Miałem wtedy z pięć albo sześć lat, choćby jeszcze nie chodziłem do szkoły to były początki lat dziewięćdziesiątych, czasy, kiedy wszystko jeszcze było w fazie przejściowej, tak jak moje mleczne zęby. W naszej wiosce, gdzie choćby bociany meldowały się tylko przelotem, zamieszkało nagle dwóch emerytów z miasta: babcia Wera i dziadek Leszek. Wykupili domek naprzeciwko […]