Poczułam się jak w za ciasnych butach
- Wydawało mi się, iż mam całkiem udane życie – opowiada Małgorzata. – Troje dzieci, dwie córki na studiach i syn w szkole wojskowej. Męża Andrzeja, z którym nigdy nie mieliśmy większych problemów. Może nie wiązała nas jakaś szaleńcza miłość, ale było nam dobrze. On jest kierowcą tirów, a ja uczę w szkole. Uważałam się za szczęściarę.
Małgorzata i Andrzej mieszkają w małym mieście, wyremontowali i rozbudowali dom po babci Andrzeja. Ponieważ mężczyzna zwykle jest w wielodniowych trasach, dom i wychowywanie dzieci spoczywało na kobiecie.
- Nie narzekałam, choć czasami bywało ciężko – przyznaje Małgorzata. – Nasi rodzice byli w razie czego, kołem ratunkowym. Na szczęście mieszkamy niedaleko siebie. Andrzej dobrze zarabiał, pieniądze były nam przecież potrzebne. przez cały czas są, bo musimy wyposażyć dzieci w jakieś wiana, żeby mogły z czymś zacząć dorosłość. Przez te wszystkie lata czułam się silna, spełniona i nie miałam żadnych wątpliwości związanych ze swoim życiem. Jakiś rok temu straciłam moc. Nie mogłam spać, byłam ciągle zmęczona, nie chciało mi się czasami wstawać z łóżka. Szłam do pracy, siadałam za biurkiem przed moimi uczniami i zapominałam, co miałam im powiedzieć. Miałam w głowie pustkę, to zaczęło mnie przerażać.
Małgorzata skończyła już 48 lat i wiedziała, iż wchodzi w czas menopauzy. Czytała o nocnych potach, uderzeniach gorąca i zaburzeniach miesiączkowych. Rzeczywiście jej cykl menstruacyjny zaczął się zmieniać, stał się nieregularny. Już wcześniej zaczęła tyć. Czuła się coraz gorzej, była wściekła z byle powodu.
- Zwierzyłam się mamie, powiedziała, iż wyolbrzymiam – żali się Małgorzata. – Radziła, abym w chwilach, gdy zaczynam się denerwować, zaczynała w myślach się modlić. Ona tak robiła. Trudno mówić pacierz, prowadząc lekcję. Polecała mi też herbatkę z dziurawca, próbowałam, nic nie dawało. Miałam w końcu ochotę rzucić tą filiżanką ziół o ścianę.
Złość zamienia w jędzę
Małgorzata tłumaczyła, iż u niej to nie działa, matka nazwała ją histeryczką. Przecież przez całe wieki babki, prababki i rzesze innych kobiet jakoś to przeżywały. Nie robiły z tego afery, więc powinna wziąć się w garść i nie robić wokół siebie zamieszania. To w końcu minie. Po kilku latach.
Małgorzata próbowała walczyć z rosnącą nadwagą ćwiczeniami, ograniczeniem jedzenia. To było bardzo trudne, bo chociaż jadła mniej, przez cały czas tyła.
- Chodziłam, jak tykająca bomba – przyznaje. – Złapałam się na tym, iż jestem złośliwa, szczególnie wobec młodszych koleżanek. Przypomniałam sobie, jak sama byłam w ich wieku, też pracowałam z takimi starszymi nauczycielkami. One robiły to, co teraz ja, były wredne. Z innymi dziewczynami wyśmiewałyśmy je za plecami. Nie chciałam stać się taką niemiłą „babą”, której każdy unika. To mnie dobijało.
Rozmawiała z koleżankami z jej grupy wiekowej, miały różne sposoby na radzenie sobie z problemami menopauzy.
- Jedna ze znajomych poradziła abym ubierała się w lżejsze ubrania jeżeli mam uderzenia gorąca – opowiada kobieta. – Posłuchałam, ale to nie pomogło. przez cały czas miałam poty, w rezultacie chodziłam w cienkich i mokrych bluzkach. Czułam się jeszcze gorzej. Jeszcze inna koleżanka mówiła, iż ona na kłopoty ze snem pije lampkę albo dwie, czerwonego wina wieczorem. Spróbowałam, było gorzej. Jeszcze bardziej się wybudzałam, do tego miałam kaca, chodziłam jeszcze bardziej zmęczona i zła.
Zdesperowana kobieta poruszyła z koleżankami temat możliwości kuracji hormonalnej i się nasłuchała. Jedna ze znajomych straszyła ją, iż dostanie raka, albo wątroba jej wysiądzie. Druga opowiadała o jakiejś znajomej, której wyrosły wąsy i broda. Jeszcze inna straszyła spiskiem koncernów. To ją zniechęciło. Wolała nie ryzykować.
Czy to koniec kobiecości?
Małgorzata zauważyła, iż ma coraz większe problemy ze swoją seksualnością. Odczuwała duży dyskomfort podczas współżycia z mężem. Libido zanikło.
