Mąż wyznał żonie, iż stracił dla niej zainteresowanie, a ona postanowiła się zmienić na tyle, iż to on ją znudził

twojacena.pl 1 godzina temu

Mąż powiedział żonie, iż się nią znudził, a ona tak się zmieniła, iż znudziła go.

Prawie dwa lata temu usłyszałam od Jana zdanie, które wryło się w pamięć: Żyjesz tak przewidywalnie, iż mam dość. Jan uznał nasze życie za nudne, ja zaś uważałam je za wzór. Rano wstawaliśmy przed siódmą, ja serwowałam mu kanapki, robiliśmy rozciąganie i szykowaliśmy się do pracy. Najpierw przygotowywałam Jana na wyjście, bo wstawał wcześnie, a potem dopiero ja wchodziłam w swój rytuał. Wszystko jedliśmy w domu; pakowałam do pojemników drugie śniadanie zarówno dla siebie, jak i dla niego. Po drodze do domu co wieczór wbijam do lokalnego sklepu spożywczego, potem gotuję, sprzątam i robię pranie. Przed snem włączamy film i zasypiamy.

Byłam przekonana, iż mam rację. Wszystko grało: Jan był zadbany, najedzony, dom pachniał czystością i wygodą. Co mogłabym chcieć więcej? W każdą sobotę porządkujemy cały dom, piekę coś pysznego i gotuję obfite obiady. Wieczorami zapraszamy znajomych lub wychodzimy na warszawskie bary. Niedziele spędzamy u rodziców najpierw w domu po mamie, potem u taty. Pomagamy im przy drobnych naprawach, rozmawiamy, cieszymy się rodzinnym czasem.

Wieczorami relaksujemy się w domowym zaciszu. Nigdy nie krzyczymy, nie kłócimy się. Panował spokój i harmonia. Jednak pewnego dnia Jan stwierdził, iż ma dość mnie. Przez kilka godzin wyliczał, iż nie jest zadowolony, przytaczał przyjaciół, którzy żyją na maksa i bawią się po nocach. My ledwo się nie kłócimy! mawiał, po czym po prostu wyszedł z domu.

Byłam dumna z naszego życia i nie chciałam nic zmieniać. Ale dla dobra Jana postanowiłam zrobić coś szalonego. Najpierw odświeżyłam swój wizerunek: opróżniłam szafę, wydałam oszczędności z domu (złotówki, które odkładałam na nowy aneks) na nowe ciuchy, obciąłem włosy i podkręciłam je farbą. Nie zamierzałam już wyglądać jak codzienna nuda. Potem znalazłam pracę w Krakowie nie przy biurku, a przy organizacji eventów. Dzięki temu odkryłam mnóstwo nietypowych atrakcji.

Tydzień później Jan wrócił, a jego twarz wyrażała szok. Od tego dnia obiecaliśmy sobie zupełnie nowy styl życia. I tak się stało. Rzadko kiedy przebywamy w domu. Zawsze w ruchu, podróżujemy po Polsce, poznajemy ciekawych ludzi. Wieczorami chodzimy do klubów, restauracji, barów, na domówki lub po prostu na spacer po Łazienkach. Czasem jedziemy na kemping w Beskidach, jeździmy rowerem po Mazurach, płyniemy kajakiem po Wiśle, a weekendy spędzamy w Gdańsku.

Po kilku miesiącach tego nie-nudnego życia Jan nagle zaczął tęsknić za ciszą i domowymi posiłkami. Brakowało mu moich wypieków i prostych obiadów. Nie miałem już czasu stać przy kuchence. Zmieniłam się tak bardzo, iż Jan nie odczuwał już mojej obecności.

Kolejny tydzień przyniósł kolejny zwrot Jan oświadczył, iż nie wytrzyma już takiego tempa. Chce wrócić do spokojnych wieczorów w domu, weekendów u rodziców i jedzenia domowych potraw zamiast zamawianych z dostawą.

Ja już nie byłam nią samą. Przyzwyczaiłam się do życia w biegu i nie chciałam wracać do starego trybu. Styl, w którym żyłam, bardzo mi odpowiadał. Nie żałowałam dawnego życia, ale nie zamierzałam cofać się wstecz. Gdy Jan naciskał, by przywrócić wszystko tak, jak było, wybuchła prawdziwa afera.

W końcu naczynia roztrzaskały się, sąsiedzi zadzwonili po policję, a Jan spakował swoje rzeczy i pojechał do mamy. Myślał, iż kiedy wróci, znajdzie mnie taką, jak dawniej. Ale to byłoby zbyt proste. Nie jesteśmy bohaterami filmu, nie możemy zmieniać się od ręki. Jan powrócił do mieszkania, a na stole leżały papiery rozwodowe i notatka: Nudzi mi się, nie mogę z tobą mieszkać.

Idź do oryginalnego materiału