Melania Trump dobrze wiedziała, co robi, ubierając się w ten sposób. Stylistka mówi o "estetyce kontroli"

gazeta.pl 1 godzina temu
29 stycznia w Trump Kennedy Center w Waszyngtonie odbyła się oficjalna premiera filmu dokumentalnego "Melania". Ekspertka w rozmowie z Plotkiem wzięła pod lupę stylizację, którą wybrała na to wydarzenie żona Donalda Trumpa.
Od 30 stycznia w kinach można oglądać film dokumentalny "Melania" przedstawiający kulisy życia pierwszej damy Stanów Zjednoczonych 20 dni przed inauguracją Donalda Trumpa. Dzień wcześniej w Waszyngtonie miała miejsce uroczysta premiera produkcji, na której pojawili się Trumpowie. Melania zaprezentowała się w czarnym komplecie od Dolce & Gabbana. - Stylizacja Melanii Trump na premierze była chłodnym, wyrachowanym power dressingiem, a nie próbą modowego dialogu z publicznością - komentuje w rozmowie z Plotkiem stylistka Ewa Rubasińska-Ianiro.

REKLAMA







Zobacz wideo Dosadnie podsumowała



Ekspertka oceniła stylizację Melanii Trump na premierze. Zwraca uwagę na brak koloru
Stylistka w rozmowie z Plotkiem zwróciła uwagę, iż strój Melanii Trump na premierz dokumentu był przez pierwszą damę starannie przemyślany. - Czarny kostium Dolce & Gabbana, marka jednoznacznie kojarzona z konserwatywnym luksusem, estetyką kontroli i klasycznym podziałem ról wzmacnia ten przekaz: autorytet, dystans, elitarność - mówi nam Ewa Rubasińska-Ianiro. - To nie jest moda dla podobania się. To moda dla pozycji - dodaje.
Ekspertka zwróciła uwagę również na zamkniętą sylwetkę, ostre linie oraz brak miękkości w stylizacji. - Dolce & Gabbana w tym wydaniu działa jak uniform: komunikuje porządek, hierarchię i brak potrzeby tłumaczenia się komukolwiek - tłumaczy. Zdaniem Ewy Rubasińska-Ianiro wybór czerni również nie jest przypadkowy. - Brak koloru to świadoma rezygnacja z emocji, bo czerń pełni tu funkcję tarczy, nie ozdoby - zaznacza.
- Szpilki Louboutin są jedynym elementem "kobiecej ostentacji", ale też one nie służą uwodzeniu tylko dominacji i "wywyższeniu się" optycznie. Czerwona podeszwa to symbol statusu i dominacji kulturowej, nie flirtu. To sygnał: wiem, kim jestem i ile to kosztuje - mówi nam stylistka. Ewa Rubasińska-Ianiro podkreśla, iż całość jest spójna, ale celowo pozbawiona lekkości. - Stylizacja nie ma zjednywać, tylko budować mit niedostępności. Melania nie gra roli "pierwszej damy bliskiej ludziom", ale rolę ikony, figury, znaku. To wizerunek bardziej muzealny niż ludzki - dodaje.


Stylistka dostrzegła wspólny wizerunek Trumpów
Ewa Rubasińska-Ianiro zwróciła także uwagę, iż pierwszy raz od dawna Donald i Melania Trumpowie zaprezentowali wspólny, spójny wizerunek. - Donald Trump nie dominuje wizualnie, nie rozsadza kadru, jest tłem kontrolowanym, ciężkim, stabilnym, niemal nieruchomym. Klasyczny ciemny garnitur, brak modowych "ekscesów", minimum sygnałów ego. To rzadkie i znaczące - tłumaczy ekspertka.



- W tym układzie Melania przejmuje rolę osi wizualnej, a prezydent staje się ramą. To bardzo świadoma reżyseria obrazu. Cały ich wygląd - mimika, postura, dystans między nimi, brak spontaniczności to celowy pokaz ich siły. najważniejsze jest to, iż ich komunikaty się nie gryzą, gdzie on to stabilność, ciężar instytucji, przewidywalność, a ona: elitarność, chłód, dystans, estetyczna dominacja. Razem tworzą czytelny, jednolity zastrzeżony znak towarowy, niemal jak para z portretu oficjalnego, nie z czerwonego dywanu - podsumowuje stylistka.
Idź do oryginalnego materiału