- Andrzej jest zdrowym mężczyzną – przyznaje. – Ma swoje potrzeby i zawsze nie było problemów z naszą bliskością. Teraz się zaczęły. Nie chciałam kochać się przy włączonym świetle. Wstydziłam się swojego otyłego ciała. Tak jakbym się tam w środku zepsuła. Zaczęłam unikać sytuacji intymnych z mężem.
Andrzej na początku był wyrozumiały, ale po kilku razach, gdy spotkał się z odmową ze strony żony, obraził się. Poczuł się odrzucony.
- Nie rozumiał, co się ze mną dzieje – opowiada Małgorzata. – A ja po prostu wstydziłam mu się przyznać, iż robię się stara i brzydka. Tak siebie postrzegałam. Zaczął mnie ignorować, skończyłam płacząc w poduszkę.
Kobieta także w domu zachowywała się nerwowo. Wybuchała z byle powodu. Była drażliwa i płaczliwa. Rodzina zaczęła się niepokoić jej reakcjami. Każdy z domowników zaczął schodzić jej z drogi. Umilkły rozmowy przy stole.
- Zachowanie najbliższych postrzegałam jako spisek przeciwko mnie – stwierdza Małgorzata. – Przy niedzielnym obiedzie stłukłam talerz, a oni zaczęli się śmiać, iż teraz zaczynam rzucać naczyniami. Oni się śmiali, a ja wpadłam w szał. Wykrzyczałam, iż haruję dla nich jak wół i nie doczekałam się choćby szacunku. Rodzina zamilkła, mąż zapytał co mi odbija, wyszłam z domu. Ukryłam się w ogrodowej altance i zalałam się łzami. Wtedy nienawidziłam Andrzeja, śmiał się, gdy ja cierpiałam. Według mnie miał mnie gdzieś, już mu na mnie nie zależało
Myślała, iż może choćby znajdzie sobie kogoś młodszego i porzuci starą żonę. Było jej bardzo źle. Chciała uciec z domu, od dzieci i Andrzeja. Zacząć nowe życie, gdzieś daleko, gdzie nikt jej nie zna i nie ocenia.
- Miałam dosyć siebie, tego kim się stawałam. Nie dawałam rady z tym wszystkim. Już nic nie miało dla mnie sensu - wspomina.
Mąż nie przyszedł zobaczyć co dzieje się z Małgorzatą. Ukrył się w garażu, dłubał coś przy samochodzie. Tak robił gdy miał jakiś problem. Dopiero po pół godzinie do altanki zajrzała zmartwiona starsza córka, Dorota.
- Już nie płakałam, ale byłam cała opuchnięta od łez – przyznaje kobieta. – Nie miałam siły na nic. Czułam się, jak pęknięty balon. Tak też wyglądałam. Dorota zapytała, co się dzieje, powiedziałam prawdę. Mam menopauzę i nie daję już rady. Znikam. Przestaje być sobą, zamieniam się w kogoś innego, kogo nie chcę i nie lubię. Córka przytuliła mnie mocno i powiedziała, iż to nie koniec świata. Że zaraz to załatwimy i będzie dobrze. Nie wierzyłam, co ona, młoda dziewczyna mogła wiedzieć?
Matka z córką wróciły do domu. Tego dnia już nie było wybuchów złości. Małgorzata siedziała na kanapie, a dzieci jej usługiwały. Wieczorem w sypialni, mąż wziął ją za rękę i uspokajającym głosem powiedział: Dobrze, iż nie jesteś chora, już się bałem. Dzieci mu powiedziały.
A potem zwyczajnie usnął.
- Poczułam ulgę – przyznaje Małgorzata. – To był pierwszy dobry znak, to nie był koniec świata.
Koniec z babcinymi radami
Córki Małgorzaty przegadały temat kłopotów matki. Syn wolał się nie wtrącać w „babskie” sprawy. Wystraszył go stan matki. Dziewczyny podeszły do problemu w sposób naukowy. Sięgnęły po fachową literaturę.
- Nie miały tego bagażu wstydu, jakie noszą w sobie kobiety w moim wieku i starsze – twierdzi Małgorzata. – Dla nich ludzka biologia nie jest tajemnicą, ani powodem do zażenowania. Menopauzę traktują jako jeden z etapów życia człowieka. Wyśmiały moje obawy, którymi karmiły mnie koleżanki, a choćby matka. Uznały to za bajki i zwyczajne teorie spiskowe. Poczułam się głupio.
Córki dostarczyły mamie kilka publikacji o problemach związanych z menopauzą i o nowych sposobach radzenia sobie z tym stanem. Umówiły ją z ginekolog w mieście gdzie studiowały, obie do niej chodziły się badać.
- Najpierw się opierałam, w końcu posłuchałam i poszłam – opowiada – Ginekolog wysłała mnie na badania. Gdy pojawiłam się z badaniami, dostałam lek nowej generacji. To były plastry. Nie miałam pojęcia, iż to wszystko jest takie proste. Odżyłam. Koszmarne stany zniknęły. Stałam się na powrót sobą, spokojnym i radosny człowiekiem. Żadne wąsy mi nie wyrosły.
Nadwaga magicznie nie zniknęła. Kobieta musiała udać się do diabetologa. Ma dostosowaną dietę, jeżeli będzie się tego trzymać, z czasem przyjdą efekty.
