Już na początku prowadząca zauważyła, iż przez lata męskość wydawała się czymś jasno zdefiniowanym, a dziś te ramy wyraźnie się zmieniają. Bronowski potwierdził, iż definicja męskości nie jest stała.
„Mam nadzieję, iż tak [ją ułatwiamy], ale na pewno ta definicja jakaś istnieje, jakaś istniała kiedyś, ona się zmienia i ewoluuje. I trochę też na tych kręgach tworzymy definicję taką, w jakiej my byśmy się chcieli dobrze czuć” – powiedział.
Psychoterapeuta zwrócił uwagę, iż wielu mężczyzn wciąż przychodzi z obrazem siebie jako twardego „prowajdera”.
„Jest jednak ta, z którą przychodzimy i w której czujemy się jakoś niewygodnie, trudno, bo też jednak cały czas jest jakaś historyczna definicja takiego mężczyzny, prowajdera, trochę myśliwego” – mówił.
Problem pojawia się, gdy realia życia wymagają czegoś innego: większej wrażliwości, elastyczności i kontaktu z emocjami.
„Mężczyzna spotyka się z oczekiwaniami z zewnątrz, żeby był bardziej miękki, choćby często chce być bardziej miękki, tylko trochę nie zawsze potrafi pogodzić tę nową potrzebę z tym starym schematem, który dostał od poprzednich pokoleń”.
Jednym z największych wyzwań jest nauczenie się wyrażania emocji.
„Jak z tymi emocjami pokazać się na zewnątrz, pozwolić sobie z nimi pokazać się na zewnątrz, a jednocześnie w pełni nazywać się mężczyzną, czuć się mężczyzną” – tłumaczył Bronowski.
Z doświadczeń terapeutycznych wynika, iż dominującym wzorcem pozostaje mężczyzna, który „ma dawać radę za wszelką cenę”.
„Zawsze mam być gotowy” – mówił Bronowski, odnosząc to do zdrowia, pracy, relacji i seksualności. najważniejsze pytanie brzmi więc: „Czy czasami mogę być słaby, czasami mogę być nie gotowy? I co zrobić wtedy?”.
Nie istnieje jedna adekwatna forma męskości.
„Pewnie jest bardzo dużo różnych możliwości bycia mężczyzną” – podkreślił.
W rozmowie pojawił się też istotny temat relacji z ojcem.
„Ten zwykle pierwszy, najważniejszy mężczyzna to jest tata. Czasami jest to wspomnienie i wzór pozytywny, czasami (…) wzór negatywny, ale zawsze jest to ten pierwszy wzór”.
Często synowie albo chcą być tacy jak ojciec, albo wręcz przeciwnie – „zupełnie nie tacy”. Bronowski zachęcał do szukania środka:
„Nawet ten ojciec, który zniknął, szukamy tego gdzieś jeszcze pośrodku. Co takiego być może jednak nam zostawił”.
Ważne jest też pytanie o bycie „wystarczająco dobrym ojcem”.
„Warto, żeby ojcowie takie pytanie sobie zadawali, jak mogę ja w swoich oczach działać, żeby być wystarczająco dobrym tatą”.
Wielu mężczyzn nosi w sobie niewypowiedziane emocje wobec ojców – zarówno żal, jak i wdzięczność.
„Często tak jak pracuję z facetami, pojawia się (…) iż byłoby może miło usłyszeć jakąś wdzięczność od dziecka za to, co w jakiś wkład w rodzicielstwo dajemy” – zauważył terapeuta.
Jeszcze trudniejsze bywa wypowiedzenie słów „kocham cię” – zwłaszcza między mężczyznami.
„To pada coraz częściej (…) ale jeżeli na przykład facet do faceta, przyjaciela miałby powiedzieć, iż kocham cię stary, to byłoby bardzo trudne i bardzo rzadkie”.
Według Bronowskiego najtrudniejsze do nazwania są emocje kojarzone ze słabością: strach, lęk, smutek.
„Złość jest męska (…) a te takie bardziej powiedzmy miękkie są trudniejsze”.
Bronowski zachęca mężczyzn do zatrzymania się i zadawania sobie pytań: „Co ja teraz robię? Co ja teraz czuję? Po co coś robię?”.
Nie chodzi o odrzucenie dotychczasowych dróg, ale o świadomy wybór.
„Zatrzymywać się, zadawać sobie pytania, poddawać się refleksji”.
Na koniec terapeuta podkreślił jednoznacznie: emocje nie są domeną kobiet.
„Zdecydowanie są okej i po prostu je mamy. Możemy tylko udawać, iż go nie ma. Złe będzie to, jeżeli będziemy je bardzo mocno chować”.
Puenta rozmowy była jasna: męskość dziś to nie tylko siła i odpowiedzialność, ale także wrażliwość, relacje i odwaga do przeżywania emocji.
„Przeżywajmy emocje” – zakończył Bronowski.









![Chwile grozy na igrzyskach. To mogło się skończyć tragicznie [WIDEO]](https://i.iplsc.com/-/000MB1U1WECIKD28-C461.jpg)