Mężczyźni, którzy karmią się kobiecym zainteresowaniem

seksdylematy.blog 3 godzin temu

Mężczyźni, którzy karmią się kobiecą uwagą

Współczesne relacje coraz częściej przypominają psychologiczną grę zamiast zwykłego poznawania drugiego człowieka.

Ludzie mówią:
„Nie szukam nikogo.”
„Nie chcę związku.”
„Chcę tylko spokoju.”

A jednocześnie:
flirtują,
wysyłają sprzeczne sygnały,
budują emocjonalne napięcie,
znikają,
wracają,
prowokują zazdrość,
i zostawiają drugą osobę w ciągłym psychicznym chaosie.

Coraz więcej kobiet zaczyna zauważać pewien schemat.

Mężczyzn, którzy niekoniecznie chcą relacji.

Ale bardzo chcą kobiecej uwagi.

Jedna z czytelniczek opisała sytuację ze swoim internetowym znajomym z Facebooka:

„Mój wirtualny znajomy z Facebooka kilka razy wspominał żartobliwie, iż spał z kobietą, która potem miała obsesję na jego punkcie i chciała związku, więc musiał się wyprowadzić gdzie indziej. Powiedział też, iż jest po prostu bardzo dobry w seksie.”

Na pierwszy rzut oka może to wyglądać jak zwykła historia albo niewinny flirt.

Ale czasem pod takimi opowieściami kryje się coś dużo bardziej toksycznego:
potrzeba emocjonalnej kontroli i karmienia własnego ego.

Bo niektórzy ludzie budują poczucie własnej wartości poprzez to, iż inni za nimi tęsknią, gonią ich albo próbują zdobyć ich uwagę.

To daje im poczucie siły.

Czy taki mężczyzna naprawdę chce relacji?

Często nie.

On chce emocjonalnego napięcia.

W tej samej wiadomości czytelniczka pisze:

„Na inną okazję mówił, iż tęskni za seksem i intymnością, ale jednocześnie chce zostać mnichem. Wie, iż mam męża. Z czasem zrozumiałam, iż on manipuluje kobietami albo ich emocjami. Daje bardzo mieszane sygnały i myślę, iż robi to specjalnie.”

I właśnie tutaj pojawia się coś bardzo charakterystycznego dla emocjonalnych gier.

Sprzeczne komunikaty.

„Chcę bliskości.”
„Ale nie chcę związku.”
„Nie szukam nikogo.”
„Ale może kiedyś znajdę adekwatną kobietę.”
„Nie zależy mi.”
„Ale ciągle podtrzymuję kontakt.”

Taki człowiek często zostawia drugą osobę w stanie ciągłego analizowania:
„O co mu naprawdę chodzi?”

A odpowiedź bywa dużo prostsza niż ludzie myślą.

Czasami chodzi wyłącznie o uwagę.

O potwierdzenie atrakcyjności.
O emocjonalne lustro.
O poczucie, iż kobiety przez cały czas reagują.
Że przez cały czas można wywołać emocje.
Że przez cały czas ktoś myśli o nim wieczorem.

Ale osoby, które naprawdę wiedzą, czego chcą od życia, bardzo często nie potrzebują już takiego emocjonalnego lustra.

Nie potrzebują chaosu, by poczuć własną wartość.

Nie potrzebują flirtu podszytego manipulacją.

Nie potrzebują gry w przyciąganie i odpychanie.

Jeśli ktoś ma spokojne życie, zdrowe relacje, dobrego partnera lub męża, prawdziwy spokój psychiczny i poczucie bezpieczeństwa — wtedy emocjonalne gierki zaczynają bardziej męczyć niż ekscytować.

Bo dojrzały człowiek nie szuka ciągłego potwierdzania swojej atrakcyjności w oczach przypadkowych ludzi z internetu.

Szuka spokoju.
Autentyczności.
Stabilności.
Dobrych relacji.
Ciszy psychicznej.

Internet stworzył idealne środowisko dla takich dynamicznych relacji.

Facebook szczególnie.

Bo tam można:

  • flirtować bez odpowiedzialności,
  • budować napięcie,
  • wysyłać subtelne sygnały,
  • utrzymywać emocjonalne „pół-relacje”,
  • i jednocześnie mówić:
    „Przecież nic nie obiecywałem.”

Najbardziej niebezpieczne jest jednak coś innego.

Tacy ludzie często nie wyglądają na toksycznych.

Wręcz przeciwnie.

Potrafią być:
inteligentni,
charyzmatyczni,
wrażliwi,
artystyczni,
duchowi,
emocjonalnie „głębocy”.

I właśnie dlatego tak łatwo pomylić emocjonalną intensywność z autentyczną bliskością.

Ale prawdziwa bliskość nie zostawia człowieka w permanentnym chaosie.

Nie polega na ciągłym dawaniu sprzecznych sygnałów.

Nie sprawia, iż druga osoba miesiącami zastanawia się:
„Czy on mnie chce, czy tylko lubi moją uwagę?”

Być może największą dojrzałością emocjonalną jest moment, w którym człowiek przestaje próbować rozszyfrowywać czyjeś gry.

I zaczyna patrzeć wyłącznie na spójność zachowań.

Bo ludzie, którzy naprawdę chcą obecności drugiego człowieka, zwykle nie potrzebują ciągłego psychologicznego zamieszania, by to pokazać.

Wilczyca

Idź do oryginalnego materiału