- Mąż mnie zaskoczył – przyznaje Małgorzata. – Zapewnił, iż podobam mu się taka bardziej kobieca i zaokrąglona. On też przecież zrobił się większy, a ja nie narzekam. Też lubię go takim jaki jest. Znowu poczułam się kochaną i spełnioną kobietą. Jakie to szczęście, iż posłuchałam córek i młodej lekarki. Gdybym żyła jak nasze babcie i radziły koleżanki, kto wie jakby się to skończyło? Nie ma co się męczyć, lepiej szukać dla siebie ratunku u fachowca.
Jak sobie radzić z menopauzą?
Menopauza i zmiany hormonalne, które wraz z nią przychodzą, powodują szereg nieprzyjemnych objawów. Warto o nich wiedzieć zawczasu i poznać sposoby radzenia sobie z nimi.
Lista objawów nieprzyjemnych menopauzy jest długa. Jednak te poniżej wymieniona, należą bez wątpienia do najbardziej uciążliwych. Są jednak naturalne sposoby walki z nimi, które mogą przynieść ulgę.
1. Bolesny seks
Bardzo często kobiety podczas menopauzy mają mniejsze zainteresowanie seksem i często wynika to z dyskomfortu, który odczuwają.
Nierzadko występuje ból przed, w trakcie lub zaraz po stosunku płciowym. Intensywność może wahać się od lekkiego bólu do głębokiego, który utrzymuje się przez wiele godzin po penetracji.
Menopauza jest związana z atrofią sromu i pochwy, stanem powodującym suchość i osłabienie ścian pochwy z powodu spadku estrogenu. Więcej gry wstępnej może stymulować naturalne nawilżenie i prowadzić do mniejszego bólu i większej przyjemności podczas seksu.
Stosowanie bez recepty nawilżacze pochwy również mogą pomóc. Lekarz może również przepisać dopochwowe czopki hormonalne.
2. Uderzenia gorąca
Najczęściej rozpoczynają się one w okresie okołomenopauzalnym, gdy spada zarówno poziom estrogenu, jak i progesteronu.
Uderzenia gorąca mogą wywoływać uczucie nagłego ciepła głównie na twarzy i szyi. Objawy obejmują zaczerwienienie lub zaczerwienienie twarzy, nadmierne pocenie się i szybkie bicie serca. Mogą trwać choćby ponad 10 lat. Warto sięgnąć po naturalne środki, skuteczne są szałwia i dziurawiec, ten drugi niestety można zażywać wyłącznie zimą, bo może powodować przebarwienia na skórze w reakcji ze słońcem. Warto nosić przewiewne ubrania i ubierać się "na cebulkę".
W przypadku bardzo nasilonych objawów pomaga wyłącznie hormonalna terapia, pod kontrolą lekarza.
3. Zmiany nastroju
Zmiany nastroju wynikające z wahań poziomu hormonów są częstym zjawiskiem i potrafią być bardzo uciążliwe. Smutek, płaczliwość, napady złości, to wszystko może towarzyszyć menopauzie. Warto rozmawiać o tym z domownikami, unikać stresu i nadmiaru obowiązku. Pomagają ćwiczenia fizyczne i medytacja. Ważna jest samoobserwacja, bo w menopauzie często dochodzi do depresji. jeżeli obniżony nastrój utrzymuje się non stop, konieczna jest konsultacja z psychiatrą.
4. Bezsenność
Kłopoty ze snem to kolejny częsty objaw menopauzy. Chociaż przyczyny są różne, możesz doświadczyć bezsenności z powodu spadku estrogenu, a niższe poziomy hormonu progesteronu mogą również wpływać na zasypianie. Ze snu wybudzają także uderzenia gorąca, dlatego jest to problem złożony.
Należy unikać alkoholu, kawy i mocnej herbaty, szczególnie przed snem. Dbać o lekkie posiłki wieczorem. W przypadku długotrwałej bezsenności konieczna jest konsultacja z lekarzem.
5. Nietrzymanie moczu
Spadek estrogenu w okresie menopauzy może osłabić cewkę moczową. W rezultacie dochodzi do nietrzymania moczu.
W łagodnej postaci można próbować ćwiczeń Kegla, aby wzmocnić mięśnie dna miednicy. Może to dać ci większą kontrolę nad funkcją pęcherza. Na ogół jednak ta dysfunkcja wymaga zabiegu chirurgicznego.
6. Kłopoty z pamięcią
Niestety, to dość częsty i uciążliwy objaw. Wiąże się również z brakiem snu, wahaniami nastroju. Warto zadbać o stymulację mózgu, rozwiązywać krzyżówki, quizy, uczyć się nowych rzeczy. Należy dbać o kontakty społeczne i przebywać w towarzystwie innych osób.
Jeśli jednak domowe sposoby zawodzą, a menopauza staje się bardzo dokuczliwa, najlepiej skonsultować się z lekarzem i byc może sięgnąć po hormony.
źródło: https://www.inmujeres.gob.es/areasTematicas/salud/publicaciones/GuiaSalud/docs/Salud_V.pdf






