serwis sadeczanin.info, by plan można było zrealizować, TPN potrzebuje co najmniej 20 pojazdów. w tej chwili jest w posiadaniu zaledwie czterech. To jednak nie koniec problemów.


Busy nie jeżdżą zimą. Wszystko przez złe warunki
Kolejnym problemem są zimowe warunki. Gdy temperatura spada, wraz z nią maleje zasięg baterii, a oblodzenia zwiększają ryzyko wypadku. O ile latem busy się sprawdzają, tak zimą już niekoniecznie. - Skrócenie trasy zaprzęgów miało nastąpić równolegle z uruchomieniem dodatkowych busów, których obsługę mieli przejąć fiakrzy jako formę rekompensaty. Ponieważ flota nie została jeszcze uzupełniona, a obecne pojazdy są wyłączone zimą, wdrożenie zmian zostało przesunięte - podsumował dyrektor TPN w rozmowie z portalem tvn24.pl. Warto także wspomnieć, iż dorożkarze planują zaprezentować prototyp nowego, lżejszego wozu konnego. Oprócz tego w planach jest wprowadzenie wozu hybrydowego, choć tutaj pojawia się wiele pytań i wątpliwości, na które sami fiakrzy nie chcieli odpowiedzieć. Co sądzisz o powozach konnych na trasie do Morskie Oka? Zapraszamy do udziału w sondzie oraz do komentowania.
Idź do oryginalnego materiału