Spotkałam się z Bartłomiejem przez pół roku. Ten czas był jak mglisty spacer przez krainę, gdzie drobne wady drugiej osoby wydawały się wdzięcznymi dziwactwami, a przyszłość lśniła jak baśniowa tęcza rozpięta nad Warszawą. Bartek jawił mi się niemal jak ideał: bystry, dobrze zarabiający, oczytany, zawsze schludny jak nowa koszula z Zary. Spędzaliśmy weekendy w przytulnych